W starym dowcipie mowa była o pewnym biskupie, a może papieżu (?), który lecąc samolotem tuż po starcie nie odmawiał przyjęcia proponowanego przez obsługę kieliszeczka koniaku, aż do momentu kiedy samolot wzniósł się na wysokość przelotową. Wówczas hierarcha odmawiał kolejnego drinka tłumacząc szeptem: „Zbyt blisko Szefa”.