Książka: Jasna i ta druga strona księży(ca)
Filozofom się nie śniło, jak nadzwyczajne zwroty sytuacji mogą się przydarzać zwyczajnemu księdzu, który nie zamyka się na ludzi manifestujących brak wiary w Boga, a zwłaszcza w instytucję Kościoła.
Wiadomo, że trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi. Ale już rozeznanie, czy posłuchać choćby i „letniego" parafianina, czy kolegi księdza, już nie jest takie oczywiste.
Z każdej sytuacji można znaleźć wyjście, zwłaszcza, gdy ma się wokół życzliwych ludzi.
Czasami życie przynosi inspirujące historie, podpowiadające jak przebaczyć, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka ktoś nie wzbudza naszego zaufania.
W Wielkim Poście Mateusz szczególnie starał się dbać o życie duchowe parafii i swoje, ale tym razem musiał spojrzeć na to z innej perspektywy.
Ksiądz też człowiek, może o czymś zapomnieć i niczym Adam i Ewa skapitulować choćby przed Facebookiem, „który podaje owoc”, a ksiądz go zjada.
Przegadanie trudnych spraw z przyjacielem pozwala spojrzeć na nie z innej perspektywy. Nawet jeśli przyjaciel czasem doszukuje się drugiego dna...
Kiedy wydaje ci się, że masz już poukładany dzień okazuje się, że nie wszystko zależy od ciebie.
Czasami wygląda na to, że Pan Bóg chce, aby ksiądz Mu się na coś poskarżył tylko po to, aby natychmiast go wysłuchać.
Czasami kapłan organizuje coś w parafii z myślą o duchowym pożytku wiernych, a potem się okazuje, że jedynym beneficjentem inicjatywy był on sam, mimo że wydawała się być absolutną klapą.
Czy można czegoś odmówić komuś, kto leży na łożu śmierci? Taki dylemat to nie rzadkość w kapłańskim życiu, ale przecież żaden ksiądz cudotwórcą nie jest i często musi żyć ze świadomością, że słowa nie dotrzyma...
Nikt by się nie spodziewał, że umierająca staruszka powierzy Mateuszowi swoje sekrety, których nigdy nikomu nie wyjawiła, a zwłaszcza że opowie mu o swojej nietypowej miłości.
Niczym na rollercoasterze: od odnowionej po latach znajomości do nagłej potrzeby pożegnania kogoś na wieczność, wszystko niemal w jednej chwili, to chleb powszedni każdego księdza.
Kiedy już zdarzy ci się zrozumieć, jak bardzo byłeś komuś potrzebny, nie zdążysz się tym nacieszyć, bo już… potrzebuje ciebie ktoś inny.
Czasami można wszystko zwalić na kiepską pogodę, spadające ciśnienie albo inne sytuacje zewnętrzne. Bywają jednak chwile, kiedy ksiądz po prostu czuje się nikomu niepotrzebny i wypalony w samym swoim sercu.
Ksiądz czy nie ksiądz, ale czasami dzień, w którym chce się zrobić więcej niż to konieczne, zaczyna się kiepsko a kończy jeszcze gorzej.
W głowach jeszcze letnie wspomnienia, a na ustach zwyczajowe sympatyczne uszczypliwości, ale przed Maciejem i Mateuszem już nowe wyzwania duszpasterskie i pytanie: będzie jakaś pomoc z góry?
Mateusz niespodziewanie musi przejąć na siebie czasową odpowiedzialność za grupę, ale czy może wtedy wprowadzać swoje zasady?
Czasami dobrze oderwać się od typowo kapłańskiego grona i spędzić wolny czas ze świeckimi. Korzystają na tym zwłaszcza biskupie uszy: mniej swędzą.
Mateusz ma niezłą zagwozdkę: jak wytłumaczyć przyjacielowi Maciejowi, że tym razem na urlop nie pojedzie z nim, ale z grupą świeckich?