TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Maja 2026, 13:21
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Geniusz z Tarnowa

Geniusz z Tarnowa 

Nazwany polskim Edisonem Jan Szczepanik ma na swoim koncie około 50 wynalazków i niezliczoną ilość patentów. Obecnie obchodzimy 100. rocznicę jego śmierci. 

Geniusz z Tarnowa najczęściej wspominany jest w Polsce jako wynalazca kamizelki kuloodpornej, a to tylko wierzchołek „góry” tego co wymyślił. Wiadomo, że już w 1914 r. Szczepanik uzyskał patent na film dźwiękowy. Ten i wiele z jego wynalazków wyprzedziło czas. Dopiero po jego śmierci doszło do praktycznej realizacji choćby jego idei fotografii kolorowej przez firmy takie jak Kodak i Agfa. Na dodatek był wynalazcą samoukiem. Jak wspominała jego córka Maria Szczepanik-Zboińska w audycji Polskiego Radia w 1975 r. w gimnazjum groziła mu dwója z greki, a więc pozostanie na drugi rok w tej samej klasie. - Ten profesor zgodził się dać stopień dostateczny z greki, ale zobowiązał go pod słowem honoru, że opuści gimnazjum. Rzeczywiście tak się stało. Ojciec przeniósł się do seminarium nauczycielskiego. A w tamtych czasach jedynie ukończenie gimnazjum dawało prawo wstępu na wyższe studnia – mówiła pani Maria.

Niełatwe dzieciństwo

Jan Szczepanik nie miał łatwego życia. Urodził się 13 czerwca 1872 r. w niewielkich Rudnikach pod Przemyślem. Wtedy był to zabór austriacki, potem miejscowość znalazła się w granicach niepodległej Polsce, obecnie to teren Ukrainy w obwodzie lwowskim. Jak podaje IPN, Jan „był nieślubnym synem Marianny, służącej lwowskiego lekarza, który najprawdopodobniej był jego ojcem. Początkowo mieszkał z matką, a później pod opieką ciotki Salomei u swoich dziadków, Stanisława i Katarzyny Szczepaników w Zręcinie”.

Kiedy miał trzy lata jego matka wyszła za mąż, więc Jan na stałe przeszedł pod opiekę Salomei i jej męża Kazimierza Gradowicza. Zamieszkał w Krośnie, tam uczęszczał do szkoły ludowej, potem do  gimnazjum klasycznego w Jaśle, ostatecznie ukończył Seminarium Nauczycielskie w Krakowie, wiadomo dlaczego. Potem pracował w szkołach w Potoku, Lubatówce, Korczynie i w tamtym czasie rozpoczął działalność wynalazczą.

W cukierniach „szczepaniki”

W 1896 r. Jan wyruszył do Krakowa i tam znalazł pracę w sklepie stowarzyszenia z Korczyna, a potem w sklepie fotograficznym Ludwika Kleinberga, który zachwycony był geniuszem swojego pracownika. Zgodził się finansować próby wynalazcze Szczepanika.

Ostatecznie w 1898 r. Jan przeniósł się do Wiednia, by tam otworzyć pracownie i na początku XX w. stał się postacią znaną w świecie. Pisma techniczne i gazety codzienne w Europie i Ameryce donosiły o jego eksperymentach i pokazach. Wiele fabryk wykorzystało jego patent związany z automatyzacją tkania gobelinów, o którym więcej za chwilę.

Szczepanik często jeździł między Wiedniem, Berlinem, Dreznem, ale także Tranowem i tam pracował nad wynalazkami. Dlaczego jeździł akurat do Tarnowa? Z tego miasta pochodziła jego żona Maria z domu Dzikowska. - W ślub matki, jak się odbywał w Tarnowie, to podobno wszystkie urzędy były nieczynne, urzędnicy byli na ślubie Szczepanika, a to był rok 1902. Ślub odbywał się w katedrze. (...)Był wtedy ogromnie popularny. W cukierniach sprzedawano ciastka „szczepaniki” - opowiadała pani Szczepanik-Zboińska w audycji PR. Od tego momentu Tarnów stał się miastem rodziny Szczepaników, tam mieli swój dom i wychowali pięcioro dzieci: Andrzeja (1904–1907), Zbigniewa (1906–1969), Bogdana (1908–1978), Bogusława (1912–1942) oraz wspomnianą już Marię (1914–2005). 

Ach te gobeliny

Jan Szczepanik nieprzypadkowo nazwany jest polskim Edisonem. Miał opatentowanych około 50 wynalazków i podobno kilkaset patentów. Do pierwszych należy usprawnienie w działaniu maszyny Jacquarda. „Szczepanik zastosował elektryczne sterowanie krosnem i papierowe karty programujące, które zamiast dziurek posiadały wzór naniesiony z substancji przewodzącej prąd elektryczny (np. metalizowany)” (IPN). To upraszczało i diametralnie skracało czas produkcji gobelinów, czyli tkanin dekoracyjnych przedstawiających obrazy. Jego wynalazek zastosowano w zakładach w Austrii, Niemczech, Belgii i Francji oraz w Krakowie. Taką metodą wykonywano również niewielkie, ozdobne tkaniny jedwabne, nazywane powszechnie „szczepanikami”.

Pan Jan wymyślił też metody tworzenia barwnej fotografii i barwnego filmu z wykorzystaniem technologii dokładnego odwzorowania barw, a nie sztucznego kolorowania. Nawet skonstruował urządzenie do zapisu ścieżki dźwiękowej na taśmie filmowej. Na swoim koncie miał też telektroskop, czyli urządzenie do przesyłania za pośrednictwem przewodów kolorowego obrazu z dźwiękiem. Pisze się o nim, że to pierwowzór telewizji. Wynalazł też otosculptor - przyrząd do kopiowania obiektów trójwymiarowych na przykład rzeźb, maszynę do pisania dla ociemniałych, caloridul - samoczynny regulator ciągu kominowego w paleniskach kotłowych, automatyczny karabin szybkostrzelny, telegraf bez drutu i kamizelkę kuloodporną. Ten ostatni wynalazek ma kilku ojców, na kilka lat przed Szczepanikiem pracował nad nim zakonnik o. Kazimierz Żegleń. Jednak to polski Edison wymyślił specjalny materiał, z którego je szyto. Był to wielowarstwowy jedwab o specjalnym splocie i „z cienkimi blaszkami stalowymi, utkany w ten sposób, że amortyzował wszelkie ciosy - wystrzelone pociski oraz pchnięcia i cięcia białą bronią”. Podobno to dzięki niemu z zamachu ocalał król Hiszpanii Alfons XIII, miał wyłożyć nim swoją karetę. Inni mówią, że nic takiego nie miało miejsca. 

Królowie i pisarz

Na pewno wynalazcę doceniało wielu ludzi na świecie, nawet koronowane głowy zachwycały się jego geniuszem. - Ojciec został odznaczony najwyższym odznaczeniem hiszpańskim - Orderem Izabeli Katolickiej. Poza tym otrzymał też propozycję przyjęcia podobnego odznaczenia od rosyjskiego cara, ale odmówił ze względów patriotycznych. Wtedy car zapytał, czy chciałby chociaż pamiątkę. Ojciec powiedział, że dla siebie nie, ale chętnie dla narzeczonej, bo wtedy był zaręczony z moją matką. I otrzymał piękny złoty zegarek, dwukopertowy, wysadzany brylantami - powiedziała w PR córka pana Jana. A dla narzeczonej otrzymał broszę z brylantami i szafirami.

Na spotkanie ze Szczepanikiem do Wiednia przyjechał też amerykański pisarz Mark Twein, który zadedykował mu potem dwa opowiadania i zapoczątkował nazywanie wynalazcy „austriackim Edisonem” (pochodził z zaboru austriackiego) z czasem zamienionym na „polskiego”.
- Wszechstronnością wynalazków i myśli technicznej, bardzo postępowej, wyprzedzającej swój czas, Szczepanik niewątpliwie przewyższa Edisona. Ale nie miał szczęścia do praktycznych rozwiązań, do komercjalnego wykorzystania. Edison był w znacznie lepszej sytuacji – mówił w Polskim Radiu o Szczepaniku jego biograf Władysław Jewsiewicki. 

Przypomnę że noblista Thomas Edison, żyjący podobnie jak Szczepanik na przełomie XIX i XX w., uważany jest za jednego z najlepszych wynalazców w dziejach ludzkości. Jego nazwisko znane jest w Polsce przez chyba wszystkich, a Szczepanik? No właśnie... Tak sprawdza się powiedzenie: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Stąd warto o nim przypominać, szczególnie w roku kiedy minęło 100 lat od jego śmierci. I mam nadzieję, że teraz nikt nie będzie go mylił z goniącym kormorany i noszącym takie samo nazwisko Piotrem, którego z przyjemnością można posłuchać.

Życzenie na koniec

Jan Szczepanik tworzył i ulepszał wynalazki do końca życia, zmarł w wieku niespełna 54 lat. Tak ostatni okres jego życia w Polskim Radiu wspominał jego syn Bogdan Szczepanik-Dzikowski: „Ojciec chorował na raka wątroby. Zachorował w Berlinie. Moja matka z moim starszym bratem pojechali tam i pielęgnowali go w szpitalu Charité w Berlinie. Ale w ostatnim momencie ojciec chciał koniecznie się dostać do kraju i przyjechał do Tarnowa”. 

W przeddzień śmierci przewieziono go karetką do domu teściów. Szczepanik był wtedy lekki jak kościotrup, pielęgniarz wziął go na ręce i wniósł na piętro. – Pamiętam, że jeszcze parę słów ze mną zamienił, ale już był bardzo schorowany. To już była jego agonia – mówił w audycji pan Szczepanik-Dzikowski. Polski Edison zmarł 18 kwietnia 1926 roku, tak jak pragnął w polskim Tarnowie i został pochowany na tarnowskim Starym Cmentarzu. 

Renata Jurowicz
zdjęcie: Jan Szczepanik w swojej pracowni. Zdjęcie wykonane przed 1901 r.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!