Po tygodniu spędzonym w Karpaczu, Maciek wrócił do domu dokładnie w takim stanie, jak przewidział jego tata. Zmęczony, ale szczęśliwy. A! No i brudny! Oczywiście dzieci miały na miejscu łazienki i każdy dbał o siebie tak jak umiał. Chłopiec nie wyglądał wprawdzie jakby wytarzał się w błocie, ale włosy, uszy i paznokcie nadawały się, według pani Nowak, do pralki.