ks. Andrzej Antoni Klimek
No więc doszedłem do Matki piechotą! Chwała Panu! Nie powiem, że była to „bułka z masłem”, najwyraźniej było sporo do odpokutowania i stopy doskwierały na różne sposoby, ale pozostałe elementy ciała spisały się całkiem, całkiem.