Podstęp przeciwnika udał się. Nikt z żołnierzy Jonatana ani sam wódz nie zorientowali się, że przeciwnik tej nocy rozpoczął odwrót. Wszyscy byli przekonani, że przygotowuje się do walki. Dopiero o świcie blask słońca pozwolił poznać prawdę.
Pertraktacje polityczne związane z poszukiwaniem wsparcia u sojuszników już w niedługim czasie okazały się trafną i mądrą decyzją. Potwierdziły ją wydarzenia, które rozegrały się niedługo potem.
Umieć rozpoznać sprzyjający czas, nie przespać go i dobrze wykorzystać to wieka sztuka i mądrość. Posiadał ją Jonatan. Rozpoznał stosowną chwilę, dar Boga, czas łaski i sukcesu.
Jonatan postanowił wesprzeć młodego Antiocha i Tryfona i wyruszył ze swym wojskiem z ziem za Jordanem. Po drodze przyłączyli się do niego syryjscy żołnierze. Tym razem złączyli swoje siły przeciw Demetriuszowi i jego sojusznikom.
Przewidywania Demetriusza, że w chwili buntu nie będzie mógł liczyć na swoich żołnierzy, sprawdziły się. Dlatego kiedy w mieście rozpoczęły się walki uliczne, zwrócił się o pomoc do żydowskich żołnierzy przysłanych przez Jonatana.
Decyzja Jonatana okazała się ze wszech miar słuszna. Obecnie, tak jak poprzednio, udając się na spotkanie z pogańskim wodzem nie wyruszył z pustymi rękami, ale zabrał ze sobą bogate dary: złoto, srebro i kosztowne szaty.
W obliczu nowej sytuacji na arenie politycznej Jonatan nie pozostał bierny. Zdecydował, by wyruszyć na spotkanie z Ptolemeuszem.
To, co rozegrało się w Jafie nie pozostało bez echa.
Aleksander poza listem do Ptolemeusza wysłał również zaproszenie do Jonatana. Jego propozycja, by spotkali się w Ptolemaidzie, została przyjęta.
Gdy wieść o układzie zawartym pomiędzy Aleksandrem a Jonatanem dotarła do Demetriusza napełniła jego serce goryczą. Zrozumiał bowiem, iż został wyprzedzony w wyścigu o władzę.
Demetriusz był doświadczonym politykiem i zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że nie ma co liczyć na bezinteresowne poparcie ze strony Jonatana. Musiał czymś zjednać sobie jego przychylność.
Obroną Bet-Basi kierował Szymon. Natomiast Jonatan udał się z niewielkim oddziałem, by spacyfikować okoliczne plemiona nomadów. Ludzie ci zmuszeni byli wspierać Bakchidesa, dlatego stanowili poważne zagrożenie dla powstańców.
Bakchides widząc, że pościg i otwarta walka przynosi raczej straty niż pożądane efekty zdecydował się na inną strategię.
Bakchides prowadząc osobiście swe wojska w pościgu za Szymonem udał się na drugą stronę Jordanu. Co skierowało go na wschodnią stronę tej rzeki?
Żołnierze Bakchidesa precyzyjnie ustawili swoje szyki. Byli niczym doskonale skonstruowana machina wojenna. Według opisu podczas bitwy, w której uczestniczyli, ziemia zadrżała od krzyku walczących.
Słowa żydowskich posłańców przyjęto w Rzymie przychylnie. Doszło do zawarcia traktatu. Postanowiono zapisać go na tablicach wykonanych z brązu i wysłać do Jerozolimy. Jaki był tego efekt?
Obie Księgi Machabejskie opowiadają o zwycięstwie nad Nikanorem i ustanowieniu święta upamiętniającego owo wydarzenie.
Dla mieszkańców Jerozolimy wiernych Bogu najważniejsza nie była klęska Nikanora, ale ocalenie Świątyni. Wierzyli i byli głęboko przekonani, iż dokonało się ono dzięki interwencji Boga.
Słowa wypowiedziane przez Judę znalazły odzew w sercach i umysłach jego żołnierzy. Przebiegły po nich niczym iskra po ściernisku, wywołując w ich duszach zapał i wolę do walki, napełniając wszystkich męstwem.
Inaczej, niż Nikanor do nadchodzącego starcia podszedł Juda Machabeusz. Kolejne walki sprawiały, że wzrastało jego doświadczenie jako wodza oraz siła jego żołnierzy.