Wakacyjna ekologia serca
W ostatnich edytorialach, mimo że pisanych dla wakacyjnych numerów „Opiekuna”, skupiałem się na raczej trudnych tematach i dlatego desperacko szukałem czegoś lżejszego do bieżącego wydania. W końcu jest lato i nie można tak bez przerwy ludzi dołować.
Ale kiedy papież Franciszek „odpalił bombę” z motu proprio Traditionis Custodes, w którym ogranicza, czy też reguluje możliwość korzystania z tak zwanej liturgii przedsoborowej myślałem, że znowu trzeba będzie podjąć temat, który wzbudza kontrowersje. Na „szczęście” pobieżna nawet lektura mediów ukazała, że temat wymaga znacznie więcej uwagi, niż parę zdań w edytorialu, więc pozostałem wierny swojemu postanowieniu, aby w tym miejscu dzisiaj było „na lekko”. Pociągniemy więc razem z papieżem Franciszkiem temat poprzedniej niedzieli, czyli wypoczynek.
W rozważaniu przed południową modlitwą „Anioł Pański”, papież nawiązał właśnie do niedzielnej Ewangelii, w której Pan Jezus sugeruje swoim zmęczonym posługą misyjną Apostołom, aby wypłynęli na miejsce pustynne, osobno i wypoczęli nieco. Franciszek tłumaczy: „Nie chodzi tylko o odpoczynek fizyczny, ale o odpoczynek serca. Nie wystarczy «wyciągnąć wtyczkę», trzeba odpocząć naprawdę. Żeby to uczynić, musimy: zatrzymać się, zamilknąć, pomodlić się, aby nie przechodzić z wyścigu w pracy do pośpiechu w wakacje. Jezus nie uchylał się od potrzeb tłumów, ale każdego dnia, zanim cokolwiek zrobił, skupiał się na modlitwie, na milczeniu, na zażyłości z Ojcem. Jego czuła zachęta – «wypocznijcie nieco» – powinna nam towarzyszyć: wystrzegajmy się pogoni za wydajnością, powstrzymajmy szaleńczą gonitwę, która dyktuje nam nasze plany dnia. (…) Jeśli nauczymy się prawdziwie odpoczywać, staniemy się zdolni do prawdziwego współczucia; jeśli będziemy pielęgnować spojrzenie kontemplacyjne, będziemy wykonywać nasze zajęcia bez pazerności tych, którzy chcą wszystko posiadać i konsumować; jeśli będziemy trwali w kontakcie z Panem i nie znieczulimy najgłębszej części nas samych, rzeczy do zrobienia nie będą miały mocy odebrania nam tchu i pożarcia nas. Potrzebujemy „ekologii serca”, na którą składają się odpoczynek, kontemplacja i współczucie. Wykorzystajmy do tego okres letni!“
Papieskie zaangażowanie w ekologię budzi czasem kontrowersje, ale myślę, że akurat z wspomnianą wyżej „ekologią serca” wszyscy się zgodzimy i wszyscy jej potrzebujemy. Jestem też przekonany, że najbardziej ekologiczne serce i kontemplacyjne spojrzenie spośród wszystkich, którzy chodzili po ziemi miała Maryja, która jak wiadomo „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”, dlatego chcę dzisiaj bardzo mocno zachęcić wszystkich, tak, WSZYSTKICH, do wyruszenia na pielgrzymkowy szlak na Jasną Górę. Bardzo mnie dziwi, że coraz mniej osób chce wyruszyć na pielgrzymkowy szlak. Ludzie kochani, pandemia nam trochę odpuściła, można pielgrzymować niemal bez ograniczeń, na co czekacie? A przede wszystkim, młodzi, którym ta nieszczęsna pandemia wyrwała już niemal dwa lata z życiorysu, z waszej młodości, na co czekacie? Ja wiem, że większość młodych ludzi w ogóle nie chce nigdzie chodzić pieszo, ba, oni wszędzie chodzą wirtualnie (w ostatnich latach nawet do szkoły), ale mnie to nie przekonuje. Pielgrzymowanie do Maryi jest czymś specjalnym, czymś co zmienia człowiekowi życie, czymś co naprawdę prowadzi do dobrych wyborów, a czasami wręcz do znalezienia powołania i szczęścia. A jeśli już ktoś jest ekologiczny nie tylko sercem, to dodam jeszcze, że pielgrzymka jest niskoemisyjna i pozostawia nikły ślad węglowy, a za to wielki ślad duchowy!
Na zakończenie wrócę jeszcze do Ewangelii, od której wyszedł Franciszek w swoim rozważaniu, bo ona kończy się paradoksalnie. Kiedy już Jezus z uczniami udają się łodzią na miejsce osobne, aby „odpocząć nieco” okazuje się, że wielkie tłumy już ich tam „wyprzedziły”. I potrzebują ich posługi. I czytamy, że Jezus zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza i zaczął ich nauczać. Ewangelista nie wspomina nam, co zrobili Apostołowie. Czy razem z Jezusem wzięli się do roboty, czy jednak odpoczęli. Natomiast nam daje pewność, że Jezus nigdy nie odpoczywa od tych, którzy potrzebują Jego słowa. Nigdy się nie męczy okazywaniem nam swojej litości i miłości. Nawet gdy inni chcą od nas odpocząć, nawet gdy my sami chcielibyśmy od siebie odpocząć, On nigdy od nas nie odpoczywa.
Andrzej Antoni Klimek
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!