TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 08:48
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Spełniona obietnica

Spełniona obietnica

Noc nazywana potem nocą Paschy przyniosła Izraelitom to, o czym śnili od pokoleń - spełnienie obietnic Boga. Tym razem jednak nie było to już tylko marzenie. Ruszali przecież w stronę ziemi, którą Pan obiecał Abrahamowi.

Szli jako liczny naród. Ich ręce i nogi były wolne od więzów niewoli. Plecy pozbawione ciężaru niewolniczej pracy. Bóg pokonał ich przeciwników. Oni sami stali się zwycięzcami. Przypominały im o tym przedmioty które wynosili ze sobą z Egiptu. Wypożyczyli je zgodnie z poleceniem Boga przekazanym im przez Mojżesza.

Droga przez pustynię

Nie do końca rozumieli ten dziwny czyn. Teraz widzieli, że to, co nieśli stanowiło zwycięski łup odebrany przeciwnikom. Byli pełni entuzjazmu i radości. Widział to Mojżesz, który miał ich poprowadzić przez pustynię ku utęsknionej ojczyźnie. Kiedy myślał o drodze, którą trzeba będzie przebyć wpierw wydawało mu się, że pójdą wzdłuż brzegu morza. Tamtędy wędrowały karawany. Było najprościej i najbezpieczniej. Ale też i tędy szły oddziały żołnierzy zmierzających na wojny. Przy tej drodze znajdowały się liczne posterunki wojska pilnujące granic. A kraju Kanaanu, o którym nieraz słyszał na dworze faraona, strzegły liczne twierdze. Nie sposób było ich ominąć. I pewnym wydawało się także to, że nikt nie będzie tam witał Hebrajczyków uchodzących z Egiptu z otwartymi rękami. Pozostawała inna możliwość. Droga przez pustynię.

Wędrówka wpierw przez piaski Sahary, a zaraz potem przełęczami pustynnych skał Synaju. Tę drogę Mojżesz pamiętał ze swej ucieczki, gdy pospiesznie opuszczał granice Egiptu i szukał schronienia w pustynnej ziemi. Tam, pośród gór wypełniających tę niezwykłą ziemię odnalazł Boga, usłyszał Jego głos. Może wtedy miał przejść jako pierwszy, by powrócić i utorować drogę swym rodakom? Czyżby i ich miało w tym miejscu czekać spotkanie podobne do tego, jakie przeżył on sam? W głębi serca nabierał przekonania, że wszystkie wydarzenia rozgrywające się dookoła niego miały jeden cel: doprowadzić Izraelitów do poznania Boga. Zagłębiając się w swe myśli upewniał się, że właśnie tędy mają wyruszyć ku obiecanej ziemi. Pośród swych rozważań znów zaczął słyszeć wewnętrzny Głos. Ten sam, który wezwał go z tajemniczego płomienia, gdy pasł owce swego teścia, a potem przemawiał doń w Egipcie. Ów Głos przenikał jego wnętrze, zdawał się dobiegać do głębi serca. Mówił o drodze, zmaganiu i walce, jakie czekały Hebrajczyków. Jeszcze nie byli do niej gotowi. Na widok uzbrojonych twierdz strzegących Kanaanu mogliby się ulęknąć i zawrócić z drogi. Tak znaleźliby się znów w Egipcie i pogrążyli się w niewoli. Potrzeba było czasu przygotowania, czasu, w którym będą poznawać moc Boga. Dlatego pójdą okrężną drogą. Będzie to wędrówka, w której dojrzeją i nabiorą odwagi. Nauczą się zaufania Bogu i dzięki niemu nie będą się wahać, stając do walki o Ziemię Obiecaną.

Kości Józefa

Teraz czekał ich długi marsz. Jego trasa nie była chłodną kalkulacją człowieka, ale decyzją Boga. Mojżesz był już pewien. Rzecz w tym, by nie tylko ruszyć w drogę, ale by nie zawrócić. Nie ulec pokusie strachu prowadzącej do utraty wolności. Wiedział również, że Bóg będzie z nimi tak, jak był z ich przodkami, którzy opuścili ziemię Chaldejczyków. Już nie wrócą do kraju niewoli. Dlatego przed wymarszem wydobył z ziemi kości patriarchy Józefa. On przyniósł jego przodkom ocalenie. Stało się tak dlatego, że był całkowicie poddany Bogu. Przez to doświadczał Jego bliskości. Mimo, że zakończył swe życie w ziemi egipskiej, to przed śmiercią Bóg pozwolił mu spojrzeć w przyszłość. Wzbudził w nim nadzieję życia w nowym miejscu, choć wpierw ta nadzieja odnosiła się do przyszłych pokoleń. Dlatego w ostatnich słowach Józef polecił, by uchodzący z Egiptu Hebrajczycy zabrali ze sobą jego kości. Pragnął, by spoczęły w ziemi obiecanej Abrahamowi. Wierzył, że tak się stanie. Wtedy gdy to mówił, jego słowa wydawały się dziwne i niezrozumiałe, a jednak wbiły się mocno w pamięć kolejnych pokoleń. I tak dotarły do Mojżesza. On spełniał testament swego przodka. Dlatego nakazał zabrać w drogę jego kości. Tym samym wskazał, że nie ma odwrotu od obranej drogi. Egipt nie jest i nigdy nie był ojczyzną dla Izraelitów. Choć na jakiś czas znaleźli w nim schronienie, to jednak nie jest to ich dom. Ten jest w zupełnie innej ziemi.

Pamięć i szacunek

Wydobywając z ziemi egipskiej kości Józefa Mojżesz, choć sam mógł o tym nie wiedział, dokonał ważnego znaku. Swym gestem zapowiadał los poszczególnych pokoleń, ludzkości wygnanej przez grzech z raju ofiarowanego przez Stwórcę. Kolejne pokolenia ludzi umierały, ich ciała składano do ziemi. Pozostawały w niej kości zmarłych. Ale kiedyś przyjdzie dzień, gdy Bóg pośle Kogoś, kto wydobędzie zmarłych z prochu ziemi i poprowadzi ich w drogę do ziemi życia wiecznego. Tym samym zerwie z człowieka więzy daleko poważniejsze niż kajdany ludzkiej niewoli. Dokona wyzwolenia człowieka z grzechu i towarzyszącej mu śmierci. Pochyli się nad zmarłymi spoczywającymi w ziemi, i jak Mojżesz wydobędzie ich z jej czeluści. Ale tym razem nie uczyni tego, by jedynie dokonać zmiany miejsca pochówku, jak to się stanie z kośćmi Józefa. Ów przyszły Mojżesz przywróci zmarłych życiu, temu życiu, które nie będzie miało już kresu. Zanim jednak to nastąpi potrzeba będzie wielu lat, wielu wieków zmagań o rozpalenie w ludzkich sercach wiary. Dlatego teraz kości Józefa miały przypominać Izraelitom, że ten, kto pokłada ufność w Bogu nie zawiedzie się i nigdy nie pozostanie sam, choć czasem musi przejść przez wiele trudnych i niezrozumiałych doświadczeń. Każde spojrzenie na owe kości przypominało im nie tylko samego Józefa, ale pozwalało odkrywać opatrzność Boga. Przecież skoro On wspomógł Józefa, który mu bezgranicznie zaufał, to wspomoże i tych, którzy teraz pokładają w Nim swą nadzieję. Jeśli doprowadził jego los do szczęśliwego końca, to podobnie uczyni z Hebrajczykami wędrującymi przez pustynię. Jeśli na wierze Józefa oprą swe życie, to Bóg z pewnością wesprze ich swoją łaską. Jednocześnie przez gest wydobycia i zabrania kości Józefa Mojżesz uczył Izraelitów szacunku i pamięci o pokoleniach, które były przed nimi. To na pamięci o nich mogli budować swe życie. To dzięki nim potrafili zrozumieć samych siebie, cel i sens swojego życia. Pamiętając o przodkach i ich słowach odkrywali, że stają się uczestnikami niezwykłego planu Boga, planu, który choć realizuje się powoli to jednak zawsze skutecznie. Planu, który choć czasem w swych początkach wydaje się być niezrozumiałym, to jednak zawsze przynosi człowiekowi dobro. Potwierdzało to, co widzieli tej nocy. Przecież teraz na ich oczach realizowała się przepowiednia Patriarchy: „Bóg was wspomoże, nie zostawi samych, a wtedy zabierzecie ze sobą moje kości”. Zbierzecie, to znaczy opuścicie Egipt, by udać się do ziemi Obietnicy. Oto spełniły się te słowa: Mojżesz wydobywał ze czcią kości Józefa, by zabrać je ze sobą w drogę. 

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!