TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Października 2026, 00:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Różaniec. Co dzieje się w mózgu dziecka, gdy przesuwa paciorki?

Różaniec. Co dzieje się w mózgu dziecka, gdy przesuwa paciorki? 

Przełom września i października to czas, gdy dni stają się krótsze, a układ nerwowy nierzadko jest jeszcze zmęczony szkolną adaptacją i domaga się wyciszenia. Wchodzimy w październik, miesiąc tradycyjnie poświęcony modlitwie różańcowej. Dla wielu dzieci i bądźmy szczerzy, także dla dorosłych Różaniec jawi się jako modlitwa długa i monotonna. „Znowu to samo. To jest nudne” - słyszymy nieraz.

Czy jednak powtarzanie tych samych słów jest tylko bezmyślną rutyną? Z perspektywy wiedzy o funkcjonowaniu układu nerwowego ta pozornie monotonna modlitwa ma cechy, które mogą sprzyjać regulacji i wyciszeniu. Bóg, projektując naszą biologię, doskonale wiedział, czego nam potrzeba.

Siła rytmu

Poczuciu bezpieczeństwa sprzyja przewidywalny rytm. Jeszcze przed narodzinami dziecko doświadcza miarowego bicia serca matki i rytmu jej oddechu. Kiedy niemowlę płacze, odruchowo je kołyszemy. Powtarzalność i rytmiczność pomagają organizmowi obniżyć pobudzenie.

Różaniec również wprowadza w spokojny rytm. Regularne powtarzanie słów „Zdrowaś Maryjo” może naturalnie porządkować i spowalniać oddech. Wolniejszy, miarowy oddech wspiera działanie przywspółczulnej części układu nerwowego, związanej z odpoczynkiem i regeneracją. Organizm łatwiej wychodzi wtedy ze stanu napięcia i ciągłego czuwania. Dla dziecka, przebodźcowanego po całym dniu, może to być prosty sposób na zatrzymanie się i uspokojenie.

Dłoń, która chwyta rzeczywistość

Różaniec ma także wymiar sensoryczny. Maria Montessori, włoska lekarka i pedagog, podkreślała znaczenie dłoni w poznawaniu świata. Dzieci z trudnościami w koncentracji czy dużym pobudzeniem często korzystają z prostych czynności angażujących dotyk i ruch.

Przesuwanie w palcach drewnianych, kamiennych czy szklanych paciorków dostarcza konkretnych bodźców dotykowych. Powtarzalny mikroruch dłoni może pomagać utrzymać uwagę i zakotwiczyć ją w „tu i teraz”. W świecie płaskich ekranów różaniec staje się czymś namacalnym: ma ciężar, fakturę i temperaturę.

Niewidzialna baza bezpieczeństwa

2 października wspominamy Świętych Aniołów Stróżów. W psychologii rozwoju, w teorii więzi Johna Bowlby’ego, brytyjskiego psychiatry i psychoanalityka istnieje pojęcie „bezpiecznej bazy” - doświadczenia, że jest ktoś, do kogo można wrócić po wsparcie i poczucie bezpieczeństwa.

W perspektywie wiary podobną funkcję może pełnić dziecięce przekonanie, że nie jest się samemu. Modlitwa do Anioła Stróża może przypominać dziecku, że także w ciemnym pokoju, przed sprawdzianem czy w konflikcie z rówieśnikami pozostaje pod opieką. Nie chodzi o bajkową postać ze świętego obrazka, lecz o obecność, która w chrześcijańskim przeżywaniu świata jest realna.

Wyzwanie na październikowe wieczory

Nie zmuszajmy dzieci do odmawiania całego Różańca, jeśli kończy się to płaczem i niechęcią. Lepiej odmówić jedną dziesiątkę w spokoju niż cały Różaniec w napięciu.

Przygaśmy światło, dajmy dziecku jego własny różaniec, pozwólmy mu poczuć ciężar i fakturę paciorków. Przed modlitwą zapytajmy, za kogo albo w jakiej sprawie chciałoby się dziś pomodlić.

Niech ta krótka modlitwa stanie się rodzinnym, jesiennym rytuałem wyciszenia, bezpieczną przystanią, do której dziecko będzie chciało wracać.

Grzegorz Zawada

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!