TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Czerwca 2019, 22:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ostatnie dzieło proroka

Ostatnie dzieło proroka

dzielo proroka

Samuel ruszył, aby odejść z obozu Saula. Ten usiłował zatrzymać proroka, zmusić go do zmiany decyzji, czy wypowiedzenia słów błogosławieństwa. Chwycił go za płaszcz, ale bez efektu. Zamiast pocieszenia, raz jeszcze usłyszał proroctwo o odebraniu mu królestwa i wyznaczeniu przez Boga na jego miejsce innego władcy.

Prorok przypomniał też królowi, że ogłosił mu nie ludzkie słowa, decyzje zależnie od nastroju mówiącego, ale słowa Boga, który nie kłamie i nie żałuje tego co czyni. Władca dobrze zrozumiał to przesłanie. W tej sytuacji prosił proroka jedynie o zachowanie pozorów. Chciał, by Samuel poszedł złożyć razem z nim ofiarę. Ten gest miał utrzymać autorytet Saula wobec zgromadzonego ludu. Prorok zgodził się. Nie chciał bowiem czynić niczego, co mogłoby doprowadzić Izraelitów do skłócenia. Chciał też dać im lekcję wierności i posłuszeństwa, ale nie względem króla, lecz Boga.

Twardy wyrok
Gdy oddano cześć Wszechmogącemu, nakazał sprowadzić króla Agaga. Ten przyszedł pełen obaw. I były słuszne. Choć próbował zapewniać, że stał się człowiekiem szanującym życie usłyszał twardy wyrok: poniesie śmierć. Spotka go to, co sam czynił innym, a ból jaki dotknie jego matkę będzie tym samym bólem jakiego doświadczyły wszystkie matki, które on uczynił bezdzietnymi. Tym samym prorok nie tylko wezwał Izraelitów do bezwzględnego posłuszeństwa Bogu, ale przez bolesną karę wskazał na dramatyczny koniec ludzi, którzy dla swej władzy i ambicji godzą w życie człowieka. Uczynił to wydając trudny wyrok. Był to jednak wyrok wypowiedziany wobec ludzi, których moralność dopiero krzepła, a wojna była w nią wpisana jako jeden ze sposobów rozwiązywania sporów i konfliktów.

Nowy król
Następnie Samuel bezpowrotnie odszedł od Saula. Jednak choć wiedział że to, co ogłosił było wolą Boga, w swoim sercu czuł smutek. Było mu żal króla. Odrzucenie władcy przez Boga odbierało prorokowi radość. Ból zwiększała niepewność dotycząca dalszych losów narodu. Ten stan przerwało kolejne widzenie dane przez Boga.
On przerwał prorokowi gorzkie rozważania. Miał dla niego misję. Chciał też udoskonalić Samuela w posłuszeństwie woli Boga. Czyż bowiem w żalu proroka nie kryły się iskry ambicji i miłości własnej? Przecież to on, Samuel wyznaczył Saula na króla, a teraz wszystko odwoływał. Jeśli tak, to jaką wartość mają jego słowa, skoro dziś mówi „tak”, a jutro „nie”? Skąd ma czerpać autorytet, skoro to, co robi i mów zdaje się być nie tylko nieprzewidywalne, ale zmienia się jak w kalejdoskopie? Wprawdzie tłumaczył ludowi zmianę decyzji niewiernością Sauala, jednak czy oni mu uwierzyli? Słowo Boga przecięło te dywagacje.
Samuel otrzymał kolejne zadanie. Miał iść do Betlejem i namaścić nowego króla. Wybór Boga padł na rodzinę Jessego. Tym razem prorok próbował się opierać. Bał się o swoje życie. Przecież to, co zrobi wyglądało na spisek. Ponadto tkwiła w nim nieufność i obawa, że wydarzenia znów potoczą się jak poprzednio: obwoła władcę, a potem będzie musiał go zrzucić z tronu.

Pasterz Dawid
Bóg pokonał jego opór podając proste rozwiązanie. Miał przyjść do Betlejem z jałowicą, a jako powód swej wizyty podać chęć złożenia ofiary. Podczas niej namaści przyszłego władcę. Mimo obaw Samuel wiedział, że słowu Boga nie ma co stawiać oporu, dlatego zrobił tak, jak polecił Bóg. W Betlejem powitała go przerażona starszyzna. Wiedzieli, co uczynił z królem Agagiem po złożeniu ofiary. Także wieści o odrzuceniu Saula rozniosły się szybko. Obawiali się, co takiego może w ich granice przynosić niespokojny prorok. On jednak pozdrowił ich słowami zwiastującymi pokój. Nakazał też oczyścić się i przygotować do złożenia ofiary. Choć wszystko wydawało się tajemnicze i niejasne, byli mu posłuszni.

Gdy już wszyscy zgromadzili się, wtedy Samuel przyjrzał się ich twarzom. Od razu zwrócił uwagę na Eliaba, syna Jessego. Jego postawa wyróżniała go. To z pewnością człowiek wybrany na króla. A jednak Bóg zabronił mu namaścić Eliaba. Przypomniał prorokowi, że nie wystarczy popatrzeć na zewnętrzny wygląd człowieka. Jego potęga i dostojeństwo w niczym nie dowodzą, że jest wybrany przez Boga. Tymi kryteriami wyboru posługują się ludzie. Bóg kieruje się inną zasadą. On wpierw patrzy na to, co w głębi ludzkiego serca. Wobec tego Samuel nakazał Jessemu, aby kolejno wprowadzał swych synów przed jego oblicze. Ów uczynił wszystko zgodnie ze słowami proroka. Ojcowska duma przepełniała jego serce, gdy prezentował ich przed zgromadzeniem. Byli rośli, silni i zaprawieni w boju. Ale prorok nie wskazał na żadnego z nich. Zastanawiano się, czy na starość stał się tak niezdecydowany, czy też nie potrafił rozpoznać woli Boga? Podobne myśli trapiły i serce Samuela, tym bardziej, iż procesja synów Jessego zakończyła się. Czy przyszedł na próżno? Czy jego autorytet miałby lec w gruzach? Bóg wystawił go na kpinę? Mimo tych obaw wierzył, że jego misja ma sens. Bóg nie zawodzi. Jeśli ktoś zawodzi, to jest to człowiek. Dlatego zapytał Jessego, czy ten zgodnie z poleceniem przyprowadził  mu wszystkich synów. I wtedy okazało się, iż jest jeszcze jeden, którego w ogóle nie wzięto pod uwagę. Był to pasterz. Miał na imię Dawid. Swoim wyglądem zwracał na siebie uwagę wszystkich okolicznych dziewcząt. Prorok nakazał wezwać go. Gdy się pojawił Bóg wskazał jasno Samuelowi, że na tym chłopcu spoczywa jego wybór. Nakazał go namaścić na króla Izraela. Wraz ze strugami oliwy wylanej z baraniego rogu na młodzieńcu spoczął Duch Boga. Od tej pory On stał się jego przewodnikiem. Samuel pozostawił go odchodząc do Rama w Gileadzie. Teraz mógł zakończyć swe ziemskie życie. Po śmierci opłakiwał go cały lud Izraela. Jego ciał pochowano w Rama, gdzie mieszkał. Na ziemi pojawił się jeszcze tylko jeden raz, wezwany na polecenia Saula przez wróżkę w Endor. Przybył wytykając królowi ciężki grzech wróżbiarstwa i wywoływania duchów. Ciężki, bo świadczący o braku wiary w Boga. Pojawiając się przypomniał królowi jego niewierności i tymi słowami przypieczętował decyzję Boga o odebraniu władzy i królestwa. Jej urzeczywistnieniem będzie klęska jaką Saul poniesie w starciu z Filistynami.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!