Ludzka współpraca w Boskim dziele stworzenia
Przekazując życie swemu potomstwu ludzie dostępują zaszczytu współpracy z Bogiem-Stworzycielem.
,,Godność życia nie wynika jedynie z jego źródeł, czyli z faktu, że pochodzi ono od Boga, ale także z jego celu, z jego przeznaczenia do komunii z Bogiem przez poznanie Go i umiłowanie” – pisze Jan Paweł II. Człowiek został przez Boga ostatecznie powołany do osiągnięcia życia wiecznego. A czym właściwie jest życie wieczne?
Życie wieczne czyli pełnia życia
,,Życia, które Syn Boży przyniósł ludziom, nie można sprowadzić wyłącznie do istnienia w czasie” – odpowiada papież. Ale też przymiotnik ,,wieczny” nie oznacza tylko ,,wymiaru ponadczasowego”. Obietnica szczęścia wiecznego nie polega na perspektywie trwania w nieskończonym ciągu następujących po sobie chwil, pośród upływającego bez końca czasu. Tym bardziej, jak podkreślał z kolei Benedykt XVI, nie może być mowy o wydłużeniu w nieskończoność życia ludzkiego na ziemi, bo ani natura ludzka, ani stworzony świat nie są do tego w żaden sposób przystosowane.
Życie wieczne zakłada radykalną zmianę, odnowienie stworzenia, wejście własną kondycją w chwalebne istnienie zmartwychwstałego Chrystusa. Życie wieczne to nie zachowanie życia w postaci biegnącej w nieskończoność własnej historii, ale to życie w pełni, pełnia życia, doskonałe szczęście, które można sobie wyobrazić odwołując się do takich jego przebłysków jak np. doświadczenie bezinteresownej miłości, radość i poczucie szczęścia z tego, że jest się kochanym i samemu również się kocha.
Pan Jezus modląc się w Wielki Czwartek, zarazem naucza nas, że żyć wiecznie to poznawać Boga: ,,A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17, 3). Św. Ireneusz mówi natomiast, że ,,życie człowieka to oglądanie Boga”. Jan Paweł II podejmując refleksję zawartą w Bożym Objawieniu i Tradycji Kościoła stwierdza, że ,,życie, które Jezus obiecuje i daje, jest «wieczne», bo jest pełnią uczestnictwa w życiu «Wiekuistego»”. Takie życie ma swój przemożny wpływ na kondycję ziemską i naturalne bytowanie osoby ludzkiej.
Otrzymałam mężczyznę od Pana
Na czym wpływ ten polega? Jakie cechy na ziemskie życie człowieka nakłada wiara w jego pochodzenie od Boga i przeznaczenie go do osiągnięcia pełnej komunii z Bogiem w wieczności? Jakich wartości mu przydaje? Otóż wpisanie człowieka w tajemnicę Boga oznacza w pierwszej kolejności, że jego ziemskie, naturalne życie, a tym samym ludzkie rodzicielstwo, są darem od Boga. Człowiek od samego początku, nigdy nie jest w swoim istnieniu sam. ,,Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie” (Ps 139, 14) – cieszy się psalmista.
Bóg warunkuje ludzkie życie, stwarza je, kształtuje, chroni, opiekuje się nim, a z tego wynika, że rodzicielstwo jest wzniosłą, świadomą współpracą z Bogiem w dziele stwarzania. Bóg dając ludziom, swoim stworzeniom, zdolność budzenia i wydawania na świat życia, pozwolił im na uczestniczenie w swojej mocy stwarzania. Trzeba tylko pamiętać, jak czyni to matka synów machabejskich (por. 2 Mch 7, 22 - 23), że nie człowiek jest jej źródłem i dysponentem, a tylko partycypuje w powierzonym mu i domagającym się od niego odpowiedzialności dobru. Powoływanie uczestników, budzenie zdolności i pośrednictw, włączanie w udział jest w ogóle charakterystyczną cechą działania Bożego. W Księdze Rodzaju Bóg błogosławi pierwszym ludziom i mówi do nich: ,,Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną”. (Rdz 1, 28). Kiedy pierwsza matka Ewa, rodzi syna, woła: ,,Otrzymałam mężczyznę od Pana” (Rdz 4, 1). Jasne jest, że wyraża w ten sposób świadomość, iż zaistnienie jej dziecka domagało się stwórczej interwencji Boga, za którą ona jest Najwyższemu wdzięczna. Ten okrzyk matki, kobiety-rodzicielki niejako powtarza się w każdych ludzkich narodzinach, będąc najgłębszą syntezą tego, co właśnie się wydarzyło. ,,W akcie rodzenia – pisze Ojciec Święty – zostaje też przekazany, dzięki stworzeniu nieśmiertelnej duszy, obraz i podobieństwo samego Boga”. Bóg jest źródłem wszelkiego istnienia i życia, Ojcem i wzorem ojcostwa, jest Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi” (Ef 3, 15).
Wydarzenie religijne i wzniosłe
Skoro ludzki akt budzenia i rodzenia życia nie dokonuje się mocą samych tylko praw biologii, ale angażuje samego Stwórcę, to jest czynnością i sytuacją na wskroś religijną. Papież podkreśla to zdecydowanie, odwołując się najpierw do nauki ostatniego soboru: ,,zrodzenie dziecka jest wydarzeniem głęboko ludzkim i wysoce religijnym, gdyż angażuje małżonków, tworzących «jedno ciało» (por. Rdz 2, 24), a zarazem Boga samego, który jest obecny”. Następnie cytuje fragment własnego Listu do Rodzin z 2 lutego 1994 r.: ,,gdy z małżeńskiej jedności dwojga rodzi się nowy człowiek, to przynosi on z sobą na świat szczególny obraz i podobieństwo Boga samego: w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. (...) Przecież od (Boga) tylko może pochodzić «obraz i podobieństwo», które jest właściwe istocie ludzkiej, tak jak przy stworzeniu. Rodzenie jest kontynuacją stworzenia”.
Rodzicielstwo powinno zbliżać do Boga i nawet dzisiaj w wielu wypadkach tak rzeczywiście jest: niewiasta świadoma, że od Boga otrzymuje dziecko, dziękuje Najwyższemu za nowe życie. Jeśli natomiast dzieje się inaczej to ,,genealogia osoby”, o której pisze papież jest silnym motywem, aby w związku z wydawaniem na świat życia nawrócić własne serce. Nowe ludzkie istnienie implikuje przecież podarowanie mu w duszy nieśmiertelnej obrazu i podobieństwa Boga-Stwórcy.
Dar duszy
Obecność duszy nieśmiertelnej przesądza o człowieczeństwie, warunkuje i zapewnia ludzką przyszłość organizmu, który powstaje. Od samego początku jest on człowiekiem, a zatem przysługuje mu pełnia ludzkich praw, przede wszystkim prawo do życia. Dusza jest substancjalną formą ludzkiego ciała, jest tym co integruje, scala, decyduje o jedności osoby ludzkiej, także o jej odrębności (np. od organizmu matki) oraz indywidualności. Aby ciało w ogóle było ludzkie, musi być złączone z duszą od samego początku. Inaczej mówiąc, nie istnieje moment, w którym organizm ludzki byłby duszy pozbawiony. Od razu, w swoim ,,stawaniu się” zostaje wyposażony w duszę, bo inaczej nie mógłby jako człowiek zaistnieć.
A jak przejawia się w dziecku obecność duszy wolnej, rozumnej i nieśmiertelnej? Od razu mocno zaznaczmy, że nawet jeśli dziecko nie rozwija się zwyczajnie, np. wskutek jakichś wrodzonych wad, a zatem niezależnie od swoich sprawności i umiejętności, z całą pewnością zawsze cieszy się własną w pełni ludzką duszą i ma nienaruszalny status osoby. Dusza decyduje o nim jako człowieku, ale nie jest przecież usadowiona w jakimś konkretnym organie lub życiowej funkcji. Dusza raczej przenika go jako całość i orientuje zarazem w stronę pełni życia, czyli życiu wiecznemu.
Dusza rozumna przemawia w dzieciach
Ale dusza też daje znać o sobie na różne sposoby. Najpierw, mimo skutków zgładzonego skądinąd w chrzcie grzechu pierworodnego, zachowuje ślady tego, co nazwaliśmy ostatnio ,,świetlistością” człowieka przed upadkiem. Wprawdzie ,,wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej’’ (Rz 3, 23), ale przecież Pan Jezus mówi zarazem, że aniołowie dzieci wpatrują się zawsze w oblicze Ojca (Mt 18, 10). Kościół katolicki naucza, że grzech pierworodny nie zniszczył doszczętnie wszelkich możliwości dobra w człowieku. Oprócz zatem naturalnych skłonności do złego dusza małego dziecka wykazuje dużo z jasności, promienności, spontanicznej otwartości na prawdę. Dopóki nie ulegnie skażeniu wyrachowaniem, cynizmem, ,,cwaniactwem”, nie pozna świadomego zła i jego zwodniczego uroku, cechuje się prostotą, przejrzystością i chłonnością umysłu. Zwróćmy choćby uwagę na genialne w swej prostocie i trafności wypowiedzi dzieci, jakich udzielają np. w czasie lekcji czy rozmowy z dorosłymi. Dzieci zadziwiająco dobrze ,,odczytują” rzeczywistość i myślą poważnie, niekiedy o wiele bardziej niż dorośli, tacy zwłaszcza, którzy przyswoili sobie zawiniony infantylizm.
Osobiście uważam, że jasność myśli i uderzająca mądrość słów dzieci wynikają stąd, że ich dusze, które właściwie niedawno wprost zostały stworzone przez Boga (i oczywiście w wypadku dzieci chrześcijańskich odrodzone w chrzcie) nie doświadczyły jeszcze różnego rodzaju deformacji, nie zużyły się i zachowały sporo cech owego blasku i dostojeństwa stworzenia, które bardzo dobre wychodzi z ręki Stwórcy. Pamiętam dokładnie piękne wypowiedzi uczniów udzielane w trakcie katechezy, tzw. kazań dialogowanych, czy choćby lekcji historii, które prowadziłem. Gdy w czasie zajęć z historii starożytnego Izraela, uczniowie czytali fragment Księgi Wyjścia o przejściu Morza Czerwonego, ich zadanie polegało na odnalezieniu prawdziwego sensu owego wydarzenia. Nie mieli z tym żadnych trudności, ich skojarzenia były bezbłędne: opowiadanie mówi w gruncie rzeczy o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Podobnie, gdy na lekcji religii rozmawialiśmy o kapłaństwie, definicja kapłana podana przez dzieci mogła budzić uznanie: kapłan jest jak prorok. Co ciekawe, to uczniowie młodszych klas udzielają tak poruszających wypowiedzi. Im uczniowie są starsi tym bardziej sprawy się komplikują. Umysł nabywając wiedzy jakby unikał prostych, jasnych spostrzeżeń.
ks. Piotr Jaroszkiewicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!