TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Sierpnia 2019, 06:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków…(25)

A w rodzinie Nowaków…(25)

- Co za pech! - krzyknął Maciek, gdy tylko wrócił do domu ze szkoły.
Pani Alicja westchnęła głęboko i pomyślała, że owszem, pierwsze dni po feriach minęły spokojnie, ale chyba były tylko ciszą przed burzą. Przypomniała sobie  o gromnicy i uśmiechnęła się do siebie. Widząc jednak zmartwioną minę syna podeszła do niego i zapytała z troską, co się stało.
- Mamo! - zaczął zdecydowanie. - Adam, no wiesz, ten na którego mówiliśmy Klucha, nieźle namieszał.
- Jak to namieszał? - zdziwiła się mama.
- Dzisiaj na lekcji w-f spadł z drabinki. Upadł na podłogę, a po chwili jego ręka wyglądała jak nadmuchany balon. I co teraz będzie? Co z zawodami?
Pani Alicja rozumiała rozżalenie syna. Powiedziała mu jednak, że najważniejsze w tej sytuacji nie są zawody tylko Adam. 
- Pamiętaj o nim w modlitwie, synku. Zwłaszcza, że zbliża się Światowy Dzień Chorego. I nie bądź zły na niego, bo to nie jego wina. To zdarzenie na pewno nie pokrzyżuje waszych planów. Do wiosny jeszcze daleko.
Maćka nie do końca przekonały słowa mamy, ale obiecał pomodlić się za kolegę. 
Wieczorem przy kolacji Maciek w skrócie opowiedział tacie, co się stało. 
- A co to znaczy, że ktoś jest chory z miłości? Wtedy też się trzeba modlić? - zapytała nagle Ola. - Dzisiaj na przerwie Kuba mówił, że jego starsza siostra zakochała się, no i właśnie jest chora z tej miłości. Nie rozumiem.
- Olu – zaczęła ostrożnie mama. - A czy wasza szkoła nie tonie już w czerwonych serduszkach i kwiatkach? Niedługo większość ludzi poczuje motyle w brzuchu, a listonosze będą mieli pełne ręce roboty. Chociaż… kto chciałby teraz wysłać tradycyjną walentynkę…
- Mamo - jęknęła Ola. - Mówisz do mnie jakimiś szyframi.
Pani Alicja wyszła na chwilę do pokoju. Wróciła wymachując przed sobą jakąś kartką. Jej mąż wyprostował się. Wstał od stołu i cmoknął żonę w policzek. Ola i Maciek z niedowierzaniem oglądali pierwszą walentynkową kartkę z życzeniami, jaką tata podarował mamie. Wtedy nie byli jeszcze małżeństwem. Tata wytłumaczył córce, czym jest Święto Zakochanych, i że często z prawdziwą miłością ma niewiele wspólnego. Owszem, nie ma nic złego w obdarowaniu ukochanej osoby życzeniami, kwiatami, jakimś upominkiem. Czasem taki gest może przełamać czyjąś nieśmiałość albo zakończyć kłótnię. Dobrze byłoby jednak, gdyby ludzie okazywali sobie sympatię zawsze, a nie tylko raz w roku. 
- Racja - wtrącił Maciek. - Ty Olka jeszcze nie wiesz, ale w naszej szkole ma to być  „Sympatyczny tydzień”.  Codziennie do specjalnie przygotowanej tablicy będzie można przyczepiać karteczki z życzeniami i dobrym słowem. Do wszystkich albo do wybranej osoby. Nie można nikogo obrażać, wyśmiewać. Każdy kto znajdzie kartkę z takim tekstem musi wyrzucić ją do kosza. Super, prawda? 
- Świetny pomysł - potwierdził tata. - Święty Walenty chyba też się ucieszył. My w tym roku świętujemy jeszcze inaczej. Wybieramy się na bal karnawałowy. O motyle w brzuchu trzeba dbać!
Następnego dnia pan Karol kupił znaczek pocztowy i najpiękniejszą kartkę walentynkową. Dla najpiękniejszej kobiety na świecie oczywiście. Dla żony!

Ewa Makowska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!