TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 14 Lipca 2020, 21:39
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

A w rodzinie Nowaków (46)

Pan Karol miał rację. Podział obowiązków sprawdził się doskonale i rzeczywiście wieczór wigilijny był dla wszystkich czasem wytchnienia i radości. Pani Alicja poradziła sobie ze w pracy i w domu ze wszystkim.
- Bez was, moi kochani, byłoby mi bardzo trudno - powiedziała z wdzięcznością, doczepiając kolejne serduszko do kalendarza.


Przy stole zgromadzili się najbliżsi. Rodzice pani Alicji przyszli nieco wcześniej.
- Pomyślałam, że pomogę ci w kuchni - powiedziała babcia Stasia i położyła na stole cztery tace pierożków z kapustą.
- Mamo - westchnęła pani Alicja, - dziękuję, ale naprawdę wszystko jest już przygotowane. Mam w tym roku wyjątkowych pomocników.
Później przyszli rodzice pana Karola i można było usiąść do stołu. Dziadkowie od razu zauważyli śliczne dekoracje, które przygotowała Ola. Malutkie choineczki z szyszek, pięknie złożone serwetki i to, z czego Ola była najbardziej dumna. Własnoręcznie ozdobione świeczki.
- Mama mi trochę pomogła - przyznała dziewczynka. Cieniutkie serwetki wtopione w świece wyglądały bardzo efektownie.
- Musiałam podgrzewać je suszarką, a Maciek myślał, że tak długo suszę włosy - śmiała się Ola.
Zgodnie z tradycją bliscy podzielili się opłatkiem i złożyli sobie życzenia. Po kolacji przyszedł czas na wspólne kolędowanie i oczywiście prezenty. Rózgi nikt nie dostał, ale Maciek i Ola żartowali, że Święty Mikołaj musi być bardzo, bardzo wyrozumiały.
- Też tak sądzę - śmiał się tata, który, choć nie miał na sobie czerwonego płaszcza i czapy z białym pomponem, wyciągał kolejne prezenty z wielkiego worka.
- Oj dzieci, dzieci - zaczął dziadek Stefan, - tymi prezentami moglibyśmy obdarować jeszcze kilkoro dzieci, a to wszystko dla was. Kiedyś tak nie było. Cieszyliśmy się z najdrobniejszych podarków, a teraz aż głowa boli…
- To prawda - odezwała się babcia Ela, - ale nie ma w tym nic złego. Przecież dajemy sobie tyle, ile możemy. Ważne, żeby nie zapomnieć o tych, którzy czekają na pomoc.
- I oczywiście okazać wdzięczność! - powiedziała pani Alicja, wskazując na kalendarz.
Późnym wieczorem, gdy pan Karol zmywał, a jego żona ścieliła łóżko, rozległ się znajomy dźwięk komórki.
- SMS? O tej porze? - zdziwiła się pani Alicja.
Podeszła do telefonu i odczytała treść właśnie przesłanej wiadomości.
„Hej Alicjo! Przepraszam, że piszę tak późno i akurat w Wigilię, ale chcę Ci powiedzieć, że moja siostra już urodziła. Mały Kacperek jest śliczny i zdrowy. Dziękuję ci raz jeszcze, że mogłam być razem z Anią. Pozdrawiam, Aśka”.
Pani Alicja uśmiechnęła się. Poczuła w sercu radość. Pomyślała o Bożym Narodzeniu, o tym, że spotka się z rodziną. Myślami wybiegła już w Nowy Rok. Wiedziała, że Sylwestra nie spędzi tak hucznie jak ostatnio, ale nie to jest najważniejsze. Oby kolejny rok był przynajmniej tak dobry jak ten, który mija. „Pan Bóg wszystko wie” - powiedziała do siebie i uśmiechnęła się raz jeszcze.

Ewa Makowska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!