TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 02:55
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zwycięstwo zrodzone z wiary

Zwycięstwo zrodzone z wiary

Pojawienie się Dawida przed obliczem Saula wywołało zdumienie zarówno króla, jak i jego dworzan. Spodziewano się wojownika, silnego męża, człowieka zaprawionego w walce. Tymczasem przyszedł chłopiec z pasterską torbą.

Niektórzy pamiętali go jako tego, który grał na cytrze w chwilach, gdy króla ogarniał niepokój. Może był i dobry jako muzyk, ale co zrobi w walce? Czy będzie grał swe melodie, aby uspokoić złość Filistyna i skłonić go do odejścia? Jeśli wystawią go naprzeciw tego wojownika jedynie się ośmieszą. Tymczasem Dawid stanął przed królem. Widząc zmartwienie władcy wypowiedział do niego słowa, które zaskoczyły wszystkich zgromadzonych. Zadeklarował bowiem, iż pójdzie stoczyć walkę z Filistynem. To oświadczenie zdumiało Saula. Przecież mówił je chłopiec. Jak miał podnieść rękę do walki przeciw wojownikowi, który całe lata spędził na prowadzeniu wojen i niejednego zaprawionego w boju żołnierza położył trupem. Król uznał, że to, co deklaruje Dawid jest niemożliwe do wykonania. Mówił tak, oceniając całą sytuację z ludzkiej perspektywy. Według niej jedynie potęga i siła decydowały o zwycięstwie. Nie brał jednak pod uwagę tajemniczych dróg Bożego działania. Nie pamiętał, że zwycięstwo nie zawsze wynika z potężnego uzbrojenia, siły fizycznej i pewności siebie. Podobnie myśleli jego dworzanie, jak i reszta narodu. Dlatego Goliat budził strach w ich sercach.

Nadzieja w Bogu
Tymczasem spojrzenie Dawida na świat było zupełnie inne. Przebywając na pustyni, gdzie pilnował owce swego ojca, nauczył się jednej bardzo ważnej rzeczy. Nie zawsze zwycięża silniejszy. Często, a właściwie zawsze, nad siłą góruje roztropność. Dzieje się tak szczególnie wtedy, jeśli opiera się ona na zaufaniu Bogu. Natomiast poczucie siły łatwo wbija w pychę, a ta jest przedsionkiem klęski. Tak bowiem było zawsze, ilekroć Dawid stawał w obronie swego stada atakowanego przez lwa czy niedźwiedzia. Nigdy nie poddawał się lękowi w obliczu siły napastnika.
Dlaczego? W starciu liczył bowiem zawsze na opiekę Boga i Jego pomoc. Dzięki tej ufności był gotów walczyć. Wiedział, że nie jest sam, a Bóg stanie w jego obronie. Stąd deklarując gotowość walki z Filistynem wspominał, że zawsze wyrywał napastnikowi porywaną owcę, a gdy dzikie zwierze atakowało go chwytał je za szczękę i obezwładniał. Mówiąc te słowa nie zdradzał szczegółów swych walk. Wypowiedział natomiast akt wielkiej ufności i wiary oparty na swym dotychczasowym doświadczeniu. Skoro do tej pory Bóg ratował go przed śmiercią jaka spotkać mogła go ze strony dzikich zwierząt, to i teraz uratuje go z rąk potężnego Filistyna. Tym bardziej, że wcześniej walka toczyła się o życie zwierząt, tu zaś o los ludu Boga. Do tej pory przeciwnikami Dawida były dzikie zwierzęta, teraz na pole walki stawał bluźnierca. Jak więc Bóg nie miałby stanąć w obronie syna Jessego.
Dawid składając całą swą nadzieję w Bogu był pewien, że tak jak do tej pory kładł trupem drapieżniki grożące jego stadom, tak teraz zabije Filistyna, który chciał zniewolić Hebrajczyków. Jego słowa musiały być przekonujące i wzbudziły wiarę w sercu króla, skoro nie tylko dał zgodę na podjęcie walki przez Dawida, ale życzył mu też by Bóg wspierał go w jego poczynaniach.

Pokonany przez chłopca
Zanim Dawid wyruszył na pole walki ubrano go w zbroję. Jednak ta okazała się jedynie przeszkodą. Nie potrafił poruszać się w pancerzu, którego nigdy wcześniej nie nosił. Krępowało to jego ruchy. Zatem zdjął zbroję z siebie. Wziął natomiast kij pasterski, wybrał pięć gładkich kamieni, które schował do torby i z procą w drugiej ręce wyszedł naprzeciw Goliata. Te zobaczywszy tak uzbrojonego chłopca zaczął z niego szydzić, a potem złorzeczył mu wzywając swych bogów. Był pewien, że błyskawicznie zabije Dawida, gdy tylko ten do niego podejdzie.
Tymczasem Dawid wypowiedział słowa stanowiące jego wyznanie wiary. Filistyn opierał się na sile rąk i miecza. Dawid zaś na wierze w moc Boga. To nie ludzka potęga zdecyduje o zwycięstwie, ale wyniknie ono ze zrządzenia Boga. Goliat bluźnił Bogu, dlatego pokona On potężnego wojownika posługując się słabym chłopcem. Tak upokorzy ufnego w swe siły człowieka, a wywyższy niepozornego, który zawierzył Wszechmogącemu. Słowa młodego pasterza wydawały się nierealne, lecz za chwilę potwierdziły je fakty.
Dawid wbrew oczekiwaniom Filistyna nie zbliżył się do przeciwnika na odległość potrzebną do cięcia mieczem, ale stojąc w oddali wyjął z torby mały kamyk, włożył go do procy, a następnie wypuścił z niej i uderzył Goliata w sam środek czoła. Tak ów potężny wojownik, zanim zrozumiał co się dzieje, padł rażony śmiertelnie małym i ledwie widocznym kamykiem. Tego, który wśród wielkich wojowników budził swą siłą i chełpliwością strach, pokonał niepozorny pasterz, na którego nikt nie zwracał uwagi. Zwyciężył Goliata nie mając w ręku miecza. Gdy ten leżał na ziemi martwy, podszedł i odrąbał mu głowę. Wszystko to wzbudziło strach w szeregach wojsk filistyńskich. Żołnierze, którzy niedawno byli pewni zwycięstwa, teraz rzucili się w popłochu do ucieczki.

Nieznany nikomu
Czyn Dawida wzbudził ducha bojowego pośród Hebrajczyków. Ruszyli oni w pogoń za wrogami zadając im klęskę. Wiara Dawida zatriumfowała nad siłą Goliata. Było to tak ważne, że wiele lat później czaszkę Goliata przeniesiono do Jerozolimy, a jego zbroję umieszczono w przybytku, a autor biblijny przypisał to Dawidowi.
Tymczasem gdy Dawid wracał po walce, Saul zaczął wypytywać swego dowódcę Abnera o to, z jakiego rody pochodzi ów chłopiec. Pewnie władca myślał, iż jest on potomkiem sławnych wojowników. Abner jednak nic o nim nie wiedział. Chcąc znaleźć odpowiedź wypytywał różnych znacznych ludzi ale nie dowiedział się niczego. Dawid był nieznany żadnemu z możnowładców. Jedynym rozwiązaniem było postawienie Dawida przed królem, by sam wyjawił swe pochodzenie. Okazało się, iż jego ojcem jest Jesse, nikomu nie znany człowiek pochodzący z Betlejem. Dawid nie miał ani szlachetnego pochodzenia, ani nie wywodził się ze znacznego miasta. Tak nie wielkość jego rodu, ale zwycięstwo odniesione dzięki zaufaniu Bogu otworzyło ostatecznie przed nim drzwi prowadzące na dwór królewski.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!