TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Października 2019, 06:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zło dodane do zła

Zło dodane do zła

Dowiedziawszy się o brzemienności Batszeby Dawid gorączkowo szukał wyjścia z tej sytuacji. Był zdany sam na siebie. Nie chciał nikogo pytać o radę. Przecież ściany mają uszy, szczególne te z królewskiego pałacu. Jedno nieostrożne słowo, a z pewnością cała sprawa rozejdzie się po wszystkich ulicach i dachach Jerozolimy. Na to nie mógł sobie pozwolić.

O skutkach tego, co wydarzyło się w jego komnacie nie powinien wiedzieć nikt. Jednak jak sprawę zachować w tajemnicy? Nawet jeśli ukryłby Batszebę, to i tak po czasie wszystko wyjdzie na jaw.

Plan króla

Dawidowi nie chodziło mu tylko o własne sprawy i królewską pozycję. Myślał także o jej życiu. Gdyby sam pozostał w cieniu owego wydarzenia, to ona i tak zostanie oskarżona o cudzołóstwo. Tym samym poniesie konsekwencje swego czynu, płacąc za niego życiem. Do tego nie chciał dopuścić. I nagle zaświtała mu myśl. Był pewny, że znalazł rozwiązanie.
Od poczęcia minęło niewiele dni. Wiedzieli o tym tylko oni oboje. Wystarczy zatem pod jakimś pozorem sprowadzić do Jerozolimy męża Batszeby. Można wezwać go, by zdał relację z toczących się walk. Potem trzeba dać mu trochę czasu na odpoczynek i spotkanie z żoną. Niemożliwe, żeby po tak długim czasie rozłąki nie tęsknił, by nie wszedł do jej sypialni. Wtedy uzna, że poczęte dziecko jest jego. Tak Dawid uniknie kompromitacji i zniesławienia Batszeby. Plan wydawał się prosty i łatwy do realizacji. Król był pewien, że w ten sposób wszystko zostanie rozwiązane i wszelkie negatywne konsekwencje jego czynów zostaną zażegnane.
Jednak wydarzenia nie potoczyły się według jego zamierzeń. Początkowo wszystko zdawało się potwierdzać myśl Dawida. Joab na jego polecenie wysłał Uriasza do Jerozolimy, by ten przekazał królowi wieści z pola bitwy. To polecenie nie zdziwiło żołnierza. Nie on pierwszy był wysłany do władcy z poselstwem. Nawet czuł się nieco wyróżniony. Przecież był Chetytą. Nie należał do narodu Izraela, a jednak jemu powierzono misję. Zatem okazano mu zaufanie, potraktowano jak swojego. Gdy przybył na miejsce został przyjęty przez samego Dawida. Ten nie tylko okazał mu życzliwość, ale dokładnie pytał o sytuację w obozie Izraelitów, plany Joaba, odniesione przez niego sukcesy. Pytał też o los żołnierzy, toczone przez nich bitwy. Z uwagą słuchał odpowiedzi. Stawiał szczegółowe pytania.

Solidarny z towarzyszami

Uriasz nie zdawał sobie sprawy, iż Dawid grał na czas. Przeciąga całe spotkanie, by budzić w nim obawę, że nie starczy czasu na to, by mógł udać się do swego domu, spotkać żonę i krewnych. Wreszcie, gdy król uznał, że sytuacja dojrzała zakończył rozmowę, a następnie zaproponował, aby Uriasz udał się do swego domu i odpoczął. Zasugerował też, iż daje mu wystarczająco dużo czasu, by nacieszył się powrotem i  mógł przebywać ze swoją żoną. Do tego wszystkiego dodał jeszcze dar pochodzący z królewskiego stołu. Chciał tym sprawić wrażenie, że ceni sobie poselstwo Uriasza i jest mu wdzięczny za dobre spełnienie misji powierzonej przez Joaba i nie ma nic przeciwko temu, by spędził on dłuższy czas w swoim domu. Stało się jednak inaczej niż przewidywał król. Uriasz nie poszedł do swego domu. Położył się spać w progu pałacu króla wraz ze wszystkimi jego sługami.
Dlaczego tak zrobił? Czyżby ktoś zdradził mu coś z tego, co wydarzyło się w pałacu? Opowiedział o wizycie Batszeby w komnacie króla? Czy sam nie domyślał się czegoś? Na te pytania Dawid nie był w stanie dać odpowiedzi. Dlatego wezwał żołnierza przed swe oblicze. Zapytał go o powód takiego postępowania. Odpowiedź przyniosła uspokojenie i niepokój. Uriasz nie wiedział nic o grzechu swojej żony. Okazał się człowiekiem pełnym gorliwości i troski o los królestwa. Czuł się solidarny z towarzyszami walki i swoim wodzem. Mówił, że nie potrafi iść i spać w swoim domu, cieszyć się spotkaniem z żoną i odpoczywać, gdy toczy się walka, gdy Arka Przymierza, Joab i Izraelici przebywają pod namiotami, znosząc trudy oblężenia i wojny. Słowa te zabrzmiały w uszach króla jak wyrzut sumienia. Ten wyrzut chciał jak najszybciej zagłuszyć. Obawiał się, że jeśli taka sytuacja się przedłuży wszystko to, co tak bardzo chciał ukryć, wyjdzie na jaw. Dlatego spróbował innego sposobu, mając nadzieję, że doprowadzi go on do upragnionego celu.

Wyrok śmierci

Król wyprawił ucztę. Podano najlepsze potrawy i najprzedniejsze wina. Dawid zadbał, by Uriasz zasiadł blisko niego. W obecności króla nie wypadało odmawiać jedzenia i picia. Wszystko wyglądało na próbę uhonorowania dzielnego żołnierza. Władca osobiście podawał mu puchar. Nie poprzestał na jednym. Za pierwszym przyszedł drugi, potem trzeci i kolejny. Podawano wino tak długo, aż zaczęło uderzać do głowy i upajać. Król miał nadzieję że pijany Uriasz pójdzie do domu. Ten jednak znów położył się na progu pałacu pomiędzy sługami i tam pozostał aż do rana. To postępowanie budziło w Dawidzie coraz więcej obaw i podejrzeń. Czyżby mąż Batszeby nie powiedział mu wszystkiego co wie? Zdał sobie sprawę, że niezależnie od motywu postępowania, Uriasz nie wejdzie do swego domu. Nie pójdzie do komnaty żony. Tym samym nie będzie można przypisać mu poczętego dziecka.
W tej sytuacji król uznał, że pozostaje mu tylko jedno: zgładzić owego człowieka. Nie chciał czynić tego w swym pałacu. Znalazł inny sposób. Postanowił posłużyć się Joabem i nieprzyjacielskimi żołnierzami. Napisał list. Nakazał w nim Joabowi, by postawił Uriasza w najbardziej niebezpiecznym miejscu, a gdy nieprzyjaciel uderzy pozostawił go samego, by zginął. Następnie ten list zapieczętował i wręczył Uriaszowi. Polecił, by dał go swemu dowódcy. Uriasz zabrał list nie wiedząc, że wiezie wyrok śmierci na samego siebie. Joab czytając słowa napisane przez Dawida był zaskoczony. Czyżby ów Chetyta w czymś zawinił? Wydawało się to nieprawdopodobne. Znał go jako gorliwego żołnierza. Jednak nie dał po sobie niczego poznać. Ściśle wypełnił rozkaz króla. Następnie wysłał posłańców do Dawida. Mieli opowiedzieć o klęsce. Spodziewał się, że relacja wywoła gniew króla. Wtedy polecił, aby wspomnieli mu o śmierci Uriasza.

Ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!