TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Września 2019, 11:04
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ziarna zła

Ziarna zła

Śmierć przeplata się z życiem. Po czasie żałoby przyszedł czas radości wraz z narodzinami drugiego syna, którego Dawidowi zrodziła Batszeba. Otrzymał on na imię Salomon. Narodziny chłopca były znakiem przebaczenia grzechu. Imię dziecka oznaczało pokój.

Dawid miał nadzieję, że będzie on obecny w jego życiu, jego rodziny oraz poddanych. To dziecko było umiłowane nie tylko przez rodziców, ale i przez Boga. Przypominało o tym drugie imię, jakim je nazywano - Jedidiasz.

Miłość do przyrodniej siostry

Radość w sercu króla wzmocniła wiadomość o zwycięstwach odniesionych przez Joaba. Był bliski ostatecznego zdobycia stolicy Ammonitów. Zatrzymał jednak natarcie, aby nie przypisano mu zwycięstwa. Prosił Dawida o przybycie. Chciał, by król pokierował walką. Tak też się stało. Dawid wkroczył do Rabba. Zdjął z głowy króla Milkoma koronę. Zabrał jego skarby, a jeńców zatrudnił przy pracach budowlanych na rzecz Izraelitów. Wrogowie zostali pokonani i upokorzeni. Wszystko wskazywało na nadejście czasu triumfu i dobrobytu. Jednak sytuacja taka nie trwała zbyt długo. Uderzenie przyszło z niespodziewanej strony. Przeciw Dawidowi zwrócił się jeden z jego własnych synów.

Wszystko zaczęło się od nieszczęśliwej miłości. Amon, syn Dawida zakochał się w swej przyrodniej siostrze imieniem Tamar. Nie była to czysta miłość, a pożądanie, które trawiło jego serce. Nie miał żadnej sposobności, by spotkać się z tą kobietą. To stało się powodem zgryzoty. Efektem była choroba, która niszczyła go dzień po dniu. Stawało się to coraz bardziej widoczne dla jego otoczenia. Nie znano jednak przyczyny. Jego przyjaciel Jonadab zapytał go o powód takiego stanu rzeczy. Gdy poznał prawdę, dał mu radę, która według niego miała rozwiązać problem syna królewskiego.

Była to jednak rada człowieka nieprawego i przebiegłego. Nie kierował się bowiem Bożym prawem. Nie myślał o przykazaniach danych przez Mojżesza na Synaju. Uważał natomiast, że każdy kaprys czy zachcianka księcia powinny zostać spełnione. Miał pewnie w tym i swój plan. Chciał zyskać względy Amona, by umocnić swoją pozycję na dworze. Nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji tej rady, a może to go nie obchodziło. Nie myślał o piekle, jakie rozpęta lub też celowo chciał zasiać niepokój, by na nim budować swą karierę. Nie liczył się z losem innych. Dla niego ważne było tylko to, co będzie mógł „ugrać” dziś dla siebie. Kraj i jego lud były mu obojętne. Nie miał żadnych skrupułów. Dlatego poradził Amonowi, by udając chorego zwabił do siebie Tamar. Do niecnego celu postanowiono wykorzystać ojcowską dobroć i współczucie. Amon miał bowiem podczas odwiedzin Dawida poprosić go, aby siostra przygotowała i podała mu posiłek.

Pożądanie i zła rada

Amon posłuchał niecnej rady i udawał ciężko chorego. Dawid nie dostrzegł oszustwa, ale litując się nad swym synem zgodził się, aby Tamar przygotowała mu posiłek, o jaki prosił. Gdy tak się stało Amon zażądał, aby wszyscy słudzy pozostawili ich samych. Następnie powiedział, by Tamar podała mu przyrządzony posiłek do jego sypialni. Ona nie przeczuwając podstępu spełniła jego prośbę. Gdy znaleźli się sam na sam, wyjawił przed nią swe plany, żądając, by uległa jego pożądaniu i oddała mu samą siebie. Tamar nie zgodziła się na taki czyn. Wierzyła jednak w szlachetność Amona i szczerość jego uczucia. Radziła mu, by poprosił Dawida o jej rękę. Przypominała i przestrzegała, że prawa i zwyczaje panujące pośród Izraelitów nie zezwalają na gwałt i przemoc. Próbowała odwołać się do jego sumienia. Ale wypowiedziane słowa trafiały w pustkę. Sumienie zostało bowiem zagłuszone pożądaniem i złą radą. Za nimi poszła przemoc. Doszło do gwałtu. Potem przyszła nienawiść do tej, którą skrzywdził. Ona była potwierdzeniem tego, że uczucie, jakie zapłonęło w sercu Amona
 nie miało nic wspólnego z prawdziwą miłością. Było jedynie płomieniem namiętności i pożądania, które niosły za sobą pożogę.

Gdy młodzieniec zaspokoił swe pragnienia, nie czuł nic poza wstrętem do Tamar, choć w istocie wstrętny był jego czyn. Dlatego, choć pewnie nieświadom tego, że próbuje uciekać przed samym sobą, chciał jak najprędzej oddalić ją od siebie. Był nieczuły na jej prośby, by po tym, co zrobił nie wypędzał jej. Postępował bezwzględnie. Wezwał swe sługi i nakazał wyrzucić Tamar ze swego domu. To, że pomnażał krzywdę tej dziewczyny nie miało dlań żadnego znaczenia. Nie przejmował się też tym, że wyrzucając na ulicę córkę królewską naraża ją na zniesławienie w oczach wszystkich ludzi zamieszkujących miasto, że publicznie ją poniża. Był bezlitosny. Do zła dodawał zło.

Gniew Dawida i Absaloma

Tamar pozostały jedynie ból i płacz. Rozdarła swe szaty. Posypała swą głowę popiołem. Była zrozpaczona. W takim stanie odnalazł ją jej brat Absalom. Próbował ją pocieszyć, ale to nie dawało żadnego skutku. Jedyne, co w tej sytuacji mógł zrobić to zabrać ją do swego domu, by nie pozostała sama. Tak też uczynił. Jednak to nie zdjęło bólu z serca jego siostry. Widział, że jej życie zostało zniszczone. Nie miał nadziei na jakąkolwiek zmianę. Jego serce przepełniło się nienawiścią do Absaloma. Była ona tak wielka, że nie był w stanie zamienić z nim jakiegokolwiek słowa.

Czyn Amona wzbudził także wielki gniew w Dawidzie. Król zdawał sobie sprawę, że został wykorzystany i wplątany w niecne plany Amona. Nie widział jednak jakiegokolwiek rozwiązania zaistniałej sytuacji. Mimo oburzenia nie zdobył się na to, by ukarać winowajcę. Czy miał nadzieję, że uda mu się doprowadzić do zawarcia zgody? Czekanie przyniosło jednak odwrotne skutki. Ukazały się one dwa lata po dramatycznym wydarzeniu.

Absalom przez ten czas niósł w sercu pragnienie zemsty. Zrealizował je w czasie, gdy strzyżono owce. Ukończenie postrzyżyn wiązało się ze świętem. Zaprosił na nie króla i jego synów. Dawid nie chciał przyjść. Zdawał sobie sprawę z rany, jaką zadano Absalomowi i jego siostrze. Gdy Absalom nalegał, obdarzył go swoim błogosławieństwem. Wtedy ten poprosił, by na spotkanie przybył choć Amon. Król odmówił, ale gdy Absalom nalegał, zgodził się, aby Amon poszedł w towarzystwie pozostałych synów królewskich. Może liczył na pojednanie? Zapomniał jednak, jak silne jest pragnienie zemsty, płynące z niezabliźnionej rany.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!