TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Października 2026, 17:06
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ze świętą ze Śląska

Ze świętą ze Śląska

Październik to oczywiście Maryja i różaniec, ale tym razem poznamy wspominaną w tym miesiącu św. Jadwigę Śląską, która często mylona jest z królową o tym samym imieniu.

Zdarza się, że św. Jadwiga Śląska zastępowana jest inną bardziej znaną Jadwigą, która jest też świętą, ale była królową i pochowana została w sarkofagu na krakowskim Wawelu. Pamiętam nawet szkołę, która, mając za patronkę królową Jadwigę, obchodziła swoje święto w październiku, a nie w czerwcu. Cóż, bo przecież to Jadwiga i tamta też Jadwiga. Z kolei by poznać św. Jadwigę Śląską przyjrzymy się teraz bliżej obrazowi, który znajdziemy w bocznym ołtarzu w świątyni parafialnej w Granowcu w dekanacie odolanowskim. Jej mury były świadkami modlitw najpierw ewangelików. To do nich kiedyś należała ta świątynia, bo zdecydowana większość mieszkańców wsi do zakończenia I wojny światowej była wyznania ewangelicko - augsburskiego. 

Jan Paweł II we wspomnienie księżnej

Wiadomo, że świątynia w Granowcu pochodzi z 1898 r. Z kolei w okresie międzywojennym duża grupa ewangelików wyjechała do Niemiec i wtedy liczba ludności ewangelickiej i katolickiej się wyrównała. Wieś należała wówczas do parafii św. Marcina w Odolanowie. Po II wojnie światowej do Granowca przyjechały rodziny przesiedlone z Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. Opuszczony przez ewangelików kościół przekazano katolikom. Po jego przystosowaniu do sprawowana liturgii rzymsko-katolickiej został poświęcony. Natomiast samodzielna parafia powstała w tej miejscowości w 1958 r. z obecnie istniejącym kościołem. Wprawdzie wizerunek świętej nie znajduje się w nim w głównym ołtarzu w prezbiterium, ale w nawie po prawej stronie, to właśnie ona jest czczona w Granowcu jako patronka kościoła i parafii. Parafialny odpust obchodzony jest właśnie w związku ze wspomnieniem tej świętej, które obchodzone jest w Kościele katolickim 16 października. 

Tu nie mogę też nie wspomnieć, że św. Jadwiga Śląska jest patronką wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową 16 października 1978 r. - Jadwiga od początku żyła dla Boga, żyła miłością Boga nade wszystko, tak jak głosi pierwsze przykazanie Ewangelii. Tak żyła w małżeństwie jako żona i matka. A kiedy owdowiała, z łatwością dostrzegła, że ta miłość Boga nade wszystko może stać się teraz miłością wyłączną Boskiego Oblubieńca. I poszła za tym powołaniem – mówił o św. Jadwidze Jan Paweł II we Wrocławiu w czasie pielgrzymki w 1983 r. To co wiadomo o jej życiu możemy zobaczyć namalowane na obrazie w Granowcu. Przedstawiana tam została w habicie cysterki i w książęcym płaszczu, z mitrą książęcą tzw. koroną zamkniętą położoną po prawej stronie obrazu. Dlaczego tak? Wyjaśnienie już za chwilę. Natomiast z jej atrybutów na wizerunku w Granowcu zobaczymy figurkę Matki Bożej i makietę kościoła trzymane w dłoniach.

Do Wrocławia

„Bóg obdarzył ją szczególną łaską. Gdy brakowało jej ludzkich środków do działania, przedziwną mocą Chrystusowej Męki potrafiła wykonać wszystko, czego oczekiwali od niej bliźni” – czytamy w średniowiecznym żywocie św. Jadwigi Śląskiej. Żyła na przełomie XII i XIII wieku, informacje o niej znajduję na stronie parafialnej Granowca. Warto poznać jej życie, bo jest mało znane dla nas, ludzi, którzy pamiętają najczęściej o królowej Jadwidze. 

Jadwiga pochodziła z Bawarii, urodziła się dokładnie nad jeziorem Amer, ale dokładna data jej urodzin nie jest znana. Wiadomo, że było to około 1174 r. Jej rodzicami byli hrabia Andechs Bertold IV i Agnieszka. Jak na tamte czasy była wykształconą młodą dziewczyną. Wychowała się w Klasztorze Benedyktynek w Kitzingen, w którym nauczono ją języka łacińskiego, haftu, malowania i gry na instrumentach. 

Kiedy się urodziła, Polska była podzielona na oddzielne księstwa. W wieku 12 lat wydano ją za mąż za księcia wrocławskiego Henryka zwanego Brodatym z królewskiego rodu Piastów. Stąd korona i płaszcz książęcy na obrazie w Granowcu. Mieszkając na dworze wrocławskim Jadwiga nauczyła się języka polskiego. Księżna była bardzo dobrą żoną i matką pięciorga dzieci. Jadwiga i Henryk mieli dwóch synów: Bolesława i Henryka oraz trzy córki: Agnieszkę, Zofię i Gertrudę. Ostatnich 28 lat życia przeżyli we wstrzemięźliwości, złożyli bowiem uroczysty ślub czystości.

Jadwiga znana była też z pobożności i miłosierdzia, troszczyła się o ubogich, przewodniczyła sądom, darowała grzywny i dbała o więźniów. Niektórzy mówią, że to były jakby początki resocjalizacji.

Kościoły i buty

Jej życie upływało nie tylko na dobrych uczynkach, ale także na umartwianiu ciała. „Nigdy nie używała dla siebie bogactw, ani nie stroiła się, chodząc w ciemnej, grubej sukni, pod którą nosiła włosienicę. Wszystko, co miała, oddawała ubogim, sama ich odwiedzając i pocieszając, jak matka. Gdy się dowiedziała o ucisku biednego człowieka, wstawiała się za nim u męża. Zawsze też odważnie prosiła go, aby sprawiedliwie sądził i nie ukrzywdził nikogo. Fundowała też klasztory i kościoły” - czytamy na portalu parafii.

Związana jest z tym znana z kronik historia. Pewnego dnia jej mąż Henryk Brodaty na polowaniu wpadł w bagno i o mało nie stracił życia. Wtedy Jadwiga ślubowała, że wybuduje na tym miejscu klasztor, jeżeli Bóg wybawi Henryka z tego niebezpieczeństwa. Wkrótce wzniesiono tam kościół i klasztor, do którego księżna Jadwiga sprowadziła zakonnice cysterki. Istnieje on do dzisiaj niedaleko Trzebnicy. Później ufundowała szpital we Wrocławiu, szpital dla trędowatych w Środzie Śląskiej, a nawet wrocławskie hospicjum. Teraz wiemy, dlaczego malarz umieścił na granowieckim wizerunku w dłoniach księżnej kościół. Wprawdzie na tym obrazie nie ma na szyi zawieszonych butów, ale czasami pojawiają się na jej wizerunkach. Bo z nimi związana jest ciekawa historia. „To była kobieta, która jak była o czymś przekonana, potrafiła postawić na swoim. By zaakcentować ducha ubóstwa, chodziła boso. Irytowało to jej męża, więc przekonał spowiednika, by nakazał jej noszenie butów. Kapłan spełnił prośbę Henryka i kazał Jadwidze nosić obuwie. Księżna w posłuszeństwie spowiednikowi od tamtego czasu zaczęła nosić buty, ale na sznurku na szyi” - czytam na portalu wiara.pl wypowiedź muzealnika z Krosna Odrzańskiego. 

Na ręce córki

Jadwiga miała też dar proroctwa, gdy jej męża wzięto do niewoli, powiedziała: „Ufam, że go Bóg rychło wyswobodzi”. Śmierć męża Jadwiga Śląska zniosła z poddaniem się woli Bożej, a potem przepowiedziała dzień, w którym jej syn, Henryk Pobożny, zginie podczas bitwy pod Legnicą. Pocieszała się jednak myślą, że zginął w obronie chrześcijaństwa. O dniu swojej śmierci też miała objawienie.

Po śmierci męża Jadwiga przeniosła się do ufundowanego przez siebie Klasztoru Cysterek w Trzebnicy, w którym w 1238 r. na ręce swojej córki Gertrudy, ksieni klasztoru, złożyła śluby zakonne. To dlatego malarz na obrazie ubrał ją w habit. Od tego momentu Jadwiga Śląska żyła według reguły zakonnej, umartwiała się – jadła tylko raz dziennie, biczowała się i nosiła włosienicę. Zmarła 15 października 1243 r. Już za jej życia znane były cuda, do których się przyczyniła. Wkrótce papież uznał ją za świętą. Teraz modlimy się prosząc Boga: „Wszechmogący i miłosierny Boże, dzięki Twoim natchnieniom święta Jadwiga usilnie zabiegała o pokój i pełniła dzieła miłosierdzia. Udziel nam swojej łaski, abyśmy za jej przykładem starali się o pokój i zgodę między ludźmi oraz służyli Tobie w cierpiących niedostatek. Amen”. 

Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!