TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Lutego 2026, 02:15
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Ze św. Józefem w roli głównej

Ze św. Józefem w roli głównej

Wchodząc do kościoła w centrum Kalisza zobaczymy obraz Świętej Rodziny, inny niż ten znany nam z sanktuarium św. Józefa. Od wieków mówi on o cudach zdziałanych przez Boga, jak ten z wozem pełnym żywności.

Kościół ze wspomnianym obrazem Świętej Rodziny, inaczej nazywanym wizerunkiem św. Józefa, położony jest niedaleko bazyliki św. Józefa i rynku, dokładnie przy ul. Harcerskiej. Ten słynący z cudów i łask wizerunek z kościoła św. Józefa i św. Piotra z Alkantary na kaliskiej Rogatce poznałam dzięki ks. proboszczowi Danielowi Zarębskiemu i książkom przez niego przekazanym. Jedna z nich „Opowieść o kaliskich reformatach i ich dniu codziennym” jest autorstwa Jerzego Aleksandra Splitta. Natomiast druga to „Kościół i klasztor ojców reformatów w Kaliszu” Adama Chodyńskiego, żyjącego na przełomie XIX i XX w. historyka Kalisza, prawnika, literata, który był współzałożycielem pisma „Kaliszanin”.

Żywność dla reformatów

Kościół przy Rogatce wybudowany został z klasztorem reformatów, ostatni ojciec zmarł tam w 1915 r. Po I wojnie światowej poreformacki klasztor biskup włocławski przekazał Zgromadzeniu Sióstr Najświętszej Rodziny, czyli siostrom nazaretankom. Z kolei w 1981 r. przy kościele św. Józefa i św. Piotra z Alkantary utworzona została parafia Świętej Rodziny i od tego momentu posługują w nim księża diecezjalni.

Już za czasów wspomnianych reformatów najpierw w klasztorze, a potem w kościele znajdował się obraz przedstawiający Świętą Rodzinę. Jak podaje Jerzy Aleksander Splitt, szczególna relacja związana z wizerunkiem znajduje się m.in. w kronice kaliskiego konwentu. Przeczytać w niej można, że za czasów gwardiana Felixa Rydzyńskiego, a więc w latach 1640 – 1643, ojcowie reformaci bardzo zubożeli, ubóstwo było tak głębokie, że nie mieli co jeść. Dlatego zdecydowali się na opuszczenie Kalisza i wyjście z krzyżem, jako symbolem cierpienia i zbawienia. I tu zaczyna się opowieść ze św. Józefem w roli głównej.

W chwili, gdy zakonnicy podjęli tę trudną decyzję, niepodziewanie ujrzeli przed bramą klasztoru wozy naładowane różnego rodzaju żywnością. Przewoźnicy wyjaśnili im, że jest to dar cysterek z Ołoboku dla ojców franciszkanów kaliskich, którzy w ołobockim klasztorze byli kapelanami. Jak więc wozy znalazły się przed bramą reformatów? Gdy już kierowano się w stronę franciszkańskiego klasztoru na drodze stanął sędziwy starzec „wielkiej powagi”. To on polecił zawrócić wozy „i dary te złożyć ojcom reformatom, uprzedzając, że zakonnice cysterskie pierwotny zamiar swój zmieniły i żywność dla konwentu reformackiego przeznaczają” (Opowieść o kaliskich reformatach i ich dniu codziennym). Na dodatek starzec sam zaprowadził wozy przed furtę reformacką i w tym momencie zniknął. Wszystko wyjaśniło się, kiedy ludzie przenosili żywność z wozów do klasztoru. Tam zobaczyli obraz Świętej Rodziny, a na nim wizerunek sędziwego starca, tego samego, który skierował ich do reformatów. Oczywiście był to sam św. Józef. Tak opiekun Jezusa nie tylko uratował przed głodem reformatów, ale w ten sposób powstrzymał ich przed wyjazdem z Kalisza.

Św. Józef wrócił mnie do życia

To nie jedyny cud otrzymany za wstawiennictwem św. Józefa przy kaliskiej Rogatce. Kronikarz kaliskiego konwentu opisał łaskę, którą „otrzymała w 1737 r. ‚wielmożna z Kałkowskic Głębocka, stolnikowa kruświcka (kruszwicka - dop. JAS), w niebeśpieczney wielce chorobie zostaiąc, od lekarzy opuszczona i zgoła życia niepewna, iak prędko od strapioney matki swoiey polecona została Opiece S. Józefa, kościele naszym łaskami słynącego, zaraz z podziwieniem wszystkich prztomnych na niebeśpiecznie chorą patrzących, szczęśliwie płód wydała na świat i znacznie ozdrowiała” (Opowieść o kaliskich reformatach i ich dniu codziennym).

Potem w 1779 r. kronikarz zanotował, że „Wielmożna Jejmość Pani Joanna z Nowowiejskich 2-do voto Łętkowska, stolnikowa lęczycka tak ciężko chorowała, iż po kilkakroć mniemali wszyscy przytomni, że już skona, gdy którą mąż iey z przytomnemi duchownemi polecali S. Józefowi u nas w konwencie na ganku w ołtarzu łaskami słynącym, obudziwszy się z letargu zawołała w te słowa ‚S. Józef wrócił mnie do życia’ i wkrótce po tym zdrowa została”. Rok później szczególną łaskę otrzymał Ernest Weiss, „będąc jeszcze heretykiem, a żonę katoliczkę niebeśpiecznie przy połogu choruiącą maiąc, pod opiekę S. Józefa uciekł się i przybywszy do konwentu naszego dał na Mszę św. z tym przymierzeniem, iż ieżeli żona ozdrowieye, on katolikiem zostanie, co się wprędce stało, i żona iego zupełnie ozdrowiała, i on przez przyjęcie Wiary Świętey wypełnił swe śluby”. 

Jezus jako chłopiec

Wszyscy, którzy prosili o łaski widzieli ten sam obraz, który my teraz możemy zobaczyć w ołtarzu głównym kościoła św. Józefa i św. Piotra z Alkantary. Wizerunek został namalowany farbami olejnymi na płótnie o wymiarach trzy na dwa metry mniej więcej w latach 1630-1640 przez nieznanego autora.

„W jego centrum, na tle szarych chmur i złocisto-żółtej poświaty, umieszczony jest Jezus, ukazany jako chłopiec ubrany w różową tunikę błękitny płaszcz, który lewą ręką podtrzymuje wysoko krzyż, a prawą wyciąga w kierunku Maryı, ubranej w różową suknię, błękitny płaszcz i białe maforium. Maryja zwrócona jest ku swemu Synowi, a w jej sercu tkwi długi Miecz Boleści. Po drugiej stronie Jezusa znajduje się św. Józef przedstawiony jako siwy, brodaty mężczyzna z laską kwitnącą liliami, ubrany w długą, zieloną tunikę i czerwony płaszcz. Nad Jezusem unosi się gołębica symbolizująca Ducha Świętego i umieszczone są trzy uskrzydlone główki aniołków” (Opowieść o kaliskich reformatach i ich dniu codziennym). A jak dokładnie wygląda obraz możecie zobaczyć na tylnej okładce naszej gazety. Warto też udać się do kościoła i nie tylko podziwiać tam oryginał, ale oczywiście modlić się za wstawiennictwem św. Józefa.

Druga Święta Rodzina

Tu można zacząć kolejną co najmniej zaskakującą historię związaną z tym obrazem, a właściwie z jego zasuwą. Stanowi ją drugi wizerunek, który - uwaga - również przedstawia Świętą Rodzinę. On także namalowany został farbami olejnymi na płótnie jak ten słynący cudami. 

Wizerunek na zasuwie „Jest utrzymany w ciemnej tonacji, z silnie zaznaczającym się światłocieniem i wykonany około lat 1715-1725 przez br. Bonifacego Jatkowskiego. Ukazany jest na nim św Józef w szaro-błękitnym stroju, z Dzieciątkiem Jezus siedzącym na jego lewym ramieniu, trzymający w prawej ręce lilię. Obok stoi Maryja w niebieskiej sukni i czerwonym płaszczu. Ponad głowami postaci Świętej Rodziny, z niewielkimi świetlistymi aureolami, unoszą się klęczące aniołki, umieszczone na chmurze” (Opowieść o kaliskich reformatach). Kopię tego wizerunku mają siostry nazaretanki na klasztornym korytarzu.

Wota i odpust

Z biegiem lat obraz Świętej Rodziny w ołtarzu głównym został otoczony po prawej i lewej stronie licznymi wotami, ofiarowanymi w podzięce za otrzymane łaski. Niektóre z nich zaopatrzono nawet w rymowane napisy, jak na przykład ten z 1789 r.: „Cudu doznałem, la w znaię śmiele, z łaski Józefa w tuteyszym kościele”.

Kiedy przed wiekami odprawiano w tej świątyni różne nabożeństwa do św. Józefa, śpiewano wtedy m.in. pieśń w języku polskim ułożoną przed 1788 r. przez o. Ludwika Sadowskiego. Do tego jeszcze korzystano z odpustu jaki Pius VI. W kronice zapisano: papież „udzielił świątyni reformackiej czterdziestogodzinnego nabożeństwa i odpustu zupełnego w dniu św. Józefa Oblubieńca (19 marca)”.

Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć co ciekawego o obrazie, kościele i klasztorze reformatów napisał historyk Adam Chodyński, może w parafii zapytać się o jego książkę, która jest przedrukiem wydania z 1874 r. 

Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!