TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Czerwca 2019, 14:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zdając się na sąd Boga

Zdając się na sąd Boga

Mądre słowa, prośba o miłosierdzie oraz złożone dary złagodziły gniew Dawida. Pewnie nie bez znaczenia była uroda kobiety, która wyszła mu na spotkanie. Ponadto Dawid odczytał w tym wszystkim znak Boga, który pragnął powstrzymać go od rozlewu krwi. Dlatego przyjął przyniesione dary i pozwolił Abigail oddalić się.

Groźba zagłady rodu Nabala została zażegnana. Jednak mimo to sprawiedliwość dotknęła tego człowieka. Gdy Abigail wróciła do domu trwała tam uczta wyprawiona przez jej męża. Nie było wtedy sensu z nim rozmawiać. Był bowiem pijany. Rano, gdy wytrzeźwiał oznajmiła mu o wszystkim. Przerażenie owładnęło tym człowiekiem tak bardzo, że zamarło mu serce.

Żony Dawida
To wydarzenie pokazało Dawidowi, iż Bóg stanął w jego obronie. Dlatego on sam nie musi wymierzać sprawiedliwości nawet w obliczu ewidentnej krzywdy. Jednocześnie jego myśl powróciła do Abigail, pięknej i mądrej kobiety. Zapragnął, by została jego małżonką. Prawo Izraela pozwalało mu, by jako władca miał więcej niż jedną żonę. Nie spotkał się ze sprzeciwem. Wędrując przez dolinę Jizrel spotkał jeszcze jedną kobietę, która zajęła miejsce w jego sercu. Miała na imię Achinoam. I ta została jego żoną. Miał nadzieję, że któraś z nich da mu potomka, by trwało jego życie i jego ród. Dowiedział się bowiem, że Saul oddał jego żonę Mikal niejakiemu Paltiemu z Gallim. Tak chciał go upokorzyć i pogrzebać wszelkie nadzieje Dawida związane z królewskim tronem. To, co król uczynił, wskazywało jednoznacznie, że chce zniszczyć Dawida. Dlatego szukał on schronienia na pustyni. Znalazł je na pograniczu Judei w bezludnej ziemi, która nazywała się Zif.
Mieszkańcy tej krainy szybko donieśli Saulowi o jego pobycie. Może liczyli na nagrodę, a może obawiali się zemsty porywczego władcy? W efekcie Saul zebrał zbrojne szyki i po raz kolejny ruszył na poszukiwanie Dawida. Miał nadzieję, że tym razem pochwyci i zabije swego wroga. Nie wszedł jednak od razu na pustynię, ale rozbił swój obóz na jej skraju. Wieść o jego pojawieniu się w tych okolicach nie mogła zostać niezauważona i szybko dotarła do uszu Dawida. By zdobyć jej potwierdzenie wpierw posłał zwiadowców. Ci potwierdzili wcześniejsze informacje. Wtedy Dawid postanowił udać się do obozu Saula. Zapytał o chętnych na tę wyprawę.

W obozie Saula
Zgłosił się Abiszaj syn Serui. Razem, pod osłoną nocy zakradli się do obozu przeciwnika. Cały obóz był pogrążony we śnie, łącznie z wartownikami. Namiot królewski znajdował się wprawdzie w środku obozu, ale straż królewską także zmorzył głęboki sen. Dla Abiszaja sytuacja wydawała się prosta. Jeden ruch sztyletu i wroga Dawida spotyka śmierć. Skończy się czas ucieczki i upokorzenia. To, co zastali wydawało się tak nieprawdopodobne, iż był pewien, że sam Bóg oddaje Dawidowi w jego ręce zaciekłego wroga. Oto chwila i zostaną zwycięzcami. By nie narażać Dawida był gotów sam pójść i przebić dzidą serce Saula. Tak przecież zrobiłby każdy w owej sytuacji. To, co mówił wydawało się bardzo logiczne i rozsądne.
Jednak Dawid rozpoznał w tych słowach głos pokusy. Przecież Saul był pomazańcem Boga. Na niego nie wolno było podnieść ręki. Jaką wartość miałby tron zdobyty za cenę łamania przykazań Boga. Czy zasiadający na nim Dawid nie byłby zwykłym zabójcą? Jeśli teraz pozwoli na taki czyn Abiszajowi, to tym samym da przyzwolenie innym, którzy chcieliby zasiąść na tronie w podobny sposób. Torując sobie drogę do władzy poprzez rozlew krwi otworzy przed innymi drogę prowadzącą do zła. A nawet gdyby tak się nie stało, to krew zamordowanego człowieka będzie wołała o pomstę do Boga. Na to nie mógł się zgodzić w żaden sposób. Nie tylko nie chciał być sędzią we własnej sprawie, ale też nie miał zamiaru podejmować się roli kata. Wymierzenie sprawiedliwości wolał pozostawić Bogu. Tego nauczyło go doświadczenie wyprawy przeciw Nabalowi.

Gorzki wyrzut
Dawid wyprawiając się do obozu Saula zdobył pewność, że ten nie odstąpił od zamiaru zabicia go. Wiedział, że nie ma po co wracać na jego dwór. Teraz chciał tylko po raz kolejny pokazać królowi i jego dworzanom czystość swych intencji. Dlatego podszedł po cichu do śpiącego Saula i zabrał jego manierkę oraz oszczep. Potem opuścił królewski obóz.
Gdy oddalił się na szczyt sąsiedniej góry krzyknął tak, aby obudzić śpiących w obozie Saula ludzi. Wezwał po imieniu dowódcę straży królewskiej Abnera. Polecił mu, by poszukał manierki i oszczepu swego pana. Pokazał mu jak źle pełnił najważniejsze zadanie. Miał strzec życia króla, a tymczasem dopuścił do sytuacji, w której Saul mógł zostać zabity. Swym czynem zawstydził i skompromitował dowódcę wojsk królewskich.
Owo wołanie Dawida dobiegło do uszu Saula. Wpierw nie dowierzał, że to jego głos, ale on sam to potwierdził. Uczynił też królowi gorzki wyrzut, iż prześladuje go, choć Dawid nie jest niczemu winien. Gdyby rzeczywiście godził w życie króla, to ten byłyby już martwy. Dowody możliwości zabicia go trzymał w swym ręku. Nie uczynił tego jednak. Sam bowiem zdawał się na sąd Boga w swej sprawie. Jeśli Bóg pobudził przeciw niemu gniew króla, był gotów zginąć, lecz jeśli jest to dzieło ludzkich knowań, niech będą przeklęci ci, którzy to uczynili. Bowiem dworskie intrygi sprawiły, że Dawid musiał opuścić swe rodzinne ziemie, narażony został na pokusę utraty wiary i służby obcym bogom. Tej pokusie nie uległ, choć król Izraela ściga go i pragnie zabić. Te słowa poruszyły sumienie Saula. Przyznał się do swego błędu. Dawid jednak nie wrócił do niego. Wiedział jak szybko Saul zmienia swe zamiary. Dlatego ogłosił, że zdaje się na Boga w sprawie jaka toczy się miedzy nimi. Wezwał też któregoś ze sług Saula, by odebrał rzeczy należące do swego pana. Sam zaś prosił, by w oczach Boga cennym było jego życie, tak jak on uznał za cenne życie Saula, pomazańca Pańskiego nie podnosząc na niego swej ręki w chwili, gdy bezkarnie mógłby go zabić. Ten moment przypieczętował rozstanie Saula i Dawida. Dawid ruszył w dalszą tułaczkę, a zawstydzony Saul zebrał swe wojska i wrócił do pałacu. Wszyscy żołnierze widzieli bowiem, że Dawid w żaden sposób nie zagraża życiu Saula. Jak więc mieliby ścigać go jako zbrodniarza?

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!