TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 09 Stycznia 2026, 02:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zaskakujące zmiany

Zaskakujące zmiany

Przewidywania Demetriusza, że w chwili buntu nie będzie mógł liczyć na swoich żołnierzy, sprawdziły się. Dlatego kiedy w mieście rozpoczęły się walki uliczne, zwrócił się o pomoc do żydowskich żołnierzy przysłanych przez Jonatana.

Żydowscy żołnierze Jonatana stanęli w obronie Demetriusza. Tak rozpoczęła się krwawa i dramatyczna walka, w której Judejczycy odnieśli sukces, a Demetriusz ocalił władzę. Nie mniej cena zwycięstwa była dramatyczna, bowiem żydowskie oddziały w prowadzonej walce były bezwzględne. Toczyła się ona na śmierć i życie. Możliwe też, że machabejskich żołnierzy dodatkowo motywowała chęć pomszczenia krzywd, jakich ze strony pogan doświadczył ich naród. Faktem jest, że po stronie buntowników poległa ogromna liczba ludzi. Nadto spalono miasto i wzięto znaczne łupy. To była cena ocalenia Demetriusza.

W aurze zwycięzców

Żydzi odnosząc znaczne zwycięstwo zachowywali się tak, jak gdyby terytorium walki traktowali jako swoją własność. To zgniotło ducha buntu w mieszkańcach miasta, ale i wzbudziło w nich niepokój o dalszy los miasta oraz ich samych. Zaczęli się obawiać, iż mogą znaleźć się pod władzą obcych lub też pod ich okupacją. Mając do wyboru rządy żydowskich wojsk lub królowanie Demetriusza woleli drugi wariant. Dlatego zwrócili się do Demetriusza z prośbą o wybaczenie i zawarcie ugody. Prosili też, by wojska żydowskie zaprzestały walk z mieszkańcami miasta i nie niszczyły tego, co z niego jeszcze pozostało. W uległości względem Demetriusza widzieli teraz jedyną drogę ocalenia. By nikt nie myślał, że są to jedynie słowa lub podstęp, niedawni buntownicy złożyli broń. Skapitulowali. To wszystko przyczyniło się do umocnienia szacunku Demetriusza wobec żołnierzy przysłanych mu przez Jonatana. Zaś walka, jaką stoczyli przeciw jego wrogom,
przyniosła im sławę w całym królestwie Demetriusza. I niezależnie od tego, czy szczerze podziwiano ich zwycięstwo, czy też czyniono to z konieczności, to wszyscy musieli uznać ich siłę i umiejętności żołnierskie.

Ponieważ przeciwnicy Demetriusza poddali się, a on sam wszedł w pokojowy układ z nimi, żołnierze przysłani przez Jonatana nie byli już królowi potrzebni. Zresztą oni sami nie mieli zamiaru tu pozostawać. Odeszli z radością w aurze zwycięzców i powrócili do Jerozolimy. Niesione przez nich łupy stanowiły świadectwo odniesionego sukcesu. Wiedzieli też, że swymi dokonaniami przyczynili się do jeszcze jednej, ważnej, a może najważniejszej rzeczy. Pokazali siłę Judei i jej mieszkańców. Udowodnili, że są tymi, z którymi każdy naród powinien się liczyć i mają prawo do własnej ojczyzny oraz swego króla, który może z innymi rozmawiać z innymi władcami jak równy z równymi. Czy ich siła i broń była rzeczywiście ku temu potrzebna? Dalsze wydarzenia dały tego dobitne potwierdzenie.

Liczył się tylko tron

Demetriusz nie mając żadnych przeciwników, bez przeszkód zasiadł na tronie. Nikt nie chciał, czy też nie śmiał występować przeciwko niemu. Tym samym nastał pokój. Nie wynikał on jednak z tego, że władca miłował taki stan rzeczy, ale był on efektem krwawego zdławienia przeciwników. Wydawało się, że król będzie w tej sytuacji pamiętać o pomocy, jaką otrzymał w walce o władzę ze strony Jonatana. Ale w chwili sukcesu pamięć bywa krótka, a wdzięczność żadna. Stało się tak tym bardziej, że Demetriusz musiałby wspominać własny strach, błędy i nieudolność oraz to, że zwycięstwo zawdzięczał obcym. Tego zaś za żadną cenę nie chciał mieć przed oczyma. Nie miał też na tyle honoru, by dotrzymać danego słowa. Ono nie miało dlań żadnego znaczenia. Obietnica? Tak, jeśli trzeba coś osiągnąć. Ale nie znaczy to, że po odniesieniu sukcesu należy jej dotrzymać. Liczył się tylko tron. 

Prawda, rzetelność, uczciwość czy dotrzymywanie podpisanych paktów lub przestrzeganie praw? Tego się wymaga od innych, ale nie od siebie. To ma służyć jedynie temu, by niszczyć swych przeciwników. Tym samym Demetriusz postępował niczym kapryśne bóstwo, które w dowolnej chwili może czynić to, co samo chce i co się mu podoba, nie licząc się z nikim i niczym. W efekcie doszło do złamania słowa danemu Jonatanowi. Co więcej, Demetriusz zaczął okazywać mu jawną wrogość. Może u podstaw tego był również strach, by judejski władca nie wyrósł ponad niego i nie stał się zagrożeniem dla jego panowania? A może chodziło o zatarcie własnej bezradności w dniach buntu? Może pamięć dawnego konfliktu? Na te pytania trudno odpowiedzieć. Wiadomo natomiast jedno: Demetriusz zamiast wynagrodzić Jonatana zaczął go niszczyć.

List i dary

Jednak w swej pysze pogański król nie przewidział nowego niebezpieczeństwa. Na horyzoncie pojawił się Tryfon. Gdyby przybył tylko sam nie stanowiłby większego problemu, ale on przyprowadził ze sobą małego Antiocha, syna Aleksandra Balasa. Wprawdzie było to zaledwie trzyletnie dziecko, lecz Tryfon nałożył mu diadem i obwołał królem, przy czym tak naprawdę to on podejmował decyzję zamiast potomka Aleksandra. I stało się tak jak przewidywał. W jednej chwili zgromadzili się przy nim żołnierze zbuntowani przeciw Demetriuszowi. Byli gotowi do walki przeciw niemu. Chcieli wyrównać krzywdy, jakich doświadczyli z jego strony. Pamięć o nich dodawała im siły. To, w połączeniu z siłą oręża i bojowym doświadczeniem przyczyniło się do sukcesu. Demetriusz został pokonany i musiał uciekać. 

Podczas walki zdobyto również bardzo cenną rzecz. Był to oddział słoni bojowych, zwierząt tresowanych do walki. Autor biblijny, podkreślając ich siłę i przerażenie, jakie budziły we wrogach, określił je mianem bestii. Dzięki tej zdobyczy użytej w dalszej walce Tryfon zdobył Antiochię. Tym przypieczętował objęcie tronu przez młodocianego Antiocha. I choć regent nie sprawował władzy osobiście, to jemu przypisywano wydawane dekrety i zawierane układy. Jednym z nich był list skierowany do Jonatana mający pozyskać go dla sprawy Antiocha. Niezależnie od tego, kto go pisał. ważna była jego treść. List potwierdzał prawo Jonatana do urzędu arcykapłana, władzę nad czterema okręgami oraz zaliczenia go do grona królewskich przyjaciół. Zaś jego bratu Szymonowi nadawał tytuł wodza nad obszarem od Schodów Tyru do Egiptem. Pismu towarzyszyły bogate dary oraz pozwolenie na noszenie purpurowej szaty, złotej sprzączki i piciu ze złotych kielichów. 

ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!