TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 08 Lipca 2026, 19:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zabójstwo na życzenie

Zabójstwo na życzenie 

Nową cechą zamachów, które godzą współcześnie w ludzkie życie na ogromną skalę, aborcji i eutanazji, jest traktowanie ich jako należnego prawa i coraz zwyklejszej normy działania. To musi przerażać.

Wśród wielu zróżnicowanych jak zawsze w dziejach świata zagrożeń dla życia ludzkiego, które rozpoznaje i opisuje encyklika Evangelium vitae, niewątpliwie na plan pierwszy wybijają się aborcja i eutanazja, a więc te karygodne decyzje i czyny, których ofiarą pada życie w sposób wyjątkowy wątłe, delikatne i bezbronne, życie ze swojej istoty kruche tak bardzo, że domaga się dla siebie ze strony otoczenia odpowiednio intensywnej troski, opieki i miłości. Tymczasem zamiast świadczenia należnej mu ochrony staje się na ogromną skalę przedmiotem agresji i bezlitosnej przemocy, dla której spora część współczesnego społeczeństwa domaga się przyzwolenia i próbuje znaleźć uzasadnienie. To właśnie stanowi niepokojące novum, na które zwraca uwagę Jan Paweł II, gdy usiłuje budzić wrażliwość sumień adresatów encykliki. 

Prawo do przestępstw przeciw życiu

Jeszcze Sobór Watykański II w konstytucji Gaudium et spes zarówno ,,spędzanie płodu” (aborcję), jak i eutanazję wymienia bez specjalnego nacisku w szerokim katalogu ,,spraw i praktyk”, które ,,są czymś haniebnym” i ,,zakażają cywilizację”. Aborcja i eutanazja figurują tam w sąsiedztwie zbrodni takich jak: ,,zabójstwa, ludobójstwa, dobrowolne samobójstwo, tortury, okaleczenia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo” i wiele innych.

Wszystkie te znane dobrze z historii tragiczne zjawiska nie tylko nie przeminęły, ale jak stwierdza papież, nasiliły się i przybrały jeszcze szerszy zakres występowania. Tym co stanowi nowość jest ,,sytuacja kulturowa, w której przestępstwa przeciw życiu zyskują aspekt dotąd nieznany i (…) jeszcze bardziej niegodziwy”. Mianowicie: ,,znaczna część opinii publicznej usprawiedliwia przestępstwa przeciw życiu w imię prawa do indywidualnej wolności i wychodząc z tej przesłanki domaga się nie tylko ich niekaralności, ale wręcz aprobaty państwa”. Dotyczy to zwłaszcza aborcji i eutanazji.

W odniesieniu do zagrożeń ,,wymierzonych przeciw życiu poczętemu lub życiu, które zbliża się do końca”, dostrzec można ,,nowe aspekty, nieznane w przeszłości”. Wiążą się one z faktem, że ,,w świadomości zbiorowej te zamachy na życie tracą stopniowo charakter «przestępstwa» i w paradoksalny sposób zyskują status «prawa», do tego stopnia, że żąda się uznania ich pełnej legalności przez państwo, a następnie wykonywania ich bezpłatnie przez pracowników służby zdrowia”. Uśmiercanie poczętych dzieci bądź osób nieuleczalnie chorych sprowadzone zostaje do poziomu standardowej usługi medycznej, którą niemalże rutynowo wykonuje się, gdy jest ona żądana przez zainteresowane osoby albo postuluje ją ktoś z lekarzy. Przygnębienie z tego powodu narasta, gdy do zamachów na życie dochodzi ,,w gronie rodziny” i za jej sprawą, podczas gdy jest ona ze swej natury ,,sanktuarium życia”.

Siła tragicznego precedensu

Najogólniej rzecz ujmując sytuacja, w której życie ludzkie można usuwać z ogromną łatwością i bez większych konsekwencji, wynika z osłabienia lub zaniku poczucia wartości, ważności i świętości życia. Uznanie aborcji, czyli zamordowania dziecka w łonie matki za zwykły zabieg medyczny, do którego można sobie rościć prawo oraz oswojenie się z jej stałą, tak czy inaczej zalegalizowaną obecnością w społeczeństwie wzięło się stąd, że kiedyś zarówno w dziedzinie prawodawstwa, jak i w praktyce i zwyczaju społecznym nastąpił zgubny precedens. Kiedyś, poprzez odpowiednią umowę czy inne ustalenia, zgodzono się po prostu na przerywanie ciąży i zabijanie płodu, aby następnie przesuwać stopniowo w czasie prawnie dopuszczalną granicę dokonywania mordu prenatalnego.

W efekcie nie tylko stosuje się aborcję na żądanie (na podstawie opinii psychologa), ale wykonuje się aborcje selektywne i eugeniczne (np. w wypadku ciąży mnogiej), zabija się zastrzykiem bez konsekwencji karnych dziewięciomiesięczne, gotowe już do urodzenia się dziecko, bądź zabija się dzieci, które przeżyły aborcję. Dochodzi do potwornych zbrodni, które nie tylko nie są penalizowane, ale przeciwnie, ich sprawcy bywają nagradzani przez media lub opinię publiczną, tak jak np. lekarka, która uśmierciła dziewięciomiesięcznego chłopca. Kiedy poczynają się bliźnięta, bywa, że rodzice, którzy życzą sobie tylko jednego dziecka, przy pomocy lekarzy wskazują, które ma się urodzić, a które zginąć. Jest to tzw. aborcja selektywna. Przerażające i barbarzyńskie czynności odbywają się w szacownych szpitalach i klinikach, które za patronów mają wybitne osobistości. Tak zwany Aborcyjny Dream Team działa z rozmachem i bez zahamowań. To wszystko dzieje się ponad 30 lat po ogłoszeniu Evangelium vitae i to w katolickiej w większości Polsce, w której aborcja pozostaje legalna tylko w ściśle zastrzeżonych przypadkach i formalnie nie może występować bez żadnych ograniczeń. To jednak jest fikcją. W podziemiu aborcyjnym, również przy zastosowaniu środków farmakologicznych i bez udziału lekarzy przeprowadza się rocznie od 100 do 150 tysięcy mordów na nienarodzonych dzieciach. Polityczna i medialna osłona, jaką zapewnia się sprawcom, gwarantuje im nie tylko bezkarność, ale wręcz nietykalność. Kłopoty mają raczej ci, którzy próbują ich ścigać bądź przynajmniej demaskować. Wszystko to zresztą w sytuacji, w której przy fatalnych, prawie że najgorszych w Europie wskaźnikach demograficznych narodowi polskiemu w dłuższej perspektywie grozi wprost wymarcie. Tym jednak mało kto zdaje się przejmować, może poza garstką zapaleńców, którzy próbują od czasu do czasu organizować publiczną modlitwę pod ,,świadczącym” aborcję szpitalem. 

Można powiedzieć, że Jan Paweł II pisząc, zapewne z myślą o permisywnych społeczeństwach zachodnich, o ,,rewindykacji prawa do przerywania ciąży”, o roszczeniu do traktowania aborcji jako pospolitej normy, nie tylko zdiagnozował, ale przewidział rozwój wypadków, który staje się nieuchronny, jeśli uruchomiony zostanie szkodliwy precedens. Taka jest bowiem zaborcza, zachłanna natura zła. Raz dopuszczone ujawnia coraz bardziej swój nienasycony charakter, żąda dla siebie wciąż nowych dróg i nowych ofiar.

Przykład aborcyjnej farmakologii

W dziedzinie uśmiercania nienarodzonych zrobiono niemalże wszystko, aby czynności  podejmowane w tym kierunku, nie tylko upowszechnić i ułatwić, ale pozbawić elementu ryzyka, bólu, niedogodności, redukując pod każdym właściwie względem wynikające z własnego działania poczucie odpowiedzialności. Odpowiedzialność moralna jest tu zawsze ogromna. Odpowiedzialność za czyn wewnętrznie zły, obrócony przeciwko życiu własnego dziecka, przytłacza, i w kobietach, które dopuściły się aborcji, odzywa się do końca ich życia. Uciekając się jednak to farmakologii postanowiono zminimalizować jej subiektywne odczuwanie.

O tym również przewidująco i trafnie pisał Jan Paweł II: ,,Aby ułatwić rozpowszechnianie stosowania aborcji, zainwestowano i nadal inwestuje się ogromne fundusze w produkcję środków farmaceutycznych, pozwalających na zabicie płodu w łonie matki w taki sposób, że nie jest konieczna pomoc lekarza. Wydaje się, że prawie wyłącznym celem badań naukowych w tej dziedzinie jest uzyskiwanie produktów coraz prostszych w użyciu i coraz skuteczniej niszczących życie, a zarazem pozwalających na wykonywanie przerywania ciąży bez żadnej społecznej kontroli i odpowiedzialności”. Tak właśnie dzieje się w naszych czasach i dzieje się tak, że nie można o tym nie wiedzieć. Czy zatem stać nas jeszcze na jakąś reakcję? 

ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!