TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Września 2026, 07:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zabójcze skutki moralnej niepewności i eutanazja

Zabójcze skutki moralnej niepewności i eutanazja

Występki i patologie zwrócone przeciw ludzkiemu życiu mogły zrodzić się na gruncie świadomie podtrzymywanej niepewności co do reguł prawa moralnego.

Jan Paweł II uważa, że duchowym podłożem wszelkich współczesnych zamachów na życie, dla których znaczna część społeczeństwa żąda akceptacji i zalegalizowania ze strony działających obecnie systemów politycznych jest ,,głęboki kryzys kultury”. Kryzys ów polega na przyjęciu sceptycznej postawy względem ,,samych fundamentów poznania i etyki” i ,,sprawia, że coraz trudniej jest zrozumieć w pełni sens istnienia człowieka, jego praw i obowiązków”. Sceptycyzm oznacza, że człowiek traci moralną pewność co do dobra i zła, wyzbywa się umiejętności ich odróżniania, a w konsekwencji wybierania dobra i odrzucania zła. Papież przedstawiając w krótkim opisie egzystencjalne kłopoty wielu ludzi, a także negatywne zjawiska kulturowe, wspomina  panujący powszechnie klimat ,,moralnej niepewności”. Moralna niepewność; brak jasnej, oczywistej, naturalnej wiedzy o dobru i złu, utrata zdolności docierania do powszechnej prawdy musi przynieść skutek w postaci zamętu, chaosu i co najmniej ryzyka popadnięcia w wielkie, szkodliwe i bardzo niebezpieczne błędy.

Przyczyny powstania frontu przeciw życiu 

W przypadku kwestii ludzkiego życia to właśnie atmosfera niepewności moralnej stwarza warunki do powstania sytuacji, którą papież określa mianem ,,kultury śmierci”, ,,wojną silnych przeciw słabym”, ,,strukturą grzechu” i ,,spiskiem przeciw życiu’’. Aby ona zaistniała musiało wcześniej wytworzyć się jakieś przyzwolenie na pojawienie i utrwalenie się zła o charakterze ostatecznie społecznym, którego ofiarą staje się życie bezbronnych. Początkiem niechlubnego procesu, który doprowadził do stanu rozległego i chronicznego zagrożenia dla życia było uznanie za pożądany stan, w którym człowiek nie wie co ma robić, jaka jest jego moralna powinność i potraktowanie jako dopuszczalnej właściwie każdej, również złej moralnie decyzji, jaką mógłby podjąć w celu rozwiązywania swoich problemów. Inaczej mówiąc, pojawienie się struktur stałego zagrożenia i skutecznego niszczenia życia okazało się dalekim owocem aprobaty dla dowolności ludzkich poczynań. Społeczeństwo i poszczególne żyjące w nim osoby zabraniają sobie prawa wydawania ocen moralnych; oświadczają, że nie wypada im niczego i nikogo osądzać, pozostawiają bez żadnej reakcji zło nie tylko o charakterze prywatnym, ale również publicznym i społecznym, a następnie państwo sytuuje siebie na pozornie szlachetnej pozycji moralnej bezstronności, neutralności, poza kontekst dobra i zła, deklarując brak zainteresowania regułami moralności. To désintéressement, to zdystansowanie się jest zresztą krótkotrwałe i w istocie zwodnicze. W rzeczywistości już samo zgłoszenie etycznej neutralności jest aktem głęboko nagannym. Ani bowiem pojedynczy człowiek, ani ludzka społeczność w formie państwa nie może aspirować do istnienia ,,poza dobrem i złem”. Wszystko na tym świecie, wszelka ludzka działalność, prywatna czy publiczna, podlega ocenie moralnej, którą formułuje Kościół, państwo poprzez swoje organy czyli sądy oraz każdy człowiek poprzez swoje sumienie. Próba wyjścia ,,poza dobro i zło” jest rzeczą bez reszty niemoralną ponieważ stanowi pełne pychy roszczenie ludzkiego rozumu i woli do uczynienia kwestii dobra i zła z gruntu nieważną. Zresztą jest to tylko pierwszy krok, za którym jednak idą zwykle coraz to nowe koncesje na korzyść tego, co jest moralnym złem. Dzieje państw, doświadczenie organizowania się społeczeństw, funkcjonowania systemów politycznych dostarczają na to niezliczonych dowodów. Zaczyna się od neutralności, kończy się na jawnej promocji zła.

Niczego nie oceniać, o niczym nie sądzić?

Dlatego też, powtórzmy to raz jeszcze, tak szkodliwa i potencjalnie groźna w perspektywie przyszłości jest znana nam z codzienności rezygnacja z wydawania ocen i opinii moralnych. Powołuje się ona na wzniosłe racje, również ewangeliczne, ale czyż nie po to wprowadzono ją do ,,obiegu”, upowszechniono jej występowanie, aby można było bez dyskomfortu i wyrzutów sumienia tolerować czy wręcz aprobować zło? I czy nie dlatego wystrzeganie się wypowiedzi moralnych tak łatwo się przyjęło, że być może prawie każdy mógłby sobie przypisać odpowiedzialność za jakieś poważne, zewnętrzne zaniedbania i słabości? Jeśli natomiast nikt nie mówi o dobru i złu, nikt nie ocenia, nikt do niczego nie zobowiązuje i niczego nie wypomina, to wszyscy czują się w miarę wygodnie i bezpiecznie i można jakoś żyć… 

W Kościele jesteśmy zdobyci przez Prawdę

Zwróćmy przy tym uwagę, że świadomość przemilczanego zła, o którym jest tu mowa, to coś zgoła odmiennego od pokornej świadomości własnego grzechu, którą każdy chrześcijanin powinien rozpoznawać we własnym sumieniu, aby na podstawie refleksji zwanej rachunkiem sumienia wyznawać popełnione zło w trakcie chronionej ściśle tajemnicą spowiedzi. Również ewangeliczny nakaz, aby nie osądzać bliźniego i nie zastępować w roli sędziego samego Boga nie może zostać sprowadzony do faktycznej abdykacji rozumu z funkcji poznawczych i obowiązku stosowania norm prawa Bożego. Samo Pismo Święte dostarcza nam niezliczonych przykładów formułowania ocen moralnych, bez którego niemożliwe jest ludzkie życie, zwłaszcza wspólne i społeczne. Jak jednak powoływać się na prawo i pilnie go przestrzegać skoro rzekomo nikt ,,nie posiada prawdy”? Otóż jednak Bóg powierzył prawdę, także moralną Kościołowi, aby żył nią i ją głosił. Bóg, który jest prawdziwy; Jezus Chrystus, który jest Prawdą wcieloną zamieszkał i przebywa w Kościele jako swoim rzeczywistym domu i o ile nikt z nas ,,nie posiada prawdy” jako jej właściciel i dysponent to z pewnością Prawda posiada nas, jesteśmy Nią objęci i przez Nią zobowiązani. Kościół zaś to według definicji apostolskiej nic innego jak ,,filar i podpora prawdy” (1Tm 3, 15). Co z tego wszystkiego wynika?  To, że jako dzieci Kościoła i uczestnicy katolickiej wspólnoty powinniśmy cieszyć się niezachwianą pewnością wiary, której częścią jest pewność moralna, tak bardzo istotna, aby życie ludzkie mogło trwać i rozwijać się bezpiecznie. W przeciwnym razie, czyli w sytuacji niepewności moralnej rychło pojawią się spiski przeciw życiu i inne patologie, które diagnozuje i które piętnuje encyklika Evangelium vitae.

Groza eutanazji

Jedną z nich jest ,,wojna silnych przeciw bezsilnym”. Polega ona na tym, iż ,,życie, które domaga się większej życzliwości, miłości i opieki, jest uznawane za bezużyteczne lub traktowane jako nieznośny ciężar, a w konsekwencji odrzucane na różne sposoby. Człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub – po prostu – samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje w ten sposób «spisek przeciw życiu»’’. Szczególną jego postacią jest eutanazja. 

Przybiera ona różne oblicza przedstawione i opisane przez papieża. Najczęściej dotyczy nieuleczalnie chorych i umierających. Oznacza, najogólniej mówiąc, podjętą w zgodzie ze zmienionymi odpowiednio w tym celu przepisami prawa decyzję o zakończeniu własnego życia, odczuwanego jako zbytnio obciążone nieznośnym, nieusuwalnym cierpieniem, w okolicznościach w których traci się perspektywę wyzdrowienia bądź ulżenia przedłużającej się, skrajnej dolegliwości i niemocy. Takie postanowienie domaga się przeważnie konsultacji z lekarzami i rodziną. Niemniej coraz częściej zdarza się, że to nie zainteresowani chorzy, ale właśnie lekarze i rodzina, bez wiedzy pacjentów, uważają się uprawnionych do przerwania ich życia. O ile zatem każda eutanazja, choć przybiera różne postaci, jest ostatecznie zabójstwem, to śmierć zadawana komuś bez jego świadomości jest zabójstwem tym bardziej przerażającym. A przecież takich czynów, legalizowanych przez niemoralne prawodawstwo, dokonuje się na coraz większą skalę i ofiarami ich nie są tylko zdolne do rzeczowego używania rozumu osoby dorosłe. Encyklika mówi np. o pozbawianiu życia noworodków z deformacjami ciała, osób upośledzonych, niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnego życia, albo o dzieciobójstwie popełnianym na niemowlętach, które z powodu ich poważnych ułomności skazuje się na śmierć przez odmówienie im elementarnego leczenia i opieki oraz pozbawienie dostępu do pożywienia. Współczesność wciąż dopisuje do tej historii nowe tragedie. Niedawno media donosiły o dokonaniu eutanazji na śmiertelnie chorym, kilkunastoletnim chłopcu w Holandii. Kilka lat temu, choć pomoc oferował polski rząd, nie udało się ocalić, praktycznie skazanego na uśmiercenie przez sąd, chłopca mieszkającego w Wielkiej Brytanii. Jeśli chodzi o znajdujących się w skrajnym położeniu dorosłych, to niedawno bo w marcu, głośnym echem odbiła się sprawa śmierci zadanej 25-letniej Hiszpance Noelii Castillo Ramos. Zgodę na jej eutanazję wydał hiszpański sąd, powodując się na prawodawstwo unijne. Cywilizacja śmierci w pełnej krasie... 

ks. Piotr Jaroszkiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!