TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 13:24
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Z twarzą fundatora

Z twarzą fundatora

Siedlików to średniej wielkości wieś leżąca zaledwie kilka kilometrów od Ostrzeszowa. Jej najcenniejszym zabytkiem jest kościół pw. św. Andrzeja Apostoła wzniesiony w epoce baroku. Dzięki licznie zachowanym aktom wizytacyjnym możemy dość dokładnie prześledzić trudne losy tej świątyni, stanowiącej  typowy przykład architektury drewnianej Wielkopolski.

Najstarsze dokumenty o Siedlikowie pojawiają się w księdze fundacyjnej biskupa wrocławskiego z 1310 roku. Początkowo był to majątek kościelny, zapewne już wtedy znajdowała się tutaj kaplica. Sam dom Boży podobno istnieje od, jak to określają źródła, niepamiętnych czasów. Etymologia nazwy miejscowości pochodzi od Siedlików, rodu od wieków związanego z okolicą Ostrzeszowa. Oprócz tej rodziny oraz duchowieństwa wieś należała także do polskich królów. Przywileje miał jej nadać sam Kazimierz Wielki, pod warunkiem... dostarczenia przez włościan wozu wojennego z końmi i obsługą na bitwę.
Jedna z pierwszych zachowanych informacji o świątyni pochodzi z 1638 roku, spisana przez księdza Piotra Gebauera, wrocławskiego archidiakona. Dowiadujemy się z niej, iż „kościół drewniany pod wezwaniem św. Andrzeja apostoła i męczennika, zniszczony, paramentów nie ma, proboszcz z Ostrzeszowa je przywiózł z fary ostrzeszowskiej”. 13 lat później pojawiają się dobre wiadomości: „kościół w Siedlikowie zreperowany, (...) mieszkańcy wsi przyrzekli dostarczyć wszelkich potrzeb do odprawiania nabożeństwa”. Jak przyrzekli, tak się stało, chociaż w następnej wizytacji wynikło, iż obiekt: „(...) nie jest konsekrowany, tylko poświęcony, ma tylko jeden ołtarz (...), aparaty nie są wszystkie w porządku”. Problemy finansowe niewielkiej gminy utrzymującej świątynię trwały jeszcze długo, niemniej powoli kompletowano niezbędne wyposażenie, pojawiały się także kolejne ołtarze. Źródła historyczne uświadamiają nam, iż tutejszy kościół nie ma zgromadzonego kapitału oraz gruntów. Przybywający na miejsce pleban z Ostrzeszowa ma za to w Siedlikowie budynki gospodarcze „na wieczne czasy i 6 półkmieci, którzy zobowiązani są trzy razy do roku po pięć dni pomagać w uprawie (...), to jest przy oraniu, zasiewie i podczas żniw, na św. Marcin dać czynszu proboszczowi po 6 złotych polskich i po jednej sztuce przędzy”. Ot, taka ciekawostka obrazująca realia XVII wieku. Kolejne lata przyniosły dalsze zmartwienia. Ksiądz Jan Wesper w aktach z 1712 roku pisze o stratach spowodowanych w skutek wojen szwedzkich – „wieś zniszczona, pola niezaorane ani zasiane, mieszka tu tylko kilku gospodarzy, przedtem była wieś ludna, pouciekali oni w bory, mało kto powrócił, bo domy zniszczone. Kościół bardzo zaniedbany grozi ruiną, z kmieci proboszczowskich tylko dwóch powróciło, czterech gdzieś zaginęło”.
Z biegiem lat podniszczona świątynia musiała zostać rozebrana. W 1778 roku zbudowano nowy obiekt, istniejący zresztą do dzisiaj, który już po czterech latach gościł w swoich progach kolejnego wizytatora. Ten stwierdził, iż kościół „niedawno przez włościan siedlikowskich zbudowany w miejsce upadłego, nie ma funduszów, utrzymany przez siedlikowian, ma trzy ołtarze, w wielkim jest obraz św. Andrzeja apostoła i męczennika(...)”. Tak ołtarz, jak i obraz pochodzić ma jeszcze z poprzedniej świątyni. Warto bliżej się mu przyjrzeć. Otóż, w lewym dolnym rogu zobaczymy klęczącą postać. W ikonografii w ten sposób przedstawiani byli fundatorzy kościoła, czy też danego dzieła. Dzisiaj jest to wręcz nie do pomyślenia, aby świecki sponsor miał znajdować się w tak ważnym miejscu.Dawniej oczywiście nie wzbudzało to większej sensacji,  co więcej, było stosunkowo często wykorzystywane. Tutaj posunięto się o krok dalej, św. Andrzej widoczny na obrazie ma wyraźne rysy twarzy, fryzurę i brodę fundatora! Do dzisiaj patrzy on z ołtarza na zebranych w kościele wiernych. W ten sposób zmarły zapewnił sobie niejako „nieśmiertelność” na ziemi, oczywiście potraktowaną z przymrużeniem oka. Zapiski wspominają także obrazy z ołtarzów bocznych, te niestety nie przetrwały do czasów współczesnych. Zniszczone z biegiem lat zostały zastąpione kopiami. Co się stało z pozostałym wyposażeniem? Uległo ono rozproszeniu, podobno część rzeźb znajduje się w muzeum archidiecezjalnym w Poznaniu. Warto kiedyś podjąć ten temat i ruszyć śladem zaginionych dzieł sztuki naszej diecezji. Obecnie drewniany kościół pełni niejako drugorzędną rolę w parafii, Msze Święte są częściej odprawiane w dużo większej świątyni pw. Matki Boskiej Częstochowskiej.

Tekst i foto Aleksander Liebert

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!