TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 15:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Z Opiekunem Jezusa na ramieniu

Z Opiekunem Jezusa na ramieniu

sw.jozef

Jade szerzy kult Opiekuna Jezusa organizując tzw. Stół Świętego Józefa i wożąc z sobą jego figurę. Chętnie też dzieli się świadectwem swojej wiary.
W Międzynarodowym Kongresie Józefologicznym w Ciudad Guzman w Meksyku, oprócz ludzi zajmujących się na co dzień teologią, a zwłaszcza józefologią, którzy przedstawili swoje referaty (przypomnijmy, że było ich aż czterdzieści), uczestniczyło każdego dnia wielu ludzi z różnych przyczyn zainteresowanych św. Józefem. Były więc osoby konsekrowane ze zgromadzeń dedykowanych św. Józefowi, czy Świętej Rodzinie, byli księża i seminarzyści (mam nadzieję, że z własnej woli, a nie z powodu listy obecności do podpisania), a także wiele osób świeckich. Niektóre z nich przybyły z daleka. Uwagę wszystkich przyciągała zwłaszcza pewna młoda kobieta, która praktycznie nie rozstawała się z figurą Świętego Józefa. I nie był to jakiś mały breloczek, czy mikroskopijna statuetka, ale mierząca przynajmniej 70 cm figura, która nie mieściła się nawet w pokaźnej torbie, którą owa młoda kobieta nosiła na ramieniu. A może był to efekt zamierzony, aby Święty Józef był zawsze widoczny? Przy pierwszej nadarzającej się okazji postanowiłem porozmawiać z Jade Liboro, trochę z myślą o naszym czasopiśmie, z nadzieją, że Czytelników zainteresuje ta historia, ale nie ukrywam, że również ze zwykłej ludzkiej ciekawości.

Jade, opowiedz mi o sobie.
Jade Liboro: O sobie? Nie ma tu nic ciekawego. Urodziłam się na Filipinach i wyjechałam do USA siedem lat temu, nie pamiętam dokładnie dnia, i żyję tam, w stanie Floryda po dziś dzień. Żyję normalnie, jak każdy inny.

Rozumiem, Jade, pozwól, że będę bezpośredni, w Polsce mówimy: bez owijania w bawełnę. Zaciekawiło mnie to, że wszędzie widzę cię z figurą Św. Józefa, o co tu chodzi?
Zawsze, kiedy wyjeżdżam poza Stany Zjednoczone, albo kiedy robię coś dla Świętego Józefa, zabieram go ze sobą. Kiedyś nawet nie miałam tej specjalnej torby, ale tym razem, przed wyjazdem do Meksyku, poszłam z tą figurą do sklepu, aby kupić odpowiednią torbę i wyobraź sobie, że była tam jakaś krawcowa, którą zaintrygowały moje poszukiwania i przymiarki statuy do różnych toreb i worków. Podeszła do mnie, zapytała, o co chodzi i zaoferowała się, że uszyje dla mnie taką torbę. Wiem, że to drobnostka, ale dla mnie był to kolejny znak Bożej opieki nade mną. A wracając do pytania, zawsze kiedy robię coś dla Józefa, kiedy podróżuję, również samochodem, mam go ze sobą.

Ale przyznasz chyba, że nie jest to powszechny sposób wyrażania czci wobec św. Józefa. Skąd w ogóle taki pomysł?
Kiedy przeprowadziłam się do Stanów Zjednoczonych nie było tam ze mną żadnej rodziny, teraz jest ze mną moja siostra, ale przez kilka lat byłam zupełnie sama. A właściwie nie byłam sama, bo św. Józef był moją rodziną. I nadal tak uważam.

Nie chciałabyś mieć męża i dzieci, założyć normalnej rodziny?
Oczywiście, że pragnę tego i jestem otwarta na powołanie do małżeństwa, ale na razie nie spotkałam właściwego mężczyzny. Będzie to, czego chce dla mnie Bóg.

A nie sądzisz, że ludzie widząc cię zawsze z tą figurą, mogą pomyśleć, że jesteś jakaś dziwna, albo nawiedzona?
Na pewno wielu tak uważa (śmiech), ale mnie to absolutnie nie interesuje. Święty Józef zrobił dla mnie tak wiele, że nie mogę tego postawić na równi z opiniami ludzi, czy z tym, co oni mogą myśleć o mnie.

Możesz podzielić się świadectwem jakiegoś szczególnego działania św. Józefa w twoim życiu?
Oczywiście, choćby taka sytuacja. Kiedy mieszkałam w El Paso w Teksasie pracowałam jako nauczycielka i zapadłam na poważną chorobę nowotworową, nawet moja twarz, pełna cyst (torbieli), wyglądała okropnie. Niestety nie miałam ubezpieczenia i moja mama, która mieszka na Filipinach bardzo się o mnie martwiła. Ponieważ nie była w stanie w żaden sposób mi pomóc, błagała mnie, abym pożyczyła od kogoś pieniądze na leczenie. Niestety osoby, które znałam, nie cieszyły się zbyt dobrą sytuacją finansową, to byli biedni ludzie i nikt nie mógł mi pomóc. Byłam więc zupełnie zrezygnowana i czekałam na śmierć. Nie byłam przerażona i nie martwiłam się, bo nie ma sensu się martwić, kiedy wiesz, że nie możesz nic zrobić. Ale, wyłącznie na prośbę mojej mamy zaczęłam modlić się do św. Józefa o pomoc i było akurat jego święto. Byłam już wówczas bardzo słaba, ale mimo to uczestniczyłam w procesji. Następnego dnia ksiądz przyniósł mi kopertę z pieniędzmi, które wystarczyły na moją drogą kurację. Po dziś dzień nie wiem, od kogo były te pieniądze. Wiem tylko, że zarówno moja mama, jak i ja modliłyśmy się do Świętego Józefa. To było naprawdę dużo pieniędzy, ale ja ani wcześniej, ani tym bardziej później nie wahałam się nigdy wydawać moich pieniędzy dla św. Józefa.  

Uważasz św. Józefa za twojego głównego patrona?
Tak, absolutnie. Oczywiście Najświętsza Maryja Panna, jako Matka Boga, jest najważniejsza, ale zaraz po niej, zwłaszcza dla mnie, jest Józef. Pomyśl sam, kto był najbliżej Jezusa, oprócz Maryi? Oczywiście św. Józef. Nikt inny.

Jade, należysz do jakiejś szczególnej wspólnoty, czy ruchu religijnego, grupy modlitewnej dedykowanej św. Józefowi?
Nie, nie. Nie należę do żadnej grupy, można powiedzieć, że wszystko, co w moim życiu dotyczy św. Józefa jest formą mojej prywatnej miłości i pobożności do niego. Bo, powtarzam jeszcze raz, on uczynił dla mnie tak wiele. Ale chciałabym, żeby jedna rzecz była absolutnie jasna: wszystko, co robię dla szerzenia kultu Świętego Józefa, robię nie dlatego, bo on coś ROBI dla mnie, ale dlatego, że on JEST. Po prostu on JEST. Bóg nam go dał jako tego, który po Maryi był najbliżej Jezusa. To jest powód mojej czci, a nie to, co on robi dla mnie.

Rozumiem. Wspomniałaś wcześniej, że wozisz, czy nosisz ze sobą figurę zawsze, kiedy robisz coś dla Józefa. Co konkretnie masz na myśli?
Nie wiem, czy u was w Polsce jest taki zwyczaj organizowania tzw. Stołu Świętego Józefa (Saint Joseph’s Table), bo u nas jest on ciągle bardzo popularny. Polega to na ekspozycji rzeczy dotyczących św. Józefa, rodzaj wystawy, którą się organizuje z okazji święta. Ja mam swoją małą kolekcję takich pamiątek i materiałów dotyczących Józefa, czasami wypożyczam również przedmioty od innych osób i organizuję swój stół w różnych stanach, ostatnio w Ohio i w Teksasie. Podczas tych, nazwijmy je, wystaw, dajemy również jedzenie biednym i zbieramy fundusze na różne cele, na przykład na budowę kościoła. I wszystko na większą cześć Świętego Józefa.

Masz jakąś stałą pracę, źródło utrzymania?
Pracowałam aż do wyjazdu na ten Kongres do Meksyku, ale teraz mam zamiar pojechać również do Hiszpanii do Valladolid. Byłam już w Montrealu. Te wszystkie wyjazdy są dla Świętego Józefa. Zbieram podczas nich materiały, książki, pamiątki, które później mogę wykorzystać. Pogłębiam też moją wiedzę i pobożność. To jest moja „mała droga”, mój sposób szerzenia kultu św. Józefa.

O co prosisz św. Józefa w tych dniach podczas Kongresu?
Osobiście proszę, aby zawsze opiekował się mną i moimi bliskim przede wszystkim duchowo, a na drugim miejscu również materialnie, abyśmy mieli to, co niezbędne do życia. Ale najważniejsza jest opieka duchowa, byśmy się nie zagubili. Natomiast dla Kościoła proszę, aby jako jego Patron, pomógł zażegnać wszystkie kryzysy, które dotykają Kościół w różnych miejscach na świecie. Proszę również osobiście o to, aby pomógł doprowadzić do poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Ponieważ potrafił on zaopiekować się Maryją i Dzieciątkiem Jezus w najbardziej kryzysowym momencie ich życia podczas ucieczki do Egiptu, jestem przekonana, że pomoże przeprowadzić również Kościół przez trudne czasy.

Jade, dziękuję za rozmowę i świadectwo. Pamiętaj, że jest przepiękne sanktuarium św. Józefa u nas w Kaliszu w Polsce, czuj się zaproszona.
Jak Święty Józef zechce, to na pewno się tam spotkamy.


***

Wieczorem tego samego dnia, w którym odbyliśmy naszą rozmowę, Jade podeszła do mnie i przekazała mi kartkę papieru mówiąc, że jest jeszcze coś, o czym zapomniała mi powiedzieć, a co uważa za bardzo ważne.
Poniżej treść tego „listu”, który Jade rozpoczęła, a jakże, od nagłówka: Ite ad Joseph, czyli „Idźcie do Józefa”.
„Drogi księże Andrzeju, pytałeś mnie, o co zwykle proszę Świętego Józefa dla siebie samej i podzieliłam się z tobą tym, jakie są moje osobiste pragnienia i o co proszę dla Kościoła. Ale jest coś więcej, jest jeszcze coś, o co proszę DLA Świętego Józefa. Tak, są rzeczy, o które proszę dla Kościoła, ale też coś, o co proszę dla Świętego Józefa: aby Święty Kościół wydał nową specjalną deklarację o Świętym Józefie, jeśli taka jest wola Boża, nawet dogmat, który pomoże światu lepiej poznać godność i rolę Świętego Józefa i aby została przywrócona uroczystość ku czci Świętego Józefa. Modlę się, aby św. Józef był bardziej znany i kochany, a wtedy on pomoże bardziej znać i kochać Maryję i naszego Pana Jezusa. To wszystko. Jade”.

rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!