TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Października 2020, 18:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

XXXI Niedziela zwykła 30 października - 5 listopada

XXXI Niedziela zwykła 30 października
Mdr 11, 22 - 12, 2; Ps 145(144); 2 Tes 1, 11 - 2, 2; Łk 19, 1-10;
Poniedziałek, 31 października
Flp 2, 1-4; Ps 131 (130); Łk 14, 12-14;
Wtorek, 1 listopada
Ap 7, 2-4. 9-14; Ps 24 (23); Mt 5, 1-12a;
Środa, 2 listopada
Pierwsza Msza:
Hi 19, 1. 23-27a; Ps 27 (26); 1 Kor 15, 20-24a. 25-28; Łk 23, 44-46. 50. 52-53; 24, 1-6a;
Czwartek, 3 listopada
Flp 3, 3-8a; Ps 105 (104); Łk 15, 1-10;
Piątek, 4 listopada
Flp 3, 17 -  4, 1; Ps 122 (122); Łk 16, 1-8
Sobota, 5 listopada
Flp 4, 10-19; Ps 112 (111); Łk 16, 9-15;

Z Księgi Mądrości
Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił.
Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia.
Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

Z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan
Bracia: Modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, a wy w Nim, za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia wokół Niego prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawa! dzień Pański.

Z Ewangelii według świętego Łukasza
Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».

 

Szukając Jezusa

Zachowanie Zacheusza w dzisiejszej Ewangelii prowokuje do zadania sobie bardzo ważnych pytań: czy i dlaczego szukam Jezusa? Gdzie mogę Go znaleźć i dlaczego właśnie w takim miejscu?
Nie może umknąć naszej uwadze fakt, że relacja św. Łukasza dotyczy wędrówki Jezusa przez Jerycho - miasto będące w Biblii synonimem odejścia od Boga (Łk 10, 30-37). To miasto zburzone dzięki potężnej modlitwie uwielbienia Boga (Joz 6, 26) zostało na nowo odbudowane na znak grzechów bałwochwalstwa popełnianych przez kolejnych królów izraelskich (1 Krl 16, 34). Co w takim miejscu robi Jezus? Dlaczego jest obecny na ziemi przesiąkniętej krwią, ludzką krzywdą i grzechem? Więcej - w okolicach tego miasta uzdrawia niewidomego człowieka.
Dla mnie osobiście obecność Jezusa w Jerychu jest znakiem potęgi miłości Boga, który szuka człowieka poza granicami wyznaczonymi przez pobożność i przekonanie, że gdzieś wypada, a gdzie indziej nie wypada się pojawiać. Potrzeba autentycznej wolności, jaką ma w sobie Jezus, by iść do Jerycha jak nowy Jozue (zbieżność imion na pewno nie jest przypadkowa!) i tym razem burzyć nie tyle mury zewnętrzne, ale to wszystko, co oddziela ludzi od miłości Ojca niebieskiego.
W takim kontekście św. Łukasz relacjonuje pojawienie się człowieka, który CHCE KONIECZNIE zobaczyć Chrystusa. Greckie słowo użyte przez Ewangelistę można również przetłumaczyć jako „żądał, wymagał, pragnął, usiłował, poszukiwał”. Oczami wyobraźni można spojrzeć na przełożonego celników, bardzo bogatego człowieka, który usiłuje spotkać Jezusa, a może nawet ze względu na stanowisko wymaga dla siebie przestrzeni, która umożliwiłaby mu poznanie słynnego już rabbiego z Nazaretu. I tu kolejna prawda duchowa aktualna w rozwoju życia wewnętrznego każdego z nas - gdy poszukuje się Jezusa, nie liczą się stanowiska, status społeczny i majętności. Bogaty na równi z biedakiem może poszukiwać drogi, którą chodzi Bóg - tu nie ma rezerwacji, lepszych i gorszych miejsc, loży dla „bardzo ważnych osób”, czy pierwszej trybuny dla mających władzę. Może właśnie w takiej sytuacji trzeba stać się jak dziecko i po prostu wejść na drzewo narażając się na śmieszność i znaleźć się gdzieś między niebem a ziemią (skojarzenie z krzyżem?), żeby zwrócić na siebie uwagę Boga i usłyszeć: „MUSZĘ ZOSTAĆ dziś u ciebie!” (Łk 19, 5)
Czasem jedyną szansą dotarcia nas do Chrystusa jest zgoda na to, by nie patrząc na zdanie i opinie innych, zostać pociągniętym ku górze licząc bardziej na zauważenie przez Boga niż ludzi.
I jeszcze jedna rzecz - Zacheusz wspiął się na sykomorę. To rodzaj dzikiego figowca, którego owoce nadawały się do spożycia dopiero po nacięciu ich szczytu. Bez „zranienia” figi były atakowane przez robactwo i do niczego się już nie nadawały. Jeśli wykorzystamy cotygodniowe spotkania ze Słowem Boga, które jest prawdą nacinającą nasze słabości, to życie będzie dobrze owocować wiarą i miłością. Ale jeśli uciekamy od prawdy, serce będzie się psuć jak gnijące owoce figi i niewiele nam przyjdzie z szukania Jezusa. Zacheusz to zrozumiał i wydał natychmiast owoce skruchy. Czy my też już to rozumiemy?

Ks. Grzegorz Mączka

 

Słowo, które ożywia

Dzień z życia Jezusa?

Początkowej działalności Jezusa ewangelista Marek nadaje ramy czasowe jednego dnia. Podczas tego dnia Jezus przychodzi do Kafarnaum, nawiedza synagogę, gdzie naucza i wyrzuca złego ducha (1, 21-28), później udaje się do domu Szymona, gdzie uzdrawia jego teściową (1, 29-31).

Wieczorem spotyka się z licznym tłumem mieszkańców przy bramie miasta uzdrawiając i egzorcyzmując (1, 32-34), w nocy udaje się na miejsce odludne, aby się modlić (1, 35-39).
Pierwszy dzień działalności Jezusa otrzymuje charakter programowy. Marek zdaje się sugerować, iż to, co wydarzyło się w Kafarnaum - nauczanie z mocą, wyrzucanie złych duchów, uzdrowienia chorych - będzie działo się wszędzie, gdzie Jezus będzie się pojawiał przez wszystkie dni swej działalności.
Podczas pobytu w Kafarnaum Jezus jest bardzo aktywny, przemieszcza się nieustannie odwiedzając różne miejsca miasta. Na początku znajduje się w synagodze - miejscu publicznej modlitwy i zgłębiania Pisma Świętego. Później przemieszcza się do domu Szymona - miejsca życia rodzinnego i prywatnego. Wieczorem zatrzymuje się przy bramie miasta, która w tamtych czasach była odpowiednikiem rynku, a zatem miejscem życia społecznego i publicznego. Na koniec widzimy Jezusa w miejscu odludnym, gdzie w samotnej modlitwie spotyka się z Ojcem. Akcentując różne miejsca pobytu i nauczania Jezusa, Ewangelista podkreśla, że Jego działalność nakierowana jest na całego człowieka i na wszystkie wymiary jego egzystencji. Królestwo Boże, którego Jezus jest zwiastunem, przybliża się do człowieka nie tylko w kontekście ściśle religijnym (synagoga), ale także w kontekście rodzinnym, świeckim, publicznym i społecznym. Szczególnym miejscem objawienia przemieniającej mocy tego królestwa jest sytuacja cierpienia i zła. Bóg pierwszy wychodzi na spotkanie człowieka z propozycją zbawienia.
W ewidentnym kontraście z tą harmonijną wizją pozostają słowa opętanego z Kafarnaum, który na widok Jezusa krzyczy: „Co ty masz wspólnego z nami?” (Mk 1, 24).  Możemy je uznać za streszczenie postawy, która zamyka Boga jedynie w kontekście sacrum, a nie dostrzega Go w zwyczajnej codzienności. Opętany jest też przykładem człowieka, który wierzy, ale tylko na poziomie słów i deklaracji. Wyznaje on co prawda, że Jezus jest Świętym Boga, ale nie przyjmuje wyzwalającej mocy Jego Słowa i nie ufa Mu.
Markowa relacja opisująca dzień z życia Jezusa uświadamia nam, że Bóg przyszedł na świat, aby być z człowiekiem, aby swoją miłością opromienić całe ludzkie życie. Bóg zna życie i ma człowiekowi wiele do zaoferowania.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!