TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 13 Lipca 2020, 19:10
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

XXIII Niedziela Zwykła - Naucz mnie słuchać

XXIII Niedziela Zwykła 6 września
Iz 35, 4-7a; Ps 146; Jk 2, 1-5; Mk 7, 31-37

Poniedziałek, 7 września
Kol 1, 24 – 2, 3; Ps 62; Łk 6, 6-11
Wtorek, 8 września
Mi 5, 1-4a; Ps 13; Rz 8, 28-30; Mt 1, 18-23
Środa, 9 września
Kol 3, 1-11; Ps 145; Łk 6, 20-26
Czwartek, 10 września
Kol 3, 12-17; Ps 150; Łk 6, 27-38
Piątek, 11 września
1 Tm 1, 1-2. 12-14; Ps 16; Łk 6, 39-42
Sobota, 12 września
1 Tm 1, 15-17; Ps 113; Łk 6, 43-49

Z Listu świętego Jakuba Apostoła
Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy jak jeleń wyskoczy i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w staw, spragniony kraj w krynice wód.

Z Księgi proroka Izajasza
Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi, w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: «Usiądź na zaszczytnym miejscu», do ubogiego zaś powiecie: «Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego», to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?

Z Ewangelii według świętego Marka
Zaraz otworzyły się jego uszy

Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka, a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: «Otwórz się». Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić.
Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: «Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».

Naucz mnie słyszeć
Zdarzyło się, że przez 9 lat raz w miesiącu odprawiałem Mszę św. dla osób niedosłyszących i głuchoniemych. Ponieważ nie znam języka migowego, potrzebny był tłumacz, który „migał” wszystkie czytane przeze mnie teksty liturgiczne i - rzecz zrozumiała - skupiał na sobie uwagę prawie wszystkich zgromadzonych. Na początku trochę mnie to rozpraszało - nikt nie patrzył w moim kierunku, a tylko od czasu do czasu ktoś pokiwał znacząco głową lub uśmiechnął się do tłumacza, gdy w czytaniach lub homilii padły ciekawsze sformułowania bądź zdania z delikatną nutą humoru. Z biegiem czasu przyzwyczaiłem się do takiego uczestnictwa w Eucharystii, choć wciąż nieswojo czułem się wypowiadając słowa modlitw i dialogów liturgicznych do osób, które miały wzrok utkwiony zupełnie gdzieś indziej.
Zastanawiam się, czy podobna sytuacja nie miała miejsca w opisanym dziś w Ewangelii spotkaniu Jezusa z człowiekiem głuchoniemym. Ciekawe, czy ten człowiek potrafił patrzeć na Jezusa, czy raczej szukał wzrokiem kogoś, kto gestami tłumaczyłby słowa Nauczyciela z Nazaretu? Może zamiast skupić się na Tym, który jest Słowem Życia, próbował sam znaleźć w tłumie kogoś, kto wyjaśniłby mu jego własne życie?
Skąd takie pytania? Jestem przekonany, że obraz przedstawiony w dzisiejszym fragmencie Ewangelii niesie w sobie treść jeszcze głębszą niż sam fakt uzdrowienia. Przecież słowa, które docierają do naszych uszu i oczu, są słowami Boga - i na pewno możemy je potraktować jak lustro dla umysłu i duszy. Popatrzmy zatem przez chwilę na Słowo…
Pozostałe teksty liturgii przypominają o niezwykłym zainteresowaniu Boga „ubogimi tego świata” (Jk 2,5), zniechęconymi odrzuceniem, pozostającymi na szarym końcu wyścigu do doskonałości świata (por. Iz 35,4a.5-6). Skoro tacy ludzie przykuwają uwagę Najwyższego, może Jezus chciał również skupić na sobie spojrzenie głuchoniemego i dlatego „wziął go na bok osobno od tłumu” (Mk,7, 33)? Czy to nie staje się już dla nas czytelne? Może Pan Bóg odciąga nas od czasu do czasu od jakiegoś tłumu i natłoku spraw? Może wyciąga z rwącego nurtu życiowego zabiegania, zaplątania, a może i jakiegoś opętania? Nie doświadczamy przypadkiem nagłych zwrotów sytuacji egzystencjalnej albo zatrzymania wszystkiego i poczucia, jak gdyby życie zaczęło się toczyć gdzieś obok? A może to właśnie jest ingerencja Boga, który zobaczył, że stajemy się głusi na Jego Słowo i od dłuższego czasu nie rozumiemy już siebie samych podczas codziennej modlitwy? Może nasze „paciorki” i niedzielne przyjście do „kościółka” przeradzają się powoli w jakichś religijny bełkot obcy dla naszych uszu? Może Pan dzięki codziennemu wołaniu wspólnoty Kościoła co jakiś czas odsuwa nas od centrum wydarzeń i daje szansę zwrócenia na Niego całej naszej uwagi?
Przed uzdrowieniem głuchoniemego Jezus wskazał kierunek poszukiwania Miłości, która otwiera na słuchanie Boga i czyni sensowną każdą modlitwę – spojrzał w niebo… Może zatem warto dziś zatrzymać się na chwilę w ciągu dnia, podnieść głowę do góry, spojrzeć w niebo, westchnąć głęboko i poprosić szczerze: „EFFATHA! Otwórz mnie - naucz mnie słyszeć, co do mnie mówisz, i modlić się tak, bym rozumiał, co mówię do Ciebie!”

ks. Grzegorz Mączka

Słowo, które ożywia

Abba - ojciec

Cechą charakterystyczną Łukaszowego portretu Jezusa jest dokładne uchwycenie momentów modlitwy. Według relacji Ewangelisty, cała działalność Jezusa rodzi się z modlitwy. Wszystkie istotne wydarzenia Jezusowej drogi, w których stopniowo odsłania się Jego tajemnica, są przedstawiane jako wydarzenia modlitwy. Podczas modlitwy po chrzcie nad Jordanem zstępuje Duch Święty i zostaje objawiona prawdziwa tożsamość Bożego Syna (Łk 3, 21-22).

Wyznanie przez Piotra wiary w Jezusa jako Mesjasza następuje po spotkaniu z modlącym się Jezusem (Łk 9, 18). Przemienienie Jezusa dokonuje się w czasie modlitwy na górze (Łk 9, 29). Modlitwa w Ogrodzie Oliwnym jest ostatnią czynnością przed pojmaniem i wydaniem na śmierć (Łk 22, 39-46). Ufną modlitwę słowami Psalmu 31 słyszymy z ust umierającego na krzyżu (Łk 23, 46). Przykład modlitwy Jezusa wzbudza w towarzyszących Mu uczniach pragnienie, które wyraża się w gorącej prośbie: „Panie, naucz nas modlić się” (Łk 11, 1). Wywodzącym się z pobożnej tradycji Izraela uczniom nieobca była praktyka modlitwy, z pewnością umieli się modlić i prawdopodobnie wielokrotnie to czynili. Ich marzeniem było jednak to, aby modlić się na wzór Mistrza z Nazaretu, modlić się jak Jezus.
Mistrz objawia im swój sekret w słowach „Ojcze nasz” oraz w następującej po nich przypowieści o wytrwałości w modlitwie (Łk 11, 1-13). Powierzając uczniom słowa „Ojcze nasz”, Jezus chciał nie tylko nauczyć ich nowej modlitwy, konkretnych wezwań do częstego powtarzania, ale pragnął również wprowadzić ich w nową relację z Bogiem. Słowa te mają kształtować życie uczniów, uczyć ich czuć i myśleć w nowy sposób - jak Jezus. Nowość modlitwy Jezusa dotyczy zatem nie tyle jej treści („Ojcze nasz” posiada wiele elementów wspólnych z żydowską modlitwą kończącą nabożeństwo synagogalne), ile sposobu odnoszenia się i zwracania do Boga. Kluczem do odkrycia nowej relacji jest pierwsze słowo Jezusowej modlitwy: „Ojcze” - „Abba” (w Ewangeliach występuje 180 razy jako określenie Boga, w Starym Testamencie tylko 15 razy), które wyprzedza wszystkie wezwania i prośby. Imię to jest zarazem streszczeniem życia i nauczania Jezusa. On przyszedł właśnie po to, aby objawić prawdziwe oblicze Ojca. Modlić się na wzór Jezusa, to przede wszystkim doświadczać obecności Boga jako kochającego i troskliwego Ojca oraz czuć na sobie Jego miłosierne spojrzenie w każdej sytuacji życia. Taka synowska modlitwa rodzi się jedynie z bezgranicznej ufności, a nie z chęci otrzymania czegoś czy dążenia do pomyślnej realizacji własnych projektów i oczekiwań.
Jezus zaprasza swoich uczniów do nowego spojrzenia na modlitwę. Jej wartość polega nie tyle na byciu wysłuchanym zgodnie z własnym oczekiwaniem, ile na byciu napełnionym Duchem Świętym, który może wszystkiego nauczyć, wszystko przemienić i doprowadzić do odkrycia całej prawdy (J 14, 26).

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!