TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Października 2026, 00:44
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wzór wodza

Wzór wodza

Mowa Szymona skierowana do synów nie miała jedynie za cel przygotowania do walki, przecież niejedną mieli już za sobą. Nie chodziło też o wzmocnienie ich męstwa, bo tego im nie brakowało. Jaki więc miała cel?

Szymonowi chodziło o coś ważniejszego: o ukształtowanie ludzi odpowiedzialnych za los ludu Bożego, ludzi przedkładających dobro wspólnoty nad swoje własne interesy. To bowiem jest miarą dojrzałości wodza. I dlatego w dalszych słowach swej mowy zwrócił ich uwagę na niezwykle ważną rzecz: w walce nie chodzi o ziemię, ale o ludzi, którzy mają z woli Boga i zgodnie z nią na niej żyć.

Podejmując tę kwestię Szymon podkreślał, że w walce, która teraz czeka Jana i Judę, a może i w następnych w przyszłości, mają zawsze bronić ludzi. To życie i dobro ludu ma stanowić dla nich najważniejszy cel, być wyznacznikiem podejmowanych decyzji i działań. Mają iść razem ze swym ludem i zawsze jemu służyć. Nigdy zaś przeciw. Miecza, siły i władzy mają nie po to, by ciemiężyć któregokolwiek ze swych rodaków, ale są one im dane, by stawać w obronie rodaków i troszczyć się o ich dobro. Mają więc  podejmować takie działania, by każdy Hebrajczyk mógł żyć bezpiecznie i cieszyć się swym dziedzictwem otrzymanym po przodkach. Jeśli zaś inaczej  by postępowali to byliby największymi przegranymi, nawet wtedy gdyby swe głowy ozdabiali wspaniałymi diademami czy koronami. Dlatego w ich działaniu ważna jest nie tylko siła, ale i roztropność. I choć je już zdobyli, to – jeśli chcą je utrzymać – nie wolno im spocząć na laurach, gdyż próżniak i gnuśny szybko straci to, co zgromadził.

Szacunek dla Imienia Wszechmogącego

Jednocześnie jako Hebrajczycy Jan i Juda mają pamiętać o sprawie jeszcze większej wagi. Są ludźmi wiary. Dlatego w swym działaniu nie powinni opierać się jedynie na siłach ludzkich. Tu ważna jest pomoc Boga. Mówiąc o niej Szymon chciał podkreślić swój wielki szacunek dla Imienia Wszechmogącego, a tym samym Jego Osoby. Dlatego nie wspomniał słowa Bóg, ale mówił o pomocy z nieba. Życzył synom, by ta była zawsze z nimi. Tym samym swymi słowami błogosławił ich, wzorem Patriarchów. Umacniał ich wiarę i siłę, bowiem jednej ani drugiej nie wolno im zaniedbać czy lekceważyć. Podkreślał, że mają podjąć walkę na miarę swych sił a jednocześnie liczyć na wsparcie Boga.

Jego słowa brzmiały również niczym te, które niegdyś Bóg skierował do Jozuego przed czekającymi go walkami o ziemię Kanaanu: bądź mężny, odważny i nie bój się, bo Pan będzie z Tobą. A może właśnie to Bóg, przez Szymona, ojca Jana i Judy wyznaczył teraz misję obydwu tym mężom? Przecież wiele razy On w swych planach i dziełach posługiwał się ludźmi i przez nich kierował do innych swe słowa. Dlaczego teraz miałoby być inaczej skoro wielokrotnie w dziejach ludu Izraela sprawy boskie przeplatały się z ludzkimi, a przez czyny ludzi postępujących zgodnie z wolą Stwórcy realizowało się dzieło zbawienia?

Gniew

Nieco inaczej o decyzji Szymona, by podjąć walkę z Kendebajosem, opowiada w swym dziele Józef Flawiusz. Powstało ono na dworze rzymskim, po zburzeniu Jerozolimy w 70 r., by ukazać historię Izraela. Ten kronikarz koncentruje się na działaniu Szymona. Stara się opisać przebieg wydarzeń. Pragnie również przedstawić charakter tego wodza. Pisząc swą historię chciał on przedstawić Rzymianom i Żydom dawne wydarzenia tak, by mogli szukać dróg prowadzących do pojednania i złagodzić konflikt powstały w wyniku współczesnego Flawiuszowi powstania żydowskiego w Judei, krwawo zdławionego przez Wespazjana i Tytusa. Wspominając dawne dzieje Machabeuszy, Józef nie przemilczał rolę Jan, ale zaznaczył jedynie, że Szymon dowiedział się o bezprawnym działaniu Antiocha i krzywdzie, jaką ów mu wyrządził.

To wzbudziło w nim gniew. Oburzył się na zło. Nie chciał się na nie zgodzić. I nie pozostał obojętny. Choć był już starcem to zaistniała sytuacja obudziła w nim ducha młodzieńca. Owo wewnętrzne przebudzenie sprawiło, że objął przywództwo nad narodem w obliczu nadchodzącej wojny, natomiast swych synów wysłał wraz z najdzielniejszymi żołnierzami jako forpocztę przed głównymi walkami. Nie czekał biernie. Osobiście dzielnie walczył w innych miejscach i urządzał wiele zasadzek. Nie przegrał żadnej bitwy.

Dwie relacje

Flawiusz opowiadając o tych wydarzeniach nie zapomniał podkreślić, że Szymon zawarł sojusz z Rzymianami. Czemu zaś tak mocno zaakcentował jego rolę i odwagę w toczących się walkach, a zminimalizował działania Jana i Judy? On żył i pisał na rzymskim dworze. Dobrze wiedział, że tu ceniona jest waleczność i odwaga. Nie chciał, by uznano, że Szymon wycofał się z walki i wysłał do niej swych synów. Ale dodajmy, że w swej opowieści podkreślał, że powstanie Machabeuszy było reakcją na wyrządzone im zło. Przez to sugerował, że Żydzi nie są buntownikami, wzniecającymi niepokój. Wskazywał, że w swych dziejach chwytali za oręż w obronie, w obliczu wyrządzonej im krzywdy i zła.

Jednocześnie ukazując wielkość wodzów chciał podkreślić znaczenie ludu Izraela, tym samym dodać mu otuchy, a u przeciwników wzbudzić szacunek dla tego ludu, który miał w swej historii piękne karty szlachetnych zwycięstw. Tak obie relacje, zarówno ta biblijna, jak i późniejsza od niej, sporządzona przez żydowskiego historyka nakreśliły potomnym obraz przywódcy ludu i wskazywać drogę postępowania dla kolejnych pokoleń, szczególnie w obliczu nowo powstałego konfliktu ze światem pogańskim. 

Pozostawmy jednak Flawiusza i jego rozważania, a wróćmy do opowieści pozostawionej nam przez autora Pierwszej Księgi Machabejskiej, opowieści będącej nie tylko słowem ludzkim, ale i tekstem natchnionym, zawierającym w sobie Słowo skierowane przez Boga do człowieka, choć tu nie zapominajmy, że Słowa Bożego nie można zrównywać z poszczególnymi wyrazami czy zdaniami biblijnego. Ono przychodzi pośród nich i przez nie. I stąd, choć nasze księgi niewiele mówią o sprawach religijnych, to i one jako tekst natchniony mają swe znaczenia w przekazywaniu orędzia Bożego i ukazywaniu kolejnych etapów z dziejów Bożego zbawienia i przygotowywaniu ludzi na przyjście Chrystusa. I choć Chrystus nie walczył orężem, ani nie prowadził wojny w ludzkim znaczeniu, to przecież Jego, pełnego troski o lud Boży i zmagającego się na krzyżu o jego ocalenie odsłaniają wspomniane dziś postacie Machabeuszy. 

ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!