Wystarczy kochać i modlić się

Kapucyńskie Spotkania Młodych w Wołczynie mają już 32 lata! Przyciągają młodych z całej Polski. Pytani, co ich tam ciągnie, odpowiadają podobnie - atmosfera. Tylko, co to tak naprawdę znaczy?
Podejrzewam, że nie mają wówczas na myśli pola namiotowego i rzędu przenośnych toalet, ani wielokolorowych plastikowych krzeseł. Zobaczmy, jak „atmosferę” definiuje słownik języka polskiego - jest to „zespół emocji i wrażeń powszechnie odczuwanych w jakimś miejscu lub okolicznościach, inaczej nastrój, klimat”. Zatem chodzi o miejsce? Podejrzewam, że bardziej o miejsce spotkania. Bo Wołczyn to takie miejsce, gdzie spotyka się sacrum z profanum; dojrzałość z młodością; spontaniczność z dobrze przemyślanym działaniem; radość ze smutkiem; głośny śpiew z cichą modlitwą, a przede wszystkim Bóg z człowiekiem.
Poznałam żywego Boga
Trudno uwierzyć, że to już 32 lata. Przez ten czas wiele się zmieniło, ale jak widać i słychać, atmosfera pozostała ta sama. - Mam bardzo duży sentyment do tego miejsca. Tu nauczyłam się modlić i poznałam żywego, prawdziwego Boga. Wcześniej byłam raczej osobą tylko z nazwy wierzącą, która po prostu chodzi do kościoła - mówi Emilia, która uczestniczyła w spotkaniu czwarty raz, debiutując jako animatorka. - Tutaj atmosferę tworzą bracia, siostry, a codzienne czynności przestają być jakimkolwiek problemem. Kiedy byłam tutaj pierwszy raz „karą” było obieranie ziemniaków, a ja to robiłam po prostu, żeby posiedzieć z siostrami - dodaje młoda kobieta. Opowiada też o swojej grupie (w każdej jest 8-11 osób), która się otwiera podczas spotkań przeznaczonych na wspólne rozważania, rozmowy i integrację.
Również Norbert podkreśla, że to właśnie atmosfera jest tym, co przyciągnęło do Wołczyna jego samego oraz osoby, z którymi się tu spotyka. Wielu podkreśla, że do przyjazdu zachęcili znajomi, którzy doświadczyli już tej sławetnej atmosfery w poprzednich latach.
Goście
Niewątpliwą mocą wołczyńskich spotkań są goście (świeccy i duchowni, bardzo młodzi i tacy zaawansowani wiekiem, jednak za każdym razem porywający tłumy). W tym roku było to między innymi: Wojciech Czuba (młody ewangelizator w sieci), Milena Adamczewska (pokazująca, jak chwalić Boga tańcem), ojciec Tomasz Nowak OP (dominikanin ewangelizujący słowem Bożym i humorem) czy Patryk Bożemski i Agata Rujner.
Kolejnym lepem na młodych ludzi są tu goście muzyczni występujący z koncertami - Kapel’a, Niemagotu czy bosa Anmari. Dziewczyna występuje na scenie bez obuwia i w związku z tym podzieliła się z uczestnikami swoim świadectwem. Mówiła przede wszystkim o tym, że fajne buty są rodzajem luksusu, a ich brak ją gruntuje i pozwala poczuć się normalnym człowiekiem, który służy Jezusowi. - Ma to dla mnie głębokie znaczenie, bo na bosaka czuję się wewnętrznie wolna, ale też kojarzy się to z misjonarzami, Jezusem, który czasem chodził boso, więc też czuję się takim misjonarzem - powiedziała Anmari. Poproszona o szczególne przesłanie dla młodych w Wołczynie powiedziała: „Wystarczy kochać i modlić się, by dotrzeć do nieba”. Swoje świadectwa głosili również bracia zakonni i siostry zakonne, a wśród nich misjonarze. Zakonnicy i zakonnice z różnych zgromadzeń stanowili równocześnie liczną grupę wśród animatorów, dzięki czemu stawali się młodym bliżsi.
Jeśli nie uwierzycie
Na tegoroczne spotkanie pod hasłem „Odwieczne Przymierze” przyjechał także ks. bp Łukasz Buzun, biskup pomocniczy diecezji kaliskiej. W homilii odniósł się on do małych trosk i wielkich kryzysów w życiu młodych ludzi. Nawiązał do kłopotów króla Achaza, do którego przychodzi prorok Izajasz, ale nie z tanim pocieszeniem, ale, żeby przypomnieć o fundamentach. - Izajasz nie powiedział Achazowi, że ma się nie martwić, bo wszystko będzie dobrze i jakoś się ułoży, powiedział „jeśli nie uwierzycie, nie ostoicie się” - powiedział kaznodzieja.
Zachęcał młodzież do otwarcia serc na dotknięcie Bożej łaski i mocy Ducha Świętego. - Chcemy prosić, abyśmy wyszli stąd jako ludzie, którzy doznali dotknięcia Ducha Świętego, abyśmy się zastanowili nad swoim fundamentem, punktem odniesienia, który nas podtrzymuje i uzdrawia - mówił biskup.
Omawiając Ewangelię o Jezusie rozczarowanym miastami, które mimo cudów, nie nawróciły się i nie uwierzyły w Niego, zachęcał uczestników spotkania, by starali się tak żyć, żeby uradować Jezusa. Zapraszał też do modlitwy o wiarę oraz zaufanie do Boga. W Eucharystii pod przewodnictwem biskupa Łukasza wzięło udział bardzo liczne grono zakonników oraz kapłanów diecezjalnych. Zresztą każda Mszą Święta podczas spotkania jest wyjątkowo uroczysta i pełna śpiewu.
Six-seven
Elementów tworzących wołczyńską atmosferę jest więc wiele. Należy jeszcze wspomnieć o warsztatach tematycznych (m.in. sportowych, tanecznych, liturgicznych, warsztatach komunikacji, kobiecości czy wokalnych), podczas których młodzi mogą poszukiwać swoich talentów lub rozwijać te już odkryte. Każdy tu może poczuć się zauważony, doceniony, przytulony przez Jezusa - na przykład w spowiedzi świętej czy podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, która na Spotkaniach Młodych jest zawsze wyjątkowa i niepowtarzalna.
Organizatorzy natomiast robią wszystko, aby nadążać za szaleńczym pędem zmieniających się trendów młodzieżowych, jednocześnie przekazując niezmienne, fundamentalne i zawsze aktualne chrześcijańskie wartości i prawdy Ewangelii. Jednym z takich przykładów jest moment, gdy jeden z prowadzących spotkanie braci odniósł się do młodzieżowego „słowa” roku 2025, a raczej w tym przypadku należałoby powiedzieć symbolu „6-7” (six-seven - określenie pojawiło się na przełomie 2024 i 2025 r. na TikToku i Instagramie. Początkowo odnosiło się do wersów utworu Doot Doot (6-7) rapera Skrilli, prawdopodobnie inspirowanego 67. ulicą w Chicago. W slangu sportowym „6-7” zaczęło oznaczać wzrost (6 stóp 7 cali, czyli 201 cm) albo przeciętność: ktoś six-seven to ani najlepszy, ani najgorszy zawodnik - takie wyjaśnienie znajdujemy w internecie). Brat zapytał, czy młodzi wiedzą, kto pierwszy użył tego słowa/cyfry symbolu - wytrychu. Gdy młodzi wymieniali współczesnych sobie twórców, zakonnik odpowiedział, że był to Bóg - bo stworzył świat w sześć dni, a siódmego odpoczywał.
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!