TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Czerwca 2019, 14:41
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wulkan i koniec starożytności

Wulkan i koniec starożytności

Kiedy 1500 lat temu Cesarstwo Wschodniorzymskie rządzone przez Justyniana I przeżywało szczyt potęgi, nikt nie przypuszczał, jak szybko i gwałtownie skończy się okres pomyślności gospodarczej i niedoścignionej militarnej siły.

Cesarstwo Rzymskie na zachodzie wprawdzie upadło i stało się łupem plemion germańskich, ale zamożny wschód ze swoimi bogactwami i potężnymi miastami trzymał się świetnie. Wędrówka ludów była właśnie w pełnym toku, ale zręcznym politykom i wodzom z Konstantynopola udawało się kierować migracje ludów z północy i wschodu do upadającej, zachodniej części cesarstwa. Gdy na zachodzie zamierało życie miejskie i komunikacja, niszczała rzymska infrastruktura, a jedynym oparciem ludności byłych prowincji cesarstwa był Kościół chrześcijański, mieszkańcy wschodu nadal się bogacili, handlowali i korzystali z życia.

Lato i zimowe temperatury
Na przełomie lat 535/536 po Chr. wydarzyło się coś, co dotknęło większość ówcześnie żyjących ludzi i zmieniło warunki, w jakich toczyło się ich życie, a także warunki, w jakich rozgrywała się późnoantyczna gra polityczno-gospodarcza. Bizantyjski kronikarz, Prokopiusz z Cezarei odnotował, że „(…) w tym roku miał miejsce straszny omen. Słońce straciło swoją jasność świeciło jak Księżyc i wyglądało, jak w trakcie zaćmienia, dając przytłumione promienie (…)” (Prokopiusz z Cezarei, Księga Wojen III, IV). Spisywane przez zakonników Roczniki irlandzkie odnotowały w latach 535-536 po Chr. nieurodzaj i brak chleba na Zielonej Wyspie. Na irlandzkich polach nie zebrano w tym roku zboża i wśród mieszkańców nastał głód.
W Chinach, w lecie zapanowały zimowe temperatury, a na niezżęte jeszcze zboże w sierpniu spadł obfity, gęsty śnieg. Na Bliskim Wschodzie w tym pamiętnym roku „(…) Słońce było ciemne, a jego ciemność trwała przez osiemnaście miesięcy; każdego dnia świeciła przez około cztery godziny; a jednak to światło było tylko słabym cieniem. (…) owoce nie dojrzewały i wino smakowało jak kwaśne winogrona. (…)”, to odnotował w swojej późniejszej kronice, patriarcha i historyk Michał Syryjczyk (XII w. po Chr.). Kronikarz i duchowny Jan z Efezu zapisał, że Słońce zaćmiło się i przez 18 miesięcy nad Azją Mniejszą panował półmrok. Pseudo-Zachariasz z Mityleny także pisze o zmniejszonym znacznie blasku Słońca. Na niebie nad wschodnią Azją, Europą i Bliskim Wschodem pojawiła się gęsta, nieprzenikalna chmura dymu i pyłu. Na wybrzeżu Pacyfiku w Peru nagle wystąpiła ostra susza. Co spowodowało tak drastyczne i dolegliwe dla ludzi zjawiska?

Erupcje wulkanów
W okolicach 536 roku po Chr. miało miejsce kilka sporych wybuchów wulkanicznych. Eksplodowała potężna kaldera wulkaniczna Illopango w Salwadorze, a także kaldera wulkanu Rabaul/Tavurvur na wyspie Nowa Brytania (Papua-Nowa Gwinea). Wybuch Illopango zniszczył i przykrył pyłem wulkanicznym kilka pobliskich miast Majów. Obydwie erupcje wiązały się z opróżnieniem wielkiej komory magmowej pod stożkiem wulkanicznym i wyrzuceniem w powietrze wielu kilometrów sześciennych materiału piroklastycznego oraz ogromnej, trudnej do oszacowania ilości gazów.
Wybuchy z lat 535/536 po Chr. zanieczyściły atmosferę potężną ilością pyłów, popiołu i dwutlenku siarki. Ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi znacznie się zmniejszyła. Temperatury na półkuli północnej znacznie spadły. Od Irlandii po Koreę ludzie przeżywali zimne i ciemne dni, widzieli jakby zamglone i zamazane Słońce, a w Chinach z nieba spadał pył, który w wielkich ilościach zbierano z pól. Oddziaływanie zmian klimatycznych spowodowanych przez erupcje było potężne. Nagłe ochłodzenie spowodowało nieurodzaje w większości regionów rolniczych północnej półkuli. Bardzo ucierpiała Skandynawia i kraje wokół Morza Bałtyckiego, gdzie zapanował wielki głód. Badanie drewna z VI wieku po Chr. pochodzącego z Alp, Skandynawii, Irlandii i Ałtaju wskazuje na zahamowanie wegetacji na rozległych obszarach Euroazji. W euroazjatyckim pasie stepów, rozciągającym się od Morza Czarnego i doliny Dunaju po Mandżurię zapanowała dotkliwa susza. Koczownicze plemiona mieszkające na trawiastych równinach ruszyły na zachód i południe, w kierunku Europy i Bizancjum. Nieco inne skutki przyniosły erupcje na Półwyspie Arabskim, gdzie zwiększona ilość opadów spowodowała powodzie i zniszczenie słynnej tamy w Marib, kluczowej części systemu irygacyjnego zaopatrującego w wodę Jemen. Potęga południowoarabskich królestw została podkopana, zaczęło wzrastać znaczenie Mekki i Medyny, sanktuariów położonych na dogodnych szlakach handlu. Nastąpił okres gwałtownych wahnięć klimatycznych, kiedy to czasy katastrofalnych powodzi i suszy przeplatały się ze sobą, niszcząc rolnictwo Półwyspu Arabskiego i prowadząc do głodu i epidemii.

Szczury i dżuma
Nieurodzaj i głód osłabił niemal wszystkie populacje ludzkie na półkuli północnej. Ludzie stali się bardzo podatni na wszelkie choroby. Z drugiej strony deszcze, które w pasie równikowym wystąpiły po erupcjach, sprawiły, że bardzo rozmnożyły się hordy myszy i szczurów we wschodniej Afryce.
Bizantyjskie statki często zawijały do portów Etiopii, gdzie kupowano kość słoniową i tropikalne drewno. Na pokład dostawały się lokalne gryzonie, które potem trafiały do egipskich i śródziemnomorskich portów wraz z ładunkiem. W basenie Morza Śródziemnego już od dawna żyły szczury czarne przenoszące w sierści pchły żywiące się ich krwią i będące nosicielami różnych bakterii chorobotwórczych. Tym razem pchły zakażały szczury śmiercionośną bakterią chorobotwórczą, powodującą ciężką i trudno wyleczalną postać dżumy. Gryzonie i żerujące na nich pasożyty zarażone pałeczkami dżumy przedostały się z Egiptu na pokładach statków wiozących zboże do Rzymu i Konstantynopola oraz innych portów. Szczury dobrze czuły się w wypełnionych ziarnem ładowniach statków, gdzie mogły spokojnie żerować i rozmnażać się. Po wyładowaniu zboża w dokach zarażone gryzonie zaczęły opanowywać zakamarki największych miast.
W niektórych przypadkach pierwsze uderzenie dżumy powodowało niemal stuprocentową śmiertelność. Kobiety i dzieci umierały najszybciej i najliczniej. W Konstantynopolu dziennie umierało 10 tys. ludzi. Dostawy żywności z Egiptu ustały na dłuższy czas. W pewnym momencie mieszkańcy musieli zaprzestać odprawiania pogrzebów. Zabrakło miejsca do grzebania ciał zmarłych. Wielkie spustoszenie choroba poczyniła na wsi. W wielu regionach zabrakło rąk do pracy na roli.
Cesarstwo Wschodniorzymskie było teraz bardzo osłabione. Z tym światem pożegnało się prawie 40% populacji miast. Kilka milionów jego poddanych zmarło jednak w męczarniach. Bezlitosny władca zdołał na jakiś czas uratować skarb państwa, konfiskując własność tych ofiar zarazy, które zmarły bezpotomnie. Zdołał podwyższyć roczny dochód państwa do 6 mln solidów w 550 roku, i to mimo ogólnego wzrostu płac i wydatków na wojsko. Pod koniec panowania Justyniana barbarzyńskie zagony z północy zaczęły zagrażać samemu Konstantynopolowi. Przetrzebiona zarazą armia Bizancjum potrzebowała coraz większej liczby barbarzyńskich najemników.

Tekst Szymon Modzelewski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!