TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Lutego 2026, 23:45
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wielki Post - budujemy wielki most

Wielki Post - budujemy wielki most

Przyznam, że nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo się cieszyłem z nadchodzącego Wielkiego Postu, jak właśnie w tym roku. Za chwileczkę zrozumiecie jeden z ważnych bardzo osobistych powodów tej radości, ale najpierw główna refleksja. Chodzi o to, że jestem ogromnie znużony wszystkim, co się dzieje wokół nas, począwszy od tego ciągłego straszenia wojną, poprzez nieustanną konfrontację środowisk politycznych, a wraz z nimi baniek medialnych, w których większość z nas jest pozamykana, a skończywszy na podziałach wewnątrz naszej kościelnej wspólnoty między tradycjonalistami a, no właśnie, a kim? Zwolennikami Kościoła posoborowego? Stojącymi murem za każdym kolejnym papieżem? Sam już nie wiem, ale ciągle ekscytujemy się pojedynkami na różnym szczeblu (świeccy, księża) pomiędzy przedstawicielami tych nurtów. Wszystkie te nużące i irytujące sprawy są nam oczywiście obficie serwowane przez media tradycyjne i społecznościowe na coraz wyższym diapazonie. Ciągle ktoś kogoś druzgocze i zaorywuje, tylko z tej orki jeszcze nic nie wyrosło, poza spazmatyczną potrzebą szukania kolejnych „pól” do zaorania. Tyle, że potem wychodzi się na świeże powietrze i żadnych bombowców nie słychać i nie widać, a w Kościele Pan Jezus ciągle jeden i ten sam w Najświętszym Sakramencie. 

Moja propozycja jest więc następująca: przerzućmy wielki most nad tym strumieniem, nurtem, ściekiem, jak zwał tak zwał, tym głównym i tymi niszowymi, tradycyjnymi i społecznościowymi i spróbujmy przejść do Wielkanocy po tym moście. Darujmy sobie, albo przynajmniej ograniczmy śledzenie podcastów, seriali, debat, programów informacyjnych. Postanówmy, że nie będziemy rozmawiać o polityce w gronie rodzinnym, środowisku pracy i sąsiedzkim. Że zajmiemy się naszym Kościołem parafialnym, gdzie na pewno są Drogi krzyżowe i Gorzkie żale, a nie rozterkami sedewakantystów. Co zrobicie z czasem zaoszczędzonym? Tego już wam nie będę dyktował, jestem pewien, że znajdziecie wiele wspaniałych rzeczy do zrobienia. I relacji międzyludzkich, które tylko na to czekają (a nie będą czekać wiecznie).

Powiem wam co ja zrobię ;) Właściwie, kiedy czytacie te słowa to już to robię. W tym roku obchodzimy 800-lecie śmierci św. Franciszka, a właściwe jego „przejścia” z ziemi do nieba. Transitus. Z tej okazji po raz pierwszy od setek lat ciało Biedaczyny z Asyżu jest wystawione do publicznej weneracji od 22 lutego do 22 marca. Nie mogłem przegapić takiej okazji. I jakkolwiek zgadzam się ze św. Augustynem, „że ludzie odbywają dalekie podróże, aby podziwiać wysokie góry i ogromne fale morskie, potężne wodospady rzek, bezkres oceanu i gwiezdne szlaki, a nie interesują się sami sobą”, podczas gdy najważniejsze sprawy odkrywamy w sercu (ten sam Augustyn: „oto Ty byłaś wewnątrz mnie, a ja na zewnątrz i tam Cię szukałem”) to jednak akurat mnie ciągle gdzieś gna.

Również dlatego, że potem się pięknie wraca do swoich. W Roku Jubileuszowym nie udało mi się pójść pieszo z Asyżu do Rzymu, więc teraz idę z Rzymu do Asyżu. To jest to moje przejście, mój wielkopostny most i powód dlaczego nie mogłem się Wielkiego Postu doczekać. Znajdźcie swoje mosty. 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!