Wady demokracji i bariery wobec życia
Cyniczna gra prowadzona w ramach systemu parlamentarnego oraz tworzenie nowych kłamliwych pojęć wznoszą ciągle nowe, niemożliwe wręcz do pokonania progi przed ludzkim życiem.
Pisząc o kruchości prawa do życia, któremu współczesne społeczeństwo wzbrania się zapewnić pełną ochronę i rzeczywiste, niepodważalne bezpieczeństwo, Jan Paweł II nie waha się mówić o wadach i patologiach dominującego na Zachodzie i rozpowszechniającego się na świecie modelu demokratycznego.
Wynaturzenia systemu politycznego
Jeśli ludzka zorganizowana zbiorowość okazuje się podatna, aby zwracać się przeciwko życiu zwłaszcza najsłabszych, to stan ten znajduje odzwierciedlenie a zarazem wzmocnienie w systemie politycznym. Dzieje się tak, gdy ,,pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu lub z woli części społeczeństwa, choćby nawet liczebnie przeważającej”. W ten sposób mechanizmy demokratyczne przemieniają się w narzędzia faktycznego bezprawia, które służy silniejszym. Pojawia się ,,zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: «prawo» przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego”. Demokracja, ulegając sprzeniewierzeniu się ,,własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny”. Państwo, które z natury rzeczy, na podstawie wymogów rozumu, powinno być ,,wspólnym domem” wszystkich obywateli, ,,przekształca się w państwo tyrańskie”, przypisując sobie zdolność dysponowania prawami ludzkimi i reglamentowania ich w zależności od interesu większości lub grup nacisku. W szczególności owo uzurpatorskie szafowanie dotyczy fundamentalnego, pierwotnego prawa do życia.
Pierwszeństwo praw naturalnych
Jest ono wcześniejsze w stosunku do prawa stanowionego, pozytywnego (lex), uprzednie względem ustroju i samej organizacji państwowej. Rolą zatem państwa i ustroju państwowego nie jest wydzielanie i kształtowanie zakresu czyjegoś prawa do życia, lecz okazywanie mu szacunku, zapewnienie odpowiednich warunków rozwoju i wszechstronna służba na jego rzecz. Państwo nie jest źródłem życia ani jego dawcą, wręcz przeciwnie; wobec ludzkiego życia, które zastaje na świecie jako forma organizacji społecznej, państwo ma poważne zobowiązania. Tu w pełni znajduje zastosowanie zasada pomocniczości, przypomniana zresztą przez Leona XIV w encyklice Magnifica humanitas. Społeczność wyższego rzędu nie posiada moralnego upoważnienia do ingerowania w sprawy społeczności niższego rzędu, dopóki ta druga potrafi samodzielnie zadbać o własne dobro. Tym bardziej dotyczy to tak elementarnej kwestii jak prawo do życia ludzi, zwłaszcza bezbronnych.
Obowiązkiem państwa i ustroju państwowego jest dbać o nie i strzec go pieczołowicie, nie zaś wystawiać je na ryzyko poniesienia uszczerbku, nie mówiąc już o wyraźnym występowaniu przeciwko jego powszechności i równości. Państwo nie może udzielać, ograniczać lub zabraniać tego, co na mocy prawa naturalnego, nie wywodzi się z jego ,,własnych zasobów”, co ma inne niż struktura państwowa pochodzenie i umocowanie. W odniesieniu do społecznego, niezależnego od nadania państwa prawa do zrzeszania się nauczał o tym obszernie Ks. Prymas Stefan Wyszyński. W przypadku prawa do życia państwo w o wiele większym jeszcze stopniu winno wyznaczyć sobie nieprzekraczalną granicę ingerencji i szanować jej przestrzegania.
Tragiczny pozór praworządności
Jan Paweł II omawiając obowiązki państwa, i to w wydaniu demokratycznym, wobec życia, porusza też aktualną w ostatniej dekadzie kwestię ,,praworządności”. Pisze, że gdy ustawy ,,dopuszczające przerywanie ciąży lub eutanazję zostają przegłosowane zgodnie z tzw. zasadami demokratycznymi”, ,,można odnieść wrażenie, że wszystko odbywa się z pełnym poszanowaniem praworządności”. W rzeczywistości jest to wrażenie fałszywe. Mamy bowiem do czynienia ,,jedynie z tragicznym pozorem praworządności, zaś ideał demokratyczny – który zasługuje na to miano tylko wówczas, gdy uznaje i chroni godność osoby – zostaje zdradzony u samych podstaw”. Dlatego Jan Paweł II przywołuje zadane kiedyś dramatyczne pytanie: ,,Czyż można mówić o godności każdej osoby, kiedy pozwala się na zabijanie najsłabszej i najbardziej niewinnej? W imię jakiej sprawiedliwości poddaje się osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznając niektóre z nich za godne obrony, a odmawiając tej godności innym?” I stwierdza odważnie, że pojawienie się takiej sytuacji oznacza podążanie w kierunku ,,rozpadu samego organizmu państwowego”.
Warunek życiowej autonomii i komunikacji językowej
W odniesieniu do selektywnego traktowania prawa do życia przez obdarzanie nim jednych i odmawianie go drugim, papież wspomina o tendencjach epoki, według których prawo do istnienia warunkuje się spełnieniem określonych standardów. Mianowicie, chodzi tu najpierw o zdolność wyjścia ze stanu całkowitej zależności od innych i posiadania przynajmniej zaczątkowej życiowej autonomii. Oprócz niejasności tego rodzaju koncepcji od razu widać jej arbitralny charakter i znamienny paradoks: im ktoś słabszy i bardziej bezbronny, im bardziej innych potrzebuje, tym łatwiej może być przez nich zgładzony. Małe dziecko czy wycieńczony życiem starzec nie może polegać na pomocy najbliższych, ponieważ ,,parametry”, które reprezentuje, eliminują go z życiowych zawodów, a w każdym razie ustawiają go w wątpliwej z punktu widzenia szans przetrwania pozycji. Im ktoś bardziej kruchy, tym gorzej dla niego. Brutalność powyższej zależności budzi przerażenie. Jest też druga ,,postępowa” propozycja, czyli podporządkowanie prawa do życia umiejętności komunikowania się z zewnętrznym światem za pomocą zrozumiałego języka. Trzeba powiedzieć, że ta teoria jest popularna w XXI w. Papież pisze, że pewien sposób myślenia skłonny jest utożsamić godność osobową ze zdolnością do bezpośredniego porozumiewania się przy użyciu języka, w sposób, który można sprawdzić doświadczalnie. I konstatuje: ,,jest oczywiste, że w takich warunkach nie ma na świecie miejsca dla kogoś, kto – jak na przykład nienarodzone dziecko albo umierający – jest podmiotem strukturalnie słabym, wydaje się zupełnie zdany na łaskę innych osób, jest od nich uzależniony i umie się porozumiewać tylko niesłyszalnym językiem głębokiej symbiozy uczuć”. Zarówno wymóg życiowej samodzielności, jak i opanowania językowej komunikacji z otoczeniem stanowią sztucznie i z dużą dozą perfidii wzniesiony próg, który utrudnić ma społeczną akceptację dla życia i uczynić problematyczną jego obecność zwłaszcza na bardziej newralgicznych etapach istnienia.
Problemy z wolnością
Zgodnie z papieską diagnozą te i im podobne zwodnicze i niemoralne projekcje oraz wiele zamierzonych defektów w prawnej ochronie życia wynika z wypaczonej wizji wolności, której aktualnie hołduje się w opiniotwórczych kręgach świata. Wolność w ogóle jest przedmiotem wzmożonego zainteresowania w warunkach stworzonych przez wydawałoby się bezapelacyjne zwycięstwo liberalnej koncepcji rzeczywistości. Prócz tego wolność łączona jest z postulatami, które głęboko zniekształcają jej znaczenie. Przede wszystkim za uprawnione przejawy wolności, jej uzasadnioną ekspresję zaczyna się uważać to, co odbiega od kanonów klasycznej, strzeżonej również przez prawo objawione moralności. W szczególności konsumpcyjna, nacechowana relatywizmem mentalność współczesnych społeczeństw za dopuszczalne przyjmuje ataki wymierzone przeciw życiu. Dzieje się tak dlatego, że wolność w dużej mierze utraciła wymiar relacyjny, pamięć o tym, że służyć ma powstawaniu międzyludzkich więzi, na mocy stworzenia skierowana jest ku innym i określona przez społeczne wymagania miłości wyraża się w dobrych czynach spełnionych wobec bliźniego. Wolność ofiarowana ludziom przez Boży akt stwórczy nie jest czymś, co można realizować poza ludzkim kontekstem, poza środowiskiem właściwym ludzkiej rodzinie. Nie uprawnia ona do traktowania innych jak obiektu dokonywanych z zewnątrz, spoza obrębu ludzkiej społeczności, manipulacji i, do działania z arogancją i w sposób agresywny, ale przekazana została od początku jako pomoc we wzajemnym świadczeniu sobie dobra, okazywaniu współczucia i solidarności, wreszcie w osiąganiu umiejętności składania siebie samego w darze dla innych.
Kryzys wolności, a w konsekwencji również systemów prawnych, sfery obyczajowej, deficyt odpowiedzialności w obszarze troski o życie bierze się także z osłabienia czy nawet zanegowania związku wolności z prawdą. Jak przekonuje papież, ,,wolność zapiera się samej siebie, zmierza do autodestrukcji i do zniszczenia drugiego człowieka, gdy przestaje uznawać i respektować konstytutywną więź, jaka łączy ją z prawdą”. Odrzucenie miarodajnego dla wolności wpływu prawdy ujawnia się choćby w rewindykacji prawa do przerywania ciąży, stosowaniu eutanazji i zgłaszaniu postulatu prawnego uznania tych praktyk. Wszystko zaś razem oznacza ,,przyjęcie wynaturzonej i nikczemnej wizji ludzkiej wolności”, przypisującej jej ,,absolutną władzę nad innymi i przeciw innym”.
ks. Piotr Jaroszkiewicz
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!