TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Września 2019, 04:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W trosce o tron

W trosce o tron

Pragnienie zbudowania świątyni trzeba było pozostawić. Choć nie mógł położyć pod nią fundamentów, Dawid pragnął umocnić fundamenty przyszłej dynastii, którą Bóg miał zbudować w jego rodzie. Chciał zapewnić pokój swoim następcą. Dlatego postanowił rozprawić się z wrogami Hebrajczyków.

Wpierw pokonał Filistynów. Potem skierował się na wschód i uderzył na Moabitów. Zwyciężywszy uczynił z nich swych niewolników. Toczone bitwy przynosiły kolejne zwycięstwa. Te były znakiem, iż Bóg sprzyjał Dawidowi. Podbijając sąsiednie królestwa, zmieniał ich władców, zdobywał bogactwa, nakładał daniny.

Przygotowanie gruntu pod świątynię i dynastię

Niektórzy widząc potęgę Dawida, by uniknąć losu sąsiadów wysyłali poselstwo z daninami chcąc uniknąć wojny. Otrzymane skarby, zgromadzone łupy król ofiarowywał Bogu. Jego imię stawało się coraz bardziej sławne. On zaś umacniając granice swego kraju, zwiększając jego skarb i budując jego potęgę przygotowywał grunt pod przyszłą świątynię i dynastię. Tak jak umiał, pragnąc spełniać wolę Boga, stawiał pierwszy trwały stopień na drodze prowadzącej do zbawienia. Jak każdy człowiek myślał, że chwała Boga objawi się w ziemskiej potędze domu Bożego. Nie mógł przecież wiedzieć, że świątynia, przez którą przyjdzie pojednanie i zjednoczenie z Bogiem będzie zbudowana z ludzkiego ciała zawieszonego na dwóch belkach krzyża. Ciała, w którym zamieszka Syn Boży, ciała, które Bóg Ojciec wskrzesi trzeciego dnia po śmierci. 

Chwała ludzka stoi zazwyczaj o krok od pychy. Ta jednak nie opanowała serca króla, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że wszystko zawdzięcza Bogu. Był przecież prostym człowiekiem z Betlejem. Może właśnie to przypomniało mu o rodzie Saula. W sercu zrodził się niepokój. A jeśli któryś z potomków tego króla zechce znów sięgnąć po władzę? Kilka kropel obawy zachwiało wiarą. Jednocześnie przypomniał sobie swego przyjaciela Jonatana. Obiecał mu życzliwość dla jego potomków. Danego słowa nie powinien złamać. Należy być mu wiernym, tak jak Bóg był wierny wobec niego. To rozwiało wszystkie wątpliwości. Zresztą czy ktokolwiek z Izraelitów mógłby równać się z jego potęgą?

Spotkanie z potomkiem Saula

Dawid przywołał sługi. Zapytał, czy pozostał jeszcze przy życiu ktoś z rodu Saula. Musiał zobaczyć w ich oczach niepokój. Może myśleli, że po pokonaniu wrogów będzie chciał mścić się na potomkach swego przeciwnika lub też zabić ich co do jednego, by nie stanowili zagrożenia i konkurencji do tronu dla syna Dawida. By nie było niedomówień, Dawid do swego rozkazu dodał bardzo wyraźnie, iż szuka potomków Saula chcąc okazać im miłosierdzie przez wzgląd na obietnicę daną Jonatanowi.

Nie był pewien, czy uspokoił ich tymi słowami, niemniej słudzy wskazali na Meribbaala, chromego syna Jonatana. Nakazał go sprowadzić przed swe oblicze. Ten, gdy stanął przed Dawidem, padł na twarz. Był przerażony. Tak, słudzy Dawida powtórzyli mu słowa króla, ale może był to tylko pretekst? Może w bramach pałacu czeka go śmierć, która krążyła wokół jego życia od chwili narodzin. Przecież gdyby nie przytomność i odwaga piastunki już w dzieciństwie zginąłby od miecza w dniu śmierci swego ojca i dziadka. Ta uciekając upuściła go, przez co kuleje do dziś, ale lepsze takie życie niż żadne. Obawy jego były na szczęście płonne. Król okazał mu akt łaski. Zwrócił utraconą ziemię i tym samym zapewnił środki na utrzymanie. Dał mu też prawo do zasiadania przy stole królewskim. Przez to pokazał się jako człowiek wiarygodny, który spełnia to, co obiecuje. Jednocześnie zjednał sobie potomków Saula i zażegnał ewentualny spór o tron.

Podwójna zniewaga i wojna

Wydawałoby się, że teraz kolejne dni będą upływały spokojnie. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto próbuje zasiać wiatr, łudząc się, że nie będzie zbierał burzy. Tak właśnie stało się w chwili śmierci króla Ammonitów. 

Gdy tron objął jego syn Canun, Dawid chciał okazać mu życzliwość. Wysłał posłańców chcąc okazać młodemu władcy słowa pociechy po śmierci ojca. Tymczasem doradcy ammoryckiego króla wykorzystali jego brak doświadczenia i udzielili złej rady, sugerując, że posłańcy są szpiegami, którzy przyszli jedynie wybadać kraj i jego stolicę. Uważali, że dobre słowa to pozory, a prawdziwym cel jest poznanie słabych punktów twierdzy. Przedstawili Dawida jako tego, który pragnie obalić króla, zanim ten zakończy żałobę i obejmie w pełni władzę. Kiedy Chanun uwierzył tym słowom, postąpił źle i niedojrzale. Nie wysłuchał posłów, lecz nakazał ich pochwycić i znieważyć. Na jego polecenie ogolono im do połowy brody i obcięto szaty do pośladków. Była to podwójna zniewaga. Poniżyła godności człowieka i godności posła. Następnie wygnał ich ze swego pałacu.

Wieść o tym czynie wyprzedziła powracających ludzi i doszła do uszu Dawida. Król nakazał, aby posłowie pozostali w Jerycho do czasu, gdy odrosną im brody. Jednocześnie zawrzało gniewem jego serce. Znieważono jego ludzi, a tym samym i jego samego. Chciał okazać serce, a w odpowiedzi napluto mu w twarz. Był oburzony czynem Chanuna. Nie zdążył jednak zastanowić się nad odpowiedzią, gdyż wypadki potoczyły się w błyskawicznym tempie. Ammonici doskonale zdali sobie sprawę z konsekwencji czynu króla i postanowili wzmocnić swe siły, zanim wojsko Dawida przekroczy ich granice. Sami byli zbyt słabi. Dlatego wyprawili posłów i najęli Aramejczyków do swojej armii.

W tej sytuacji Dawid nie chciał zwlekać. Nakazał Joabowi, by ruszył ze wszystkimi żołnierzami do walki. Ammonici czekając nie próżnowali. Przygotowali pułapkę. Swoich żołnierzy ustawili przed bramą miasta. Natomiast tych, których wynajęli, ulokowali nieopodal i ukryli w polu. Podjęto bitwę. Po chwili walki Joab zorientował się, że gdy uderzył na żołnierzy broniących miasta, zaatakowano tyły jego wojska. Wezwał swego brata Abiszaja. Jemu i najdzielniejszym żołnierzom pozostawił walkę u bramy. Sam pokierował żołnierzami broniącymi tyłów. Jednocześnie umówił się z Abiszajem, że jeden będzie pomagał drugiemu, gdyby przewagę zdobywał nad którąś z części wojsk przeciwnik. Byli gotowi dać z siebie wszystko. Jednocześnie zdali się  na wolę Boga. Uzyskali oczekiwany efekt. Widok Joaba przeraził najemników. Uciekli. W tej sytuacji Ammonici wycofali się z walki i schowali w mieście. Joab zaś nie mając dalszych rozkazów króla nie zdecydował się na oblężenie, ale wrócił do Jerozolimy.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!