TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Czerwca 2019, 14:31
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W obliczu zbrodni

W obliczu zbrodni

Słowa Abnera nie zakończyły konfliktu. Walka trwała dalej i przynosiła krwawe żniwo. Jednocześnie szala zwycięstwa coraz wyraźniej przechylała się na stronę wojsk Dawida. Jego żołnierze odnosili sukcesy i zbierali obfite łupy. To wszystko mogło cieszyć, ale za każdą wygraną stała przelana krew potomków Abrahama.

Czy tron miał zostać okupiony wyniszczeniem kolejnych pokoleń? Przecież pozostali przy życiu będą nieśli w swych sercach bolesne blizny, które prędzej czy później przyniosą rozłam. Jakie rozwiązanie można znaleźć, by zapobiec tej sytuacji? Obie strony były na tyle zdeterminowane do walki, że na pojednanie nie było najmniejszej szansy. Zwolennicy Saula cały czas żywili nadzieję na odmianę losu. Ludzie Dawida byli coraz bardziej żądni nowych sukcesów. Co więcej, bieg wypadków wskazywał, iż sam Bóg sprzyja Dawidowi. Temu trudno było zaprzeczyć. Ale równie trudno było przyjąć to, że Jego wolą jest bratobójcza wojna.

Pojednanie z wrogiem

Zmianę przyniósł konflikt, który wybuchł w obozie Izraelitów. Rozegrał się on pomiędzy Abnerem a Iszbaalem. Poszło o kobietę, która należała do haremu Saula. Abner uznał ją za swoją nałożnicę. Jego czynowi sprzeciwił się młody następca tronu. Uznał, że podległy mu wódz próbuje sięgnąć po władzę. Doszło do otwartego sporu. Abner oburzył się wobec takiego posądzenia. Wtedy Iszbaal ustąpił. Jednak motywem była nie tyle prawda, ile strach. Konflikt z młodym królem i kolejne klęski zrodziły w sercu Abnera wątpliwości. Nie widział szansy na wygraną. Następca Saula był zbyt słaby, by zwyciężyć Dawida.
Dalszy spór mógł prowadzić jedynie do klęski. Wobec tego Abner zdecydował się na jedno. Wyruszył do obozu Dawida. Chciał rozpocząć pertraktacje. Był gotów doprowadzić do sytuacji, w której pokolenia Izraela uznają władze Dawida. Przewidywał, iż tak pokona Iszbaal. Może też liczył na to, że potem uda mu się zdominować Dawida. Jego ofertę uznano za szczerą. Dawid widział w niej możliwość zakończenia przelewu krwi. Nie mniej zdawał sobie sprawę, iż wprowadza do swego obozu człowieka cenionego przez zwolenników Saula. Oni z czasem mogą spróbować sięgnąć po tron. By się przed tym obronić postawił warunek. Będzie rozmawiał z Abnerem pod jednym warunkiem. Sprowadzi on do niego jego pierwszą żonę Mikal. Liczył, że jej powrotem przypomni Izraelitom, iż jest zięciem królewskim. Choć kolejne żony dały mu pociechę i zrodziły synów, to Dawid pragnął powrotu tej, którą pokochał jako pierwszą. Żywił również nadzieję, że zrodzony z niej syn, wnuk Saula i przyszły następca tronu, połączy zwaśnione strony. Prośbę jego spełniono. Wtedy uznał, że Abner rzeczywiście jest gotów przyłączyć się do jego obozu. Przyjęto go zatem i wyprawiono ucztę, a potem pozwolono, by wrócił do swych towarzyszy i podjął się pertraktacji prowadzących do pojednania.

Niewinna krew

Te wydarzenia zaskoczyły powracającego z wyprawy Joaba. Nie rozumiał jak Dawid mógł pozwolić na to, by wróg odszedł żywy z obozu. Nie wierzył w szczerość Abnera. Ponadto obawiał się o swoją pozycję. Przecież w chwili połączenia obu wojsk będzie o jednego dowódcę za dużo. Poza tym niósł w swym sercu pragnienie zemsty za śmierć brata. Nie sprzeciwił się jednak otwarcie Dawidowi, ale wysłał swych ludzi, aby zawrócili Abnera do Hebronu. Sam czekał na niego w bramie miasta i gdy zbliżył się do niego, zadał mu śmiertelny cios.
Dawid usłyszawszy o tym czynie przeraził się. Jego towarzysz dokonał mordu na człowieku, który przyniósł ofertę pojednania. Dokonał czegoś, co mogło przekreślić nadzieję na zbudowanie pokoju. Oto teraz każdy, kto mógłby chcieć przejść na stronę Dawida mógł obawiać się śmierci. Zabito niewinnego. Taki czyn domagał się zemsty. By jej zapobiec Dawid widział jedno rozwiązanie. Przeklął Joaba jako zabójcę. Nakazał mu podjąć pokutę. Ogłosił żałobę. Pościł jak po stracie przyjaciela. Następnie wyprawił pogrzeb Abnerowi. Sam szedł za niesionym na marach ciałem. Ułożył na cześć Abnera żałobną elegię. Uczynił wszystko, by pokazać, że ani on ani jego dom nie jest winien jego śmierci, a wszystko to, co się stało stanowiło czyn niezgodny z jego wolą, czyn godny potępienia.

Haniebne morderstwo

Śmierć Abnera nie przyniosła kolejnej wojny. W obozie Iszbaala osłabł duch walki. Nie było wodza, który potrafiłby porwać Izraelitów do bitwy. W tej sytuacji postanowili pozbyć się syna Saula i zwrócić się ku Dawidowi. Zastanawiano się jedynie jak to uczynić. Wtedy w sercach dwóch dowódców wojsk Saula, Baana i Rekaba, zrodził się szaleńczy plan. Postanowili zabić Iszbaala. Wykorzystując swą pozycję zakradli się do domu królewskiego. Weszli do komnaty władcy i podczas snu zamordowali Iszbaala. Na dowód odcięli mu głowę, zabrali ją i wyruszyli do obozu Dawida. Tam opowiedzieli o swoim postępku i przedstawili krwawe świadectwo słów. Uważali, iż dokonali pomsty w imieniu Boga nad rodem Sauala za krzywdy wyrządzone Dawidowi. Jednak ich słowa były kłamstwem. W obliczu klęski chcieli zapewnić sobie pozycję na dworze królewskim. Myśleli, że zbrodnia otworzy im drogę do sukcesu. Tymczasem Dawid wypowiedział słowa pełne oburzenia. Przypomniał o losie Amalekity, który targnął się na życie Saula. Jego czyn był godny potępienia, choć dokonał się na polu walki. Teraz zaś zamordowali człowieka w jego domu, podczas snu. Dokonali haniebnej zbrodni.
Wobec takiego czynu odpowiedź mogła być jedna. Obu natychmiast skazano na śmierć. Miała być przestrogą dla przyszłych zabójców, dlatego była okrutna. Odrąbano im ręce i nogi. Potem pochowano ich ciała w grobie Abnera. Tak Dawid chciał położyć tamę kolejnym morderstwom i jasno dał do zrozumienia, że ci którzy spodziewają się, że przelewając krew jego wrogów znajdą uznanie w jego oczach i szykują sobie zgubę. Nie chciał bowiem budować swej władzy na bratobójczej zbrodni, ale szukał drogi do pojednania wszystkich pokoleń Izraela.

Krzysztof Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!