TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Lipca 2019, 18:11
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W domu Pani Fatimskiej

W domu Pani Fatimskiej

pielgrzymi

Jeszcze przez kilka dni października będzie towarzyszyć nam nabożeństwo różańcowe. To w Fatimie Matka Boża podczas objawień szczególnie zachęcała do odmawiania Różańca, nie tylko w tym miesiącu, ale przez cały rok. Dzięki pielgrzymce do Hiszpanii i Portugalii to przesłanie zyskało dla nas zupełnie nowe znaczenie, a Fatima stała się przystanią i prawdziwym domem.

Choć najpierw mieliśmy okazję zobaczenia zamku i klasztoru Zakonu Rycerzy Chrystusowych (wpisane na listę dziedzictwa UNESCO) w Tomar, już pierwszego dnia znaleźliśmy się w Fatimie. Tu spotkała nas pierwsza niespodzianka, bo okazało się, że nie będziemy nocować w kurorcie turystycznym, ale na ulicy pełnej domków jednorodzinnych. Dzięki temu mogliśmy się poczuć, jakbyśmy tam naprawdę mieszkali. 

Różaniec i świece

Właśnie w miejscu cudownych obajwień Matki Bożej Fatimskiej rozpoczynaliśmy i kończyliśmy każdy z sześciu dni. A Maryja przygarnęła nas i prosiła, byśmy czuli się w jej kościele, jak u siebie. Wstawaliśmy wcześnie rano na Mszę św., wielu z nas uczestniczyło w niej aż dwa razy w ciągu dnia. W Fatimie nie ma tak wielkich tłumów, jak choćby w Lourdes, można tam odnaleźć spokój. Choć zwiedzaliśmy również wspaniałe zabytki Lizbony (katedrę, kościoły, klasztor, statuę Chrystusa Króla) chyba najwyraźniej w pamięci pozostanie nam właśnie Różaniec w Fatimie, w wielu różnych językach, w tym w naszym ojczystym. Mogliśmy modlić się po polsku także z ambony, a raz dane nam było przygotować rozważania do różańcowych tajemnic. Każdy uśmiechał się i pozdrawiał Maryję w swoim języku. 21.30 -  było ciemno i chłodno. Procesja za figurą Matki z Fatimy i śpiew ,,Ave, Ave Maryja”. Ze świecami podążaliśmy za Matką. Mimo wielu godzin podróży na modlitwie stawiliśmy się w stu procentach. Już pierwszego dnia Fatimę nazywaliśmy ,,naszym domem”. 

Nie można powiedzieć, że pielgrzymka do kościoła i klasztoru Matki Bożej Zwycięskiej w Batalha, czy pocysterskiego kościoła i klasztoru w Alcobaca i kościoła na brzegu Atlantyku w Nazare nie zrobiły na nas wrażenia. Przeciwnie, a jednak nie można się było oprzeć się wrażeniu, że wielką radość każdemu sprawił powrót do Fatimy. W sobotni wieczór procesja różańcowa była wyjątkowa. Do Fatimy zjechało wielu pielgrzymów, każdy z różańcem i lampionem w ręku przedstawiał swoje prośby Maryi. Nareszcie niedziela - dzień Pański - dzień kulminacyjny naszej ,,wędrówki”, który w całości poświęciliśmy objawieniom fatimskim. Szliśmy Drogą krzyżową, wielu z nas przygotowało własne rozważania do poszczególnych stacji. Poznaliśmy historię objawień Matki Boskiej trójce dzieci. Udaliśmy się do domów ,,widzących” Franciszka, Hiacynty  i Łucji. Poznaliśmy miejsca, w których dzieciom objawił się Anioł i Maryja, modliliśmy się przy ich grobach. Nie zabrakło też Eucharystii sprawowanej przez naszego opiekuna ks. Jarosława Kołodziejczaka, wikariusza parafii św. Tekli oraz wizyty w kaplicy Objawień i bazylice Różańcowej. 

Dla ciała i duszy

W Coimbre zwiedziliśmy najstarszy uniwersytet w Portugalii oraz starą i nową katedrę, natomiast w Porto spróbowaliśmy jednego z najsłynniejszych win, w jednej z piwnic, w których jest ono przechowywane. Jednak najpierw pokłoniliśmy się św. Franciszkowi w jego kościele na Starówce tego miasta. Towarzyszył nam też Jakub Apostoł, bo prosiliśmy go o wstawiennictwo w Santiago de Compostela przy jego grobie. Także stamtąd wróciliśmy pełni wrażeń znowu do Fatimy, żeby odpocząć, jak do prawdziwego domu. Wielu z nas ostatni dzień chciało przeżyć jak najpełniej. Kiedy jeszcze było ciemno, wyruszyliśmy na kolanach ,,Drogą Nadziei”, aby oddać naszej Matce hołd. Ból, który temu towarzyszył ofiarowaliśmy Królowej Niebios. Podczas ostatniego spojrzenia na wizerunek Matki, nie jednej osobie łza zakręciła się w oku. Wszyscy dziękujemy: za ten wspaniały tydzień, za czas, gdy każdy mógł jej powiedzieć proszę, dziękuję lub przepraszam. Zostawiliśmy jej swoje serce, problemy, krzyże. W sercu pojawia się teraz nie iskra, ale płomień nadziei… Ona mnie kocha, przecież mnie nie zostawi, nawet jak będę daleko stąd, to przecież ona będzie przy mnie. 

***

Dzięki Bogu, Maryi, braciom i siostrom oraz kapłanom z Dobrzycy była to pielgrzymka wyjątkowa, bo chyba nikt inny podczas tygodniowego wyjazdu nie spędza tak wiele czasu w jednym miejscu. Może w Europie są bardziej popularne miejsca pielgrzymkowe, ale nam było dobrze przy sercu Pani Fatimskiej, bo nie był to szalony bieg turystycznymi szlakami, ale czas odpoczynku i modlitwy. 

Pielgrzymi

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!