TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Października 2020, 16:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

VI Niedziela zwykła Łk 6, 17.20 - 26 - Nasza przyszłość

VI Niedziela zwykła Łk 6, 17.20 - 26

Nasza przyszłość

 

Przyszłość bardzo absorbuje człowieka. Chcemy wiedzieć, co nas spotka, co się wydarzy w świecie. Stawiamy wiele pytań, próbujemy przewidywać, snuć plany, domysły. Ale czy możemy poznać przyszłość? Trzeba pokornie przyznać, że to przekracza nasze ludzkie możliwości. Ale ktoś powie, a przepowiednie, proroctwa? Tak, tylko to już nie człowiek, lecz ktoś poprzez człowieka mówi o przyszłości. Mówiąc najkrócej i najprościej - Bóg albo szatan. Bo ja, jako człowiek, nie wiem, czy jutro będę jeszcze na tym świecie, a cóż dopiero mogę powiedzieć o dalszej przyszłości. Niebezpieczne jest, gdy człowiek chcąc poznać przyszłość ucieka się do czarów, wróżb, magii, bo niestety nie zwraca się wówczas z tym pytaniem do Boga, ale do szatana.

Ten wstęp o przyszłości wbrew pozorom bardzo mocno wiąże się z dzisiejszą Ewangelią. Jezus mówi błogosławieni, mówi biada. Zauważmy, że mówi w czasie przyszłym, „będziecie nasyceni”, „głód cierpieć będziecie”. A więc mówi o przyszłości, o tym, co się stanie, wydarzy. Z tym, że nie przesądza z góry, jaka ona będzie w przypadku każdego z nas. To jakie będzie moje jutro zależy od tego, jakie jest moje dzisiaj. Jezus nie orzeka definitywnie, nie zamyka nikomu drogi do błogosławieństwa. Przeciwnie, pokazuje jaka droga do niego prowadzi. Zachęca, zaprasza, abyśmy na nią weszli.

Przyszłość jest ważna, ale nie można zapomnieć o teraźniejszości. Nasze życie dokonuje się tu i teraz. W tym czasie jestem ubogi lub bogaty, syty lub głodny, śmieję się lub płaczę, ludzie mną pogardzają lub mnie chwalą. O tych wszystkich doświadczeniach, stanach ducha mówi dzisiaj Jezus. Wsłuchując się w Jego słowa odnajdujemy siebie w różnych postawach, w zależności od sytuacji możemy odnieść do siebie zarówno określenie błogosławieni, jak również biada. Nasze postawy, stany ducha ulegają zmianie. Raz jesteśmy syci, innym razem doświadczamy braku, niedosytu. Dziś jesteśmy przepełnieni radością, chce nam się śmiać, a za kilka dni nasze oczy mogą być pełne łez. Ocena, opinia ludzka również bywa zmienna. Nawet w kwestii posiadania nie mamy stuprocentowej pewności, można mieć wiele i stracić to dosłownie w jednym momencie. 

Błogosławieństwa budzą wiele pytań, refleksji. Jak je rozumieć, odczytywać, praktykować? Na pewno trzeba je odnieść do siebie, swojego sposobu życia, postępowania. Widzieć nie tylko to, co na zewnątrz, na przykład stan posiadania, ale także postawę wewnętrzną, która temu towarzyszy. Samo pojęcie ubogi, bogaty nie jest łatwe do zdefiniowania. Trudno wskazać granice ubóstwa, bogactwa, to zawsze będzie bardzo względne. Trzeba pamiętać, że sam stan posiadania nie przesądza jeszcze o postawie moralnej człowieka. Nie można założyć, powiedzieć, że ubogi będzie zawsze dobry, a bogaty zły. 

Ostatecznie decyduje postawa wewnętrzna, wybory i decyzje konkretnego człowieka. Ubóstwo sprzyja głębszej więzi z Bogiem, skłania do pokładania w Nim całej nadziei. Choć nie zawsze tak musi być. Z kolei bogactwo częściej odsuwa od Boga, bo wytwarza w człowieku swoiste doświadczenie samowystarczalności, mam, posiadam, a więc Pan Bóg nie jest mi specjalnie do niczego potrzebny. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich. 

Jezus wskazuje pewne kierunki, pokazuje, co pomaga w drodze do Jego królestwa, a co może być przeszkodą. Chciejmy w każdej sytuacji, doświadczeniu całą naszą nadzieję pokładać tylko w Nim, aby Jego błogosławieństwa stały się naszym udziałem.

ks. Michał Pacyna


Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!