TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Września 2020, 22:46
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

U Świętego Patryka

U Świętego Patryka

„Jak wszystkie gotyckie katedry, ma on strukturę bardzo złożoną, której dokładne i harmonijne proporcje symbolizują jedność stworzenia Bożego. Średniowieczni artyści przedstawiali częstokroć Chrystusa, stwarzające Słowo Boga, jako niebieskiego „mierniczego”, z cyrklem w ręku, który uporządkowuje wszechświat z nieskończoną mądrością i determinacją. Czy podobny obraz nie nasuwa nam na myśl naszej potrzeby ujrzenia wszystkich rzeczy oczyma wiary, ażeby móc je w ten sposób zrozumieć w ich najprawdziwszej perspektywie, w jedności odwiecznego planu Boga?“

Przyznam się Wam, że całkiem niedawno odbyłem długą i niesamowitą pielgrzymkę, której bodaj największym mankamentem była niemożność modlitwy w napotkanych po drodze kościołach, z tej prostej przyczyny, że były pozamykane. A wielka szkoda, bo kościoły mówią bardzo wiele o społeczności, która je pobudowała i która się w nich modli (zamknięte kościoły, też, niestety mówią wiele). Śmiać mi się chce, kiedy słyszę, jak niektóre osoby, nazwijmy ich turystami, narzekają, że gdzieś po kościołach ich ciągną, podczas gdy oni chcieliby zobaczyć jak wygląda „prawdziwe życie ludzi miejscowych“. A później widzimy tych eksploratorów prawdziwego życia „tubylców“ w przepełnionych turystami restauracjach (dodajmy – z najgorszym możliwym jedzeniem) albo, jak w przypadku Nowego Jorku, na Time Square robiących sobie zdjęcia na tle oślepiających neonów, które były chlubą miasta dziesiątki lat temu, a dzisiaj Nowojorczycy raczej je omijają. A tymczasem w Nowym Jorku, przynajmniej na Manhattanie (niestety Brooklyn pod tym względem pozostawia wiele do życzenia) co kilka bądź kilkanaście bloków natrafić można na jakiś kościół, wejść, pomodlić się i pocieszyć się przyjemnym chłodem
i ciszą. A później rozejrzeć się i próbować zrozumieć na jakiego wyznania świątynię trafiliśmy, bo Nowy Jork to wyznaniowy i kulturowy tygiel.
Mam kilka ulubionych kościołów, ale dzisiaj chciałbym Was zaprosić przede wszystkim do naszej rzymsko-katolickiej, pobudowanej w latach 1858 – 1879, neogotyckiej katedry św. Patryka, bo bez cienia stronniczości, to najwspanialsza świątynia w mieście. Jeśli chodzi o budowy sakralne, to całym sercem jestem z Amerykanami, którzy generalnie nie eksperymentują, tylko sięgają po sprawdzone wzorce: niektóre „nowoczesne“ świątynie trudno nawet nazwać kościołami, a neogotyk czy styl neoromański nigdy nie pozostawiają wątpliwości, że zbliżamy się do misterium. Mój szczególny do niej sentyment wynika również z faktu, że dwa razy zdarzyło mi się w tej właśnie świątyni odnawiać moje kapłańskie przyrzeczenia podczas Mszy Krzyżma w Wielkim Tygodniu i może właśnie dlatego jej mury stały mi się tak bliskie jak nasza katedra kaliska, gdzie moje święcenia miały miejsce, a także ta w Latinie, w której przyrzeczenia odnawiałem wielokrotnie. Te mury są świadkami i modlę się o to, aby nigdy nie musiały świadczyć przeciw mnie. Katedra św. Patryka zainspirowała również Benedykta XVI, który przemawiając do kapłanów podczas wizyty w Nowym Jorku w 2008 r., całą swoją homilię oparł na porównaniu z jej strukturą i to jego słowa otwierają mój dzisiejszy materiał.

Aby zrozumieć specyfikę nowojorskiej katedry dobrze jest zatrzymać się na chwilę przed jej główną bramą, na której znajdziemy sześć odlanych z brązu płaskorzeźb głównych patronów. Na samej górze, a jakże, św. Józef przyzywany tutaj jako Patron całego Kościoła. Obok niego św. Patryk, który patronuje katedrze i przypomina nam zarazem, że wielka część emigracji, a wraz z nimi wiara katolicka przybyła do Nowego Jorku z Irlandii. W drugim rzędzie spoglądają na nas św. Franciszka Cabrini, zwana tutaj Matką Emigrantów i św. Isaac Jogues męczennik, pierwszy kapłan w Nowym Jorku. Wreszcie na samym dole okazałej bramy widzimy zwaną tutaj czcigodną, ale od 1980 r. ogłoszoną błogosławioną przez Jana Pawła II, Kateri Tekakwitha (1656-1680) nazywanej Lilią Mohawków, która jest pierwszą północnoamerykańską ndianką wyniesioną do grona błogosławionych. Kateri, córka wodza Mohawków, która przyjęła wiarę katolicką dzięki nauczaniu jezuickiego misjonarza, była patronką Światowych Dni Młodzieży w 2002 r., a generalnie w Kościele roztacza swą opiekę nad ekologami, ponieważ sama żyła w zgodzie z naturą, jak przystało jej ludowi w siedemnastym wieku. Wreszcie ostatnią osobą, która wita nas przed wejściem do katedry jest Matka Elizabeth Seton (1774 – 1821), córka Nowego Jorku, pierwsza święta urodzona na kontynencie amerykańskim. Po zapoznaniu się z patronami, przekraczamy progi świątyni i onieśmiela nas jej majestat. Jest wielka! Ale w tej wielkości jest wiele miejsc, gdzie można u stóp ulubionego świętego zatopić się w modlitwie. Katedra, choć onieśmiela rozmiarami to jednak każdemu pozwala poczuć się jak w domu, znaleźć bliski sercu akcent i nie brakuje oczywiście tego polskiego.
O tym, że jest tu również ołtarz dedykowany Matce Boskiej Częstochowskiej, wiedziałem zanim po raz pierwszy przekroczyłem progi katedry. Stało się tak dzięki pani Marii, Polce od lat mieszkającej w NY, która pomaga w utrzymaniu plebanii w jednej z parafii, w których miałem okazję posługiwać. Otóż, pani Maria, poinformowała mnie, że, i tu ściszyła głos choć w kuchni nie było nikogo, a nawet gdyby ktoś był to i tak by nic nie zrozumiał, ponieważ rozmawialiśmy po polsku, „Polacy dali na ten ołtarz strasznie dużo pieniędzy i złota wszelkiego i dlatego byli bardzo rozczarowani, że ten ołtarzyk taki malutki, sam ksiądz Andrzej zobaczy, tyle dolarów przecież dali… Oj, ludzie gadali później…“ Kiedy więc pierwszy raz szukałem „polskiego“ ołtarza byłem nastawiony dosyć wojowniczo, ale okazało się, że ołtarz poświęcony Matce Boskiej Częstochowskiej,
a także innym naszym świętym, nie jest ani mniejszy ani większy od pozostałych. Jest w sam raz. I widzę, że ludzie, nie tylko Polacy, chętnie się przy nim zatrzymują. Nie wiem, może pani Maria chciałaby, aby „nasz polski ołtarz“ był przynajmniej taki jak ołtarz główny? Albo może to taki nasz narodowy sport, to „rozliczanie“ naszych ofiar? I zawsze, bez względu na to czy są one w złotówkach, czy w dolarach wydaje nam się, że więcej daliśmy niż wybudowano… Oj, długi mi się polski wątek zrobił, ale do katedry św. Patryka naprawdę warto wstąpić. Zawsze jest tu mnóstwo ludzi, wszelkich ras. I sporo z nich bardzo żarliwie się modli, nie zwracając uwagi na innych. Nie wiem, czy cieszyć się z tego, czy nie, ale w kościołach innych wyznań, które często stawia się nam katolikom za wzór w przystosowywaniu się do wyzwań współczesnego świata, takich tłumów nie widzę.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!