TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Grudnia 2019, 22:21
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Trzeba to zapamiętać

Trzeba to zapamiętać

Właśnie przeżyliśmy kolejną okrągłą, już osiemdziesiątą rocznicę wybuchu II wojny światowej, a konkretnie napaści Niemiec na Polskę. Przez ostatnie tygodnie przed obchodami wydawało się, że najważniejszą kwestią dotyczącą obchodów będzie to, co powie prezydent USA Donald Trump i to nie w temacie przeszłości, ale przyszłości (sojusz polsko – amerykański, zniesienie wiz, bazy w Polsce). Potem, kiedy prezydent Trump jednak swój przylot odwołał z powodu nadchodzącego nad Florydę groźnego huraganu, bo wiadomo, „Polska piękny kraj i wspaniali ludzie”, ale „America first” i nie można sobie pozwolić na utratę głosów w swingującym stanie Floryda przez nieobecność podczas ewentualnej klęski żywiołowej, nagle najważniejszym tematem naszych obchodów okazała się „pustka” po Donaldzie Trumpie. I co ciekawe, najbardziej o tej pustce mówili ci, co wcześniej próbowali obniżyć rangę obecności Prezydenta USA i generalnie uważają go za bufona i największe zło tego świata. Ale przecież nas to nie dziwi. A tymczasem okazało się, że chyba jednak zupełnie niespodziewanie obchody te nabrały naprawdę niesamowitego wymiaru i to za sprawą Prezydenta Niemiec. Nie będzie przesadą, jeżeli powiem, że raczej niewielki procent Polaków wiedział przed tą wizytą, jak się niemiecki Prezydent nazywa i pewnie w dalszym ciągu aż tak bardzo się to nie zmieni. A powinno, bo prezydent Frank – Walter Steinmeier powiedział w Polsce naprawdę ważne słowa. I ja nie chcę tutaj spekulować, dlaczego akurat teraz, dlaczego nie podpiął się pod przecież wygodną dla Niemiec acz kłamliwą narrację niektórych środowisk żydowskich o współodpowiedzialności Polski i Polaków jako narodu za zbrodnie wojenne, ba, nawet nie chował się za określeniem „naziści”. Nie wiem, czy stwierdzenie, że nie ma takiego sposobu by Niemcy za to, co Polsce uczynili, mogli odpokutować, należy w jakiś sposób wiązać z polskimi roszczeniami do reparacji wojennych. Wiem natomiast, że w czasach kiedy historia jest tak strasznie zakłamywana, te słowa, w tym miejscu wypowiedziane przez tę osobę, należy docenić i przede wszystkim upamiętnić, wykuć w brązie, czy marmurze. Wpisać do szkolnych podręczników. Bo już wkrótce zabraknie jakichkolwiek świadków. Dlatego przypomnijmy jeszcze raz, co powiedział prezydent Niemiec Steinmeier 1 września 2019 roku w Polsce. 

„Nie ma w Europie innego placu, gdzie tak trudno przyszłoby mi zabierać głos, zwrócić się do wszystkich państwa w moim ojczystym języku niemieckim. (…) Przed osiemdziesięciu laty mój kraj - Niemcy - napadł na swoich sąsiadów, na pana ojczyznę. To byli moi rodacy, którzy rozpętali tę straszną wojnę, która miała kosztować życie znacznie ponad 50 mln ludzi, wśród nich milionów polskich obywatelek i obywateli”. Ta wojna - powiedział prezydent Niemiec - „była niemiecką zbrodnią, o czym świadczy historia tego miejsca. (…) Od pierwszego dnia wojny Niemcy wzięli Warszawę pod ostrzał, przez lata siali w tym mieście spustoszenie, zrównali z ziemią całe dzielnice, deportowali mieszkańców, mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci. Polska, jej kultura, jej miasta, jej ludzie, wszystko to, co tu żywe, miało zostać zniszczone. Terror zaczął się w Wieluniu, miejscu o którego losie do dziś zbyt niewielu w moim kraju wie”. Nawiązując do podróży cesarza Ottona III w 1000 r. i jego pielgrzymki do grobu św. Wojciecha, Steinmeier mówił, że „Ponad tysiąc lat temu przybył do Polski pierwszy niemiecki gość. (…) Ów gość imieniem Otto wszedł do tego kraju, jako zwykły pielgrzym, boso, na znak pokoju i pokory. Tak samo ja stoję dziś boso przed polskim narodem jako człowiek, jako Niemiec, obciążony wielkim historycznym brzemieniem. Nic nie może cofnąć przeszłości, a słowa nie mogą uleczyć bólu, czyny nie mogą przywrócić tego, co utracone. Stoję przed państwem bosy, ale natchniony duchem pojednania, którym Polska nas Niemców obdarowała”. To świadectwo i te słowa były potrzebne bardziej niż Donald Trump, który i tak jeszcze zdąży przybyć.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!