Tobie się zawierzamy
Św. Józef małomówny, milczący chce byśmy bardziej słuchali słowa Bożego niż jego samego. On swoim życiem i swoją postawą chce powiedzieć, że jeśli chcemy pokoju i dobrego wychowania młodego pokolenia, to bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi - mówił ks. bp Andrzej Przybylski podczas pierwszoczwartkowej modlitwy w obronie życia.
Jest taki dzień w roku, kiedy do św. Józefa kaliskiego od wczesnych godzin zjeżdżają z wszystkich stron Polski autokary z pielgrzymami, którzy jako rodzina Radia Maryja pragną włączyć się w comiesięczną modlitwę w obronie życia poczętego. Trudno zliczyć ilu pielgrzymów tak naprawdę dotarło 1 września przed wizerunek św. Józefa, bo poza tymi zgłoszonymi było wiele indywidualnych, małych grup, czy to w gronie przyjaciół czy tez najbliższej rodziny. To, co można było zauważyć gołym okiem, a właściwie co było wypisane na tabliczkach, które unosiły się nad głowami pielgrzymów, to nazwy kilku miast skąd przybyli, a mianowicie były to: Tarnów, Wrocław, Płock, Kryniczna, Tomaszów Mazowiecki, Koło, Sulejów, Warszawa, Bolkowice, Miękinia no i nasze rodzime, jak Krotoszyn, Lisków czy parafia św. Matki Teresy z Kalkuty z kaliskich Ogrodów. Zapewne pominęłam wiele innych grup, które przybyły, ale trudno było w tym tłumie odnaleźć.
Osobiście zawsze mnie cieszy, kiedy spośród tłumu słyszy się pochlebne słowa na temat miejsca, świątyni i samego św. Józefa. - Bardzo często bywam w Częstochowie, tam jest wszystko takie duże, zawsze tłumy ludzi garnących się do Matki Bożej, w Kaliszu jestem dopiero drugi raz i powiem, że zdumiewa mnie, że w takiej właściwie małej miejscowości udało się stworzyć tak znaczące miejsce dla całej Polski. Nie mogę się nadziwić, jak pięknie wygląda sanktuarium i kaplica, nota bene zawsze otoczona tłumem wiernych – wyznała jedna z uczestniczek pielgrzymki. - Św. Józef zaraz po Maryi jest bliski memu sercu, bo zawdzięczam mu coś, o co bardzo prosiłam dla mojej rodziny będąc tu trzy lata temu. Przez pandemię nie mogłam wcześniej przyjechać, ale gdy tylko nadarzyła się okazja postanowiłam przyjechać i mu podziękować. Kocham go całym sercem – mówiła dalej wdzięczna kobieta. Chciałoby się przytoczyć tutaj więcej takich wyznań, ale muszę skupić się na relacji z pierwszoczwartkowej modlitwy.
Dłużnicy św. Józefa
Jak już wspomniałam na czwartkowe spotkanie pielgrzymi przybywali już od godzin południowych. O godzinie 16 zawiązano wspólnotę i rozpoczęła się część artystyczna, a mianowicie koncert pt. „Niech żyje Polska” w wykonaniu zespołu WOW z Ostrowa Wielkopolskiego, Kapeli znad Baryczy oraz Zespołu Kameralnego Grandioso Poznańskich Środowisk Artystycznych pod kierunkiem chor. Krzysztofa Mroza. W kolejnej części spotkania wierni skupili się wokół obrazu Świętej Rodziny, na nabożeństwie przed tym cudownym wizerunkiem, gdzie zanoszone były zarówno prośby, jak i podziękowania do Boga za wstawiennictwem św. Józefa. Dalej ks. Mateusz Puchała, dyrektor Radia Rodzina zaprosił troje małżonków, by dali świadectwa o tym, jak św. Józef działa w ich życiu.
Zapewne takich rodzin, małżeństw jest mnóstwo, natomiast w ten czwartek to państwo Barbara i Paweł Kociok, Marta i Cezary Promni, Monika i Mariusz Bartczakowie, reprezentowali całe rzesze dłużników św. Józefa. Państwo Kociok są małżeństwem od 23 lat, a ich przygoda ze św. Józefem rozpoczęła się już w dzieciństwie. Pani Barbara poznała go dzięki swoim dziadkom, którzy byli bardzo wierzącym małżeństwem i uczyli młode pokolenie wiary. - Dziadzio zbierając wszystkich domowników na modlitwie, kończył ją zawsze modlitwą do św. Józefa, która brzmiała tak: „Św. Józefie ratuj nas w życiu, w śmierci, w każdy czas. A dusze wiernych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju. Amen” - wspominała pani Barbara, dodając, że babcia podarowała jej książkę Jana Dobraczyńskiego „Cień ojca”. - Mogę powiedzieć, że w cieniu ojca wzrastałam – podkreśliła. Dalej pani Basia podzieliła się swoim ciężkim doświadczeniem choroby. - Przyjęłam to cierpienie w postaci nowotworu, który bardzo mnie doświadczył, było ze mną bardzo źle i wtedy z pomocą przyszedł on, św. Józef. Tutaj w sanktuarium była odprawiania dziewięciodniowa Nowenna do św. Józefa, a w najstraszniejszym momencie choroby wzywałam pomocy św. Józefa Telegramem do niego – mówiła pani Barbara dodając, że tym samym wiedziała, że jest w dobrych rękach, bo św. Józef to patron życia i śmierci. - Dziś mogę śmiało powiedzieć, że zdarzył się cud, komórki nowotworowe nagle zaczęły opadać i dziś stoję tutaj jako wielka dłużniczka św. Józefa - powiedziała pani Barbara.
Dłużnikami św. Józefa są również państwo Promni, którym, jak sami stwierdzili, najpierw bliska była bardziej Matka Boża, a św. Józef w ich życiu pojawił się nieco później. Jednak i tutaj, kiedy chodziło o życie ludzkie, a konkretnie o życie nienarodzonego dziecka, św. Józef przyszedł z pomocą. Kolejne małżeństwo również wiele zawdzięcza temu przemożnemu Patronowi. Zawdzięczają mu również dobrą pracę, której szukali nawet za granicami kraju, a znaleźli tutaj blisko sanktuarium św. Józefa.
Pamiętne i ważne daty
Punktem kulminacyjnym każdej pierwszoczwartkowej modlitwy jest oczywiście Msza św., w tym miesiącu przewodniczył jej ks. bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. - 1 września kojarzy nam się z dwoma wielkimi wydarzeniami. Pierwsze wydarzenie, to tragiczny wrześniowy dzień wybuchu II wojny światowej. Dzisiaj musimy pamiętać o tamtym poranku i nie wolno nam spać, bo może się okazać, że nagle przyjdzie wojna. I dlatego jesteśmy tutaj u św. Józefa, bo można o nim powiedzieć, że jest to człowiek przebudzony, który daje się ciągle budzić. Wszystkie jego działania były wynikiem Bożej interwencji we śnie, w nocy. Jakby Pan Bóg chciał powiedzieć św. Józefowi: Nie śpij, musisz być przebudzony, musisz czuwać, bo jak przestaniesz, to możesz utracić pokój, bezpieczeństwo, niepodległość - mówił w homilii bp Andrzej odwołując się do 83. rocznicy wybuchu II wojny światowej, prosząc wiernych o modlitwę do św. Józefa o pokój na świecie, a zwłaszcza na Ukrainie. - Drugim wydarzeniem, jest oczywiście początek roku szkolnego. Znowu nasze dzieci poszły do szkoły, chcielibyśmy powiedzieć do polskiej szkoły, chrześcijańskiej szkoły. Znowu zabrzmiał już pierwszy dzwonek – zauważył ks. biskup Przybylski, wyrażając nadzieję, że ten rok będzie normalniejszy, spokojniejszy. – Święty Józef chce swoim życiem i swoją postawą powiedzieć nam: „Chcecie dobrego pokolenia młodych i dzieci? To bardziej słuchajcie słowa Bożego niż świata, niż mody, niż tego, co mówią inni, bo bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi” - podkreślił ks. bp Andrzej, akcentując, by nie bać się mówić o Bogu młodemu pokoleniu. - Nie bójmy się obecności Jezusa w szkole, na katechezie, we wszystkich miejscach wychowawczych. Czy Bóg zagraża naszym dzieciom, naszej młodzieży? Czy naprawdę Bóg może zagrażać polskiej szkole? - pytał Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. Po Komunii Świętej ks. biskup Andrzej Przybylski zawierzył Świętemu Józefowi dzieło obrony życia, małżonków i rodziny.
Na koniec nie mogło zabraknąć krótkiego przesłania ks. bpa Damiana Bryla, w którym apelował on do wiernych, aby nie ustawali w modlitwie i trosce o pokój w naszej ojczyźnie jak i na Ukrainie. Dalej nawiązując do rozpoczynającego się nowego roku szkolnego, akcentował, że sprawa wychowania dzieci nie dotyczy tylko szkoły, ale każdy z nas ma w tym ważnym procesie swoje miejsce, czyli rodzice, dziadkowie, szkoła, Kościół. - Bądźmy blisko tych młodych i towarzyszymy im w ich pięknym dojrzewaniu - powiedział Biskup kaliski. ■
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!