TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Sierpnia 2019, 06:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Sześć medalionów

Sześć medalionów

Zdobywając kilka lat temu szczyt jednej z kaliskich wież kościelnych, podziwiając przy tym piękno nadprośniańskiego grodu, wypatrzyłem na dalekim horyzoncie świątynię w Tłokini Kościelnej, dumnie ulokowanej na wierzchołku wzgórza. Przed oczami pojawił mi się obraz „Studium wioski polskiej” autorstwa Józefa Szermentowskiego, XIX-wiecznego malarza pejzażysty. Przedstawił on na nim podobny widok, tyle, że ja zamiast drewnianych domków ujrzałem współczesne, murowane. Sam kościół i otaczające go drzewa mogłyby z powodzeniem i dzisiaj stanowić tło dla niejednego dzieła.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po przyjeździe do Tłokini to właśnie widok drewnianego kościółka pw. św. Jakuba zbudowanego na całkiem sporym wzniesieniu. Reszta zabudowy skupiona jest niżej, zostawiając to honorowe miejsce na modlitwę. Choć sama świątynia nie jest monumentalna to widziana z dołu wzbudza szacunek.
Miejscowość pojawia się wielokrotnie na kartach historii. Przemysł I, książę wielkopolski nadaje tu 1 sierpnia 1284 roku przywilej potwierdzający wszystkie prawa i nadania arcybiskupów gnieźnieńskich. Już wtedy istniał pierwszy kościół parafialny. Na początku XVI wieku Tłokinia bywa wzmiankowana jako wieś królewska. Jak odnotowuje Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich „Stanisław Karnkowski, arcybiskup, wcielił to probostwo do kolegium wikaryuszów kolegiaty kaliskiej na koszta wspólnego stołu”. Ich staraniem, prawdopodobnie pod koniec XVII lub na początku XVIII wieku, zbudowano obecnie istniejącą świątynię. W połowie XIX wieku dostawiono do niej kaplicę św. Zofii. Kościół jest konstrukcji zrębowej, oszalowany. Do nawy na planie prostokąta przylega węższe, zamknięte trójbocznie prezbiterium. Nad nawą znajduje się wysoka wieża na sygnaturkę z cebulastym hełmem.
We wnętrzu dominuje barokowe wyposażenie. Ołtarz główny oraz boczne są przykładem tegoż stylu i pochodzą z 2. połowy XVIII wieku. Młodszy jest natomiast ołtarz z kaplicy św. Zofii z XIX wieku. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Za wstawiennictwem Bożej Rodzicielki czczonej w Tłokini musiało dojść do niejednego cudu, ponieważ znajdują się tutaj liczne wota pozostawione przez wdzięczny lud. Na belce tęczowej umieszczono barokowy krucyfiks z 1. połowy XVIII wieku wraz z rzeźbami M.B. Bolesnej i św. Jana Apostoła. Wnętrze zdobi także ambona przyścienna z baldachimem oraz chrzcielnica z epoki. Generalny remont odbył się tutaj w latach 1978-81, o czym zresztą informuje napis znajdujący się w kruchcie: „Boże błogosław tym wszystkim, którzy przyczynili się do odnowienia świątyni”. Z tego okresu pochodzi również polichromia wnętrza. Zainteresowanie wzbudza sześć medalionów, którym warto się bliżej przyjrzeć. Prawą stronę poświęcono polskiemu Kościołowi. Widnieje tam katedra we Włocławku, podpisana jako „Katedra Diecezjalna”, gdyż aż do 1992 roku Tłokinia Kościelna podlegała diecezji włocławskiej. Natomiast w środkowym polu znajduje się postać Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, a w ostatnim krzyż stylizowany na polskiego orła z datami 966 oraz 1966. Lewa strona jest związana tematycznie z Watykanem. Zobaczymy tam Bazylikę św. Piotra na Watykanie, papieża Jana Pawła II na początku swojego pontyfikatu oraz jego herb. W oknach znajdują się witraże z wizerunkami świętych.
Nie sposób pominąć w okresie Wielkanocnym wspomnienia o pięknej tradycji, która jest tutaj pielęgnowana z pokolenia na pokolenie. Mowa o Straży Grobu Pańskiego, czyli Turkach. Strażnicy pełnią swoją posługę przy „grobie” Pana Jezusa od Wielkiego Piątku do Mszy rezurekcyjnej w Wielką Niedzielę. Gdy ksiądz wychodzi z „grobu” ze zmartwychwstałym Chrystusem, padają na ziemię. Zwyczaj ten znany jest tylko na dawnych ziemiach zaboru rosyjskiego. Nasuwa się pytanie, skąd właściwie on się wywodzi? Legenda mówi, że Turki nawiązują do żołnierzy króla Jana III Sobieskiego, którzy po Odsieczy Wiedeńskiej we wrześniu 1683 roku, na Wielkanoc roku następnego, dotarli do Polski. Gdy objuczeni łupami wracali do rodzinnego miasteczka, by było im trochę lżej, ubrali na siebie zdobyczne ubiory tureckie. Mieszkańcy, zobaczywszy ich, pouciekali przekonani, że to najazd. Wojacy udali się do kościoła, zaciągnęli wartę przy Grobie Pańskim, dziękując Matce Bożej za szczęśliwy powrót. Ich ubiór jest różny w zależności od regionu, u nas prezentują się w charakterystycznych czerwonych strojach wojskowych. Tradycja ta jest także kultywowana w pobliskim Choczu, Kościelnej Wsi, Stawiszynie czy nawet w Kaliszu.
W Tłokini Kościelnej obyczaj ten jest znany co najmniej od drugiej połowy XIX wieku. Zachowały się przekazy mówiące o odwiedzinach mieszkanki Dobrej koło Turku w czasie świąt wielkanocnych 1882 roku. Widok ceremoniału zrobił na tej osobie takie wrażenie, że po powrocie zleciła swojemu synowi uszycie strojów wzorowanych na tych z Tłokini. Szable mieli wykonać miejscowi kowale, a stolarze drewniane pochwy obite blachą. Zwykła z pozoru wizyta u rodziny w podkaliskiej miejscowości przerodziła się więc w coś, co przetrwało próbę czasu. Tradycja ta przetrwała bowiem w Dobrej do dzisiaj.

Aleksander Liebert

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!