Święty od trzęsienia ziemi
Przed dwoma tygodniami obiecałem opowiedzieć nieco więcej o niesamowitej historii miasta, które gościło nas podczas XI Międzynarodowego Kongresu Józefologicznego. Historia ta pełna jest dramatów, zniszczeń i śmierci, ale przede wszystkim jest opowieścią o wielkiej miłości do św. Józefa.
W jednym z poprzednich tekstów o Meksyku opisywałem „podium” najbardziej czczonych w tym kraju Świętych, wymieniłem też niektórych Świętych tuż poza podium, ale nie było pośród nich Świętego Józefa. Jeden z kolegów przekonywał mnie, że nie mam racji, że Święty Józef jest bardzo czczony w Meksyku, jednakże ja niemal na każdym kroku, w każdym sklepie, w każdej taksówce, nie wspominając o kościołach znajdowałem dowody na słuszność moich informacji. Choćby św. Juda Tadeusz jest obecny niemal wszędzie. Natomiast Święty Józef, oczywiście w każdym kościele, ale jego obecność jest jakby „z urzędu”. No więc, jak to jest z tym naszym Józefem?
Święty Józef patron Meksyku
Jest prawdą, jak pisze choćby ojciec Carlos Carillo Ojeda w swojej książce, ,,Presencia de San José en México”, że już pierwsi ewangelizatorzy Meksyku często uciekali się pod opiekę św. Józefa, a słynny misjonarz, Antoni z Segowii, miejscowości zwanej Analco (dzisiaj część Guadalajary), gdzie gromadził i nawracał tubylców, nadał nazwę Św. Józef z Analco, wznosząc tam również kaplicę ku czci Patriarchy w 1543 roku.
Rok 1555 przynosi ważne wydarzenie: Pierwszy Synod Prowincjalny w Meksyku ogłasza św. Józefa patronem młodego Kościoła, ze względu na wielkie nabożeństwo zarówno tubylców, jak i Hiszpanów. Św. Józefa ogłoszono obrońcą i orędownikiem od burz, grzmotów, gradu, często nękających tę ziemię, oraz ustanowiono 19 marca dniem święta. 19 marca 1682 roku ma miejsce trzęsienie ziemi, które zapisuje się w historii jako „Wstrząsy św. Józefa” i archidiecezja Meksyk ogłasza św. Józefa patronem od trzęsień ziemi. Mieszkańcy miasta przeszli w uroczystej procesji z katedry do kościoła św. Józefa Łaskawego, aby prosić go o wstawiennictwo. Wstrząsy powtórzyły się w marcu 1729 roku i wówczas również władze miasta poprosiły arcybiskupa Meksyku, by ogłosić św. Józefa szczególnym patronem i obrońcą przed tym żywiołem. Arcybiskup oficjalnie zaakceptował petycję władz 28 grudnia 1731 roku. I tak kult św. Józefa rozszerza się, zwłaszcza jako obrońcy od trzęsień ziemi. Jednak, aby ten kult zobaczyć w codziennym życiu, a nie tylko wtedy, gdy trzęsie się ziemia, trzeba udać się do Ciudad Guzmán.
Figurki znalezione w karczmie
Zapotlán el Grande, jak niegdyś nazywało się Ciudad Guzmán (dla większości mieszkańców w dalszym ciągu istnieje tylko stara nazwa), od 1747 roku oddaje szczególną cześć św. Józefowi, bo też i trzęsienia ziemi zdarzają się tutaj wyjątkowo często. Na głównym placu miasta, tuż przed fasadą katedry – sanktuarium znajduje się tablica świetlna, która informuje o stanie zagrożenia sejsmicznego: brak zagrożenia – kolor zielony, stan alertu, podwyższonej gotowości – kolor żółty, stan alarmu – kolor czerwony. Podczas całego naszego tygodniowego pobytu nawet raz nie widzieliśmy zielonego światła: stan alertu jest tu praktycznie permanentny. Kiedy więc człowiek widzi to żółte światło alertu niemal odruchowo wchodzi do katedry i modli się oddając cześć i Maryi i św. Józefowi reprezentowanym w pięknych figurach po obu stronach prezbiterium.
Skąd wzięły się figurki Maryi i Józefa z Dzieciątkiem? Nie wiadomo dokładnie kiedy, ale jak głosi tradycja, pewnego dnia zatrzymał się w karczmie Cofradía del Rosario (czyli konfraternia Różańcowa miała swoją karczmę) przy królewskiej drodze Colima nieznajomy prowadzący mulicę, obładowaną dwiema skrzyniami. Następnego dnia zniknął, pozostawiając tajemnicze skrzynie. Gdy mieszkańcy zdecydowali się je otworzyć ujrzeli piękne figury św. Józefa i Dziewicy Maryi, a proboszcz - ojciec Jan Antonio Caro stwierdził, że ponieważ nikt nie domaga się ich zwrotu, należy przenieść je do parafii, co też uczyniono procesjonalnie.
W ten sposób do patronatu Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej, który datował się od założenia miasta w 1533 roku, Zapotlán il Grande dodaje szczególną opiekę św. Józefa w 1747 roku. Dwa lata później, po kolejnym trzęsieniu ziemi z 22 października 1749 roku, mieszkańcy złożyli 29 grudnia tego samego roku pierwsze uroczyste ślubowanie, w którym zobowiązali się, w obecności proboszcza Jana Antoniego Caro i gwardiana Jana Baptysty di Solis, do obchodzenia corocznego święta ku czci św. Józefa 22 października. Mieszkańcy miasta zobowiązali się nie tylko do corocznego uczczenia św. Józefa, ale także do unikania tego, co próżne, co szkodzi pobożności i sprzyja krzewieniu się wad. Jak to ujął miejscowy poeta, od tego czasu „św. Józef należy do Zapotlán, a lud Zapotlán do św. Józefa”.
Korony dla Świętej Rodziny
Niestety trzęsienia ziemi powtarzały się i mieszkańcy szukali nowych sposobów, aby jeszcze bardziej uhonorować św. Patrona, który ich wspierał i chronił. Doprowadzono więc do ukoronowania jego cudownej figury w 1790 roku, za zgodą biskupa Antoniego di San Michele. Ponad 160 lat później mieszkańcy Zapotlán wdzięczni za otrzymane łaski, podjęli starania o koronację papieską i pod koniec roku 1956 zamiar doczekał się konkretyzacji. Ówczesny arcybiskup Guadalajary, Józef Garibi Rivera, zwrócił się do Stolicy Apostolskiej, która udzieliła zgody w następujących słowach: „Z przyjemnością wychodzimy naprzeciw tym pragnieniom poprzez niniejszy list i zezwalając naszą powagą Apostolską, wyznaczamy arcybiskupa Guadalajary, by ukoronował złotą koroną, w naszym imieniu, wizerunek św. Józefa, czczony z nabożeństwem w kościele parafialnym w Zapotlán el Grande”. Uroczystość koronacji wszystkich trzech figur Świętej Rodziny miała miejsce 22 października 1957 roku.
Ktoś może zapytać: jak to możliwe, że ci ludzie tak bardzo kochają św. Józefa, chociaż trzęsienia ziemi ciągle się zdarzają? Na przykład to, o którym słyszeliśmy nawet w Europie, 19 września 1985 roku: w Ciudad Guzmán i okolicach odnotowano 36 ofiar śmiertelnych, 750 rannych, 5900 domów zniszczonych w całości lub częściowo, 21 tys. osób dotkniętych przez żywioł i wymagających pomocy. Odpowiedź jest prosta: ci, którzy przeżyli dziękują za dar życia, dziękują za pomoc w powrocie do normalności i są przekonani, że gdyby nie opieka św. Józefa, skutki katastrof byłyby daleko bardziej tragiczne. Każde trzęsienie ziemi, czy inny kataklizm są przypomnieniem o konieczności jeszcze gorliwszej modlitwy i poprawy życia. Dlatego już po kilku minutach po przejściu kataklizmu, nie tylko pomaga się ofiarom, ale i spieszy do św. Józefa: przepraszać, dziękować i prosić. We wspomnianym trzęsieniu ziemi ucierpiała również katedra i kiedy ją ponownie otwierano 19 września 1986 roku, biskup Serafino Vásquez Elizalde dokonał odnowienia votum. Zapytał: „Przyrzekacie kontynuować świętowanie ku czci św. Józefa każdego roku w dniu 22 października, unikając tego wszystkiego, co obraża Boga i niszczy wzajemne braterstwo?”, a cały zgromadzony lud głośno odpowiedział: „Tak, przyrzekamy!”.
Viva San Jose!
Na zakończenie jeszcze kilka słów o świętowaniu, bo tak jak świętują Meksykanie, chyba nikt nie potrafi. Świętuje się praktycznie już od ostatnich dni sierpnia aż do końca października. Podczas jednego zaledwie tygodnia na przełomie września i października uczestniczyliśmy aż w dwóch wielkich procesjach ku czci Patrona, które jednakże były zaledwie zapowiedzią głównych uroczystości, które zgodnie ze ślubowaniem przodków wielokrotnie potwierdzonym odbędą się 22 i 23 października. Szczególne wrażenie zrobiła na nas procesja 6 października, ponieważ w odróżnieniu od tej, która miała miejsce w dniu otwarcia Kongresu, poniesiono w niej figury Józefa z Dzieciątkiem i Maryi. Jako kapłani mieliśmy możliwość asystować z bliska „detronizacji” figur i ich przygotowaniu do procesji. Niektórzy z nas nawet mogli przez chwilę poczuć się jak Święty Józef trzymając w ramionach Dzieciątko, inni mieli zaszczyt ponieść figurę Świętego Józefa w procesji. Było to naprawdę wzruszające: figurom czesano włosy, poprawiano szaty i zastąpiono kopie koron, których używa się na co dzień, oryginalnymi koronami papieskimi. A później rozpoczęła się procesja od seminarium duchownego do katedry. Figury Świętych były poprzedzone tysiącami tancerzy, którzy w strojach właściwych swoim konfraterniom tańczyły na cześć św. Józefa. Nasze zachwyty ciągle kwitowane były stwierdzeniami: „To jeszcze nic. Dopiero 22 października będzie można zobaczyć jak 60 tysięcy uczestników procesji kocha św. Józefa!” Cóż, możemy to sobie tylko wyobrazić. Jak procesja zmierzać będzie od katedry do domu Majordomusa, który na jeden wieczór stanie się świątynią. Następnego dnia powrót świętych wizerunków do katedry zakończy świętowanie, a wieczorem zostanie wybrany nowy Majordomus, który natychmiast rozpocznie przygotowania do... obchodów przyszłorocznych.
Przypominam sobie, jak przez cały kongres organizatorzy życzyli sobie, aby wszystko udało się tak, jak w Kaliszu. Wiecie, co sobie myślałem podczas uroczystości ku czci św. Józefa w Ciudad Guzman? Zgadnijcie...
Ks. Andrzej Antoni Klimek
Dla potrzeb tekstu korzystałem z opracowania historycznego Jose Alfredo Monreal Soleto „Historia nabożeństwa do św. Józefa w Zapotlan el Grande”.
Komentarze
Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!