TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Listopada 2026, 12:15
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Świętość bez granic

Świętość bez granic

Co roku 1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. Wspominamy wtedy nie tylko tych, których Kościół już ogłosił świętymi lub błogosławionymi, jak na przykład s. Faustynę Kowalską, o. Pio, czy Jana Pawła II, ale także tych, którzy są święci, lecz pozostali anonimowi. Oni wszyscy żyli naśladując Jezusa Chrystusa, a teraz cieszą się już przebywaniem z Bogiem w niebie i wspierają nas prosząc Go za nami. Dlatego tym razem trafiamy do parafii mającej w wezwaniu właśnie wszystkich świętych i znajdującej się w Słupi pod Kępnem.

Namalowany przez hrabiego

W XIX - wiecznym kościele w Słupi zobaczymy obraz przedstawiający wielu świętych. Dodam na marginesie, że nie jest to najstarsza świątynia wybudowana w tej miejscowości. Pierwsza powstała tu najprawdopodobniej pod koniec XIII w. lub na początku XIV stulecia i wtedy zapewne erygowano także parafię. Wracając do obrazu „Wszystkich Świętych”, umieszczono go w tym kościele w prawym bocznym ołtarzu z figurami świętych i aniołów. 

Wizerunek został namalowany w drugiej połowie XIX w. przez hr. Stanisława Szembeka, z rodu, który był właścicielem Słupi. Hrabia jako malarz studiował od 1868 r. w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Tam zaprzyjaźnił się między innymi z Adamem Chmielowskim, późniejszym br. Albertem. Hr. Szembek zamieszkał na terenie naszej diecezji, kiedy odkupił od ojca majątki Sadowie i Wysocko Wielkie, gdzie przebudował pałac, dobudowując pracownię malarską. Zmarł w 1891 r. i został pochowany w krypcie kościoła we Wysocku Wielkim.

Kilkunastu

Wracając do obrazu, który hr. Stanisław namalował dla kościoła w Słupi. Zobaczymy na nim Trójcę Świętą i wielu świętych w otoczeniu aniołów. Dzisiaj powiedzielibyśmy: „oczywiście nie wszystkich, to nie jest możliwe”, obecnie mamy bowiem ponad 260 Polaków ogłoszonych świętymi lub błogosławionymi. Jednak w XIX w. za czasów hr. Szembeka było inaczej, świętymi oficjalnie nazywano wtedy kilkunastu naszych rodaków. W tej grupie znaleźli się św. Wojciech kanonizowany w 999 r., Bracia Męczennicy kanonizowani w 1004 r., św. Andrzej Świerad i św. Benedykt Pustelnik kanonizowani w 1083 r., św. Stanisław ze Szczepanowa kanonizowany w 1253 r., św. Jadwiga Śląska kanonizowana w 1267 r., św. Jacek Odrowąż kanonizowany w 1594 r., św. Kazimierz Jagiellończyk kanonizowany w 1602 r., św. Stanisław Kostka kanonizowany w 1726 r. i św. Jan Kanty kanonizowany w 1767 r. Patrząc na obraz hr. Szembeka można dostrzec na nim nie tylko świętych Polaków, ale także na przykład Jana Chrzciciela czy apostołów. Wszyscy święci niezależnie od narodowości wskazują nam na Tego, który ma być dla nas najważniejszy – Pana Boga i są dla nas wzorem do naśladowania. 

Prosto z Libanu 

Obecnie w świątyni w Słupi szczególnie czczony jest święty, który pochodzi z Libanu. Chodzi o św. Charbela. Dlaczego wybrano tego świętego? - Osiem lat temu dziecko – Alan został uzdrowiony za jego przyczyną – wyjaśnił proboszcz ks. kanonik Jacek Andrzejczak. Wizerunek św. Charbela został zawieszony w prezbiterium. Oprócz tego do świątyni siedem lat temu wprowadzono relikwie tego świętego.

Kim jest św. Charbel? Urodził się w 1823 r. w Bekaa Kafra w północnym Libanie i na chrzcie otrzymał imię Józef. Jego rodzice, ubodzy rolnicy w górskiej miejscowości, byli katolikami obrządku maronickiego. Jego rodzina była bardzo pobożna. W wieku 23 lat Józef wstąpił do maronickiego Klasztoru św. Marona w Annaya i przyjął zakonne imię Charbel. Po ukończeniu studiów teologicznych i przyjęciu święceń kapłańskich wrócił do Klasztoru św. Marona, gdzie przebywał do 1875 r. Następnie przeniósł się do Pustelni Świętych Piotra i Pawła, która znajdowała się w pobliżu klasztoru. Spędził tam w odosobnieniu i milczeniu ostatnie 23 lata życia. Czas wypełniała mu modlitwa, kontemplacja, umartwienia i praca fizyczna. W 1898 r. podczas odprawiania Mszy św. o. Charbel doznał udaru mózgu i zmarł w wigilię Bożego Narodzenia.

Po pogrzebie nad miejscem jego pochówku zaczęło się coś świecić. Zaintrygowane tym władze klasztoru dokonały ekshumacji. Okazało się, że ciało ojca Charbela zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej oraz wydzielało ciecz określaną przez świadków jako pot i krew. Dlatego zostało umyte i przebrane, a potem złożone w drewnianej trumnie. Jednak później okazało się, że substancja nadal się sączy i została uznana za relikwię. Do klasztoru w Annaya zaczęli przybywać pielgrzymi z Bliskiego Wschodu. Po dwóch latach ponownie ekshumowano zwłoki o. Charbela. Okazało, że są nienaruszone i tak jak poprzednio zanurzone w płynie, który z nich nieustannie się wydobywał. O. Charbela beatyfikował, a potem kanonizował papież Paweł VI. 

Przykład świętych

Obecnie nadal z roku na rok do klasztoru w Annaya przybywa coraz więcej pielgrzymów z całego świata. Wielu z nich doznaje uzdrowienia z chorób ducha i ciała. W zeszłym roku pielgrzymował do grobu św. Charbela Leon XIV. Mówił tam, czego uczy nas ten święty i jakie jest dziedzictwo tego człowieka, który żył w ukryciu i milczeniu. - Duch Święty ukształtował go, aby tych, którzy żyją bez Boga, nauczył modlitwy, tych, którzy żyją w hałasie, nauczył ciszy, tych, którzy żyją dla pozorów, nauczył skromności, a tych, którzy poszukują Boga, nauczył ubóstwa. Są to zachowania przeciwne głównemu nurtowi, ale właśnie dlatego nas pociągają, jak świeża i czysta woda, której pragną wędrujący przez pustynię – mówił papież. Tak jak za życia św. Charbela wielu ludzi przychodziło do niego, aby otrzymać od Boga przebaczenie i radę, tak dzieje się również po jego śmierci i stało się według papieża rzeką Bożego miłosierdzia. Tak dzieje się również w kościele w Słupi pod Kępnem szczególnie podczas Mszy św. odprawianych w pierwsze poniedziałki miesiąca, podczas których wierni modlą się o uzdrowienie za przyczyną św. Charbela. Przyjmują namaszczenie olejem świętego z Libanu, to olej z oliwek z pierwszego tłoczenia pobłogosławiony w klasztorze w Annaya, miejscu spoczynku świętego pustelnika. Pamiętają, że to Bóg uzdrawia, a olej jest tylko znakiem naszej wiary i ufności w Boże miłosierdzie. Na terenie parafii można udać się też do powstałego tam Ogrodu św. Charbela. To miejsce modlitwy i odpoczynku, w którym funkcjonuje mini zoo z alpakami, owcami, królikami, pawiami i bażantami.

Na koniec dodam, że 22 listopada do kościoła w Słupi podczas Mszy św. o godz. 11 dyrektor Caritas Polska wprowadzi relikwie św. Józefiny Bakhity, która urodziła się w Sudanie najprawdopodobniej w 1869 r. Kiedy miała siedem lat, arabscy handlarze porwali ją z domu rodzinnego i sprzedali do niewoli. Potem wielokrotnie była sprzedawana kolejnym właścicielom, doświadczyła bardzo wielu fizycznych i duchowych cierpień wynikających z niewolnictwa. Odzyskała wolność kiedy była dorosła, przyjęła chrzest i wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Córek Miłości Służebnic Ubogich (kanosjanek) w Wenecji. Teraz jest świadkiem przemieniającej mocy Chrystusowego przebaczenia.

Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!