TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Sierpnia 2025, 02:00
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Święci w małych gestach

Święci w małych gestach

Kard. George Pell napisał w swoim „Dzienniku więziennym”, że chciałby wziąć udział w kolejnym konklawe, mimo że po ukończeniu 80 roku życia nie będzie mógł być jego czynnym uczestnikiem i zależy mu na tym, aby wygłosić przemówienie do kardynałów. Dziennikarka Paulina Guzik w rozmowie z nim zapytała, co Pell chciałby powiedzieć przyszłemu papieżowi. Oto co odpowiedział: „Chciałbym powiedzieć przyszłemu papieżowi, że jednym z najważniejszych wyzwań jest utrzymanie czystości tradycji apostolskiej. Jesteśmy sługami i obrońcami nauk Chrystusa i apostołów. Nie jesteśmy panami tradycji apostolskiej. Nie jesteśmy upoważnieni do wycinania jej fragmentów lub umniejszania jej wagi. Nie możemy mieć polskiej i australijskiej wersji 10 przykazań. To pierwsza rzecz, którą bym powiedział. Coraz więcej ludzi nie jest chrześcijanami, co zmienia nastawienie społeczne, które braliśmy za pewnik. Przykładowo, że istnieje coś takiego jak prawda. W pewien sposób wracamy do tego, jak społeczeństwo wyglądało w Imperium Rzymskim. Brutalne społeczeństwo niewolników, przemocy i dzieciobójstwa. Ludzie nie uznawali swoich zobowiązań wobec ludzi chorych. Litość i współczucie były uznawane za złe cechy, za słabości. Ludzie nie wierzyli w wybaczenie. Pogańskie społeczeństwo przyszłości będzie dużo trudniejsze i mniej litościwe niż nasze społeczeństwo. Jednak jeśli dobrzy chrześcijanie i ludzie dobrej woli połączą siły, możemy ograniczyć ewentualne złe zmiany i je kontrolować”.

Jakkolwiek diagnoza kard. Pella na przyszłość nie napawa optymizmem, to jednak głęboko się z nim zgadzam, że panaceum na problemy świata i Kościoła, nie jest porzucenie nauki Kościoła na rzecz jakiegoś nowego humanizmu, ale właśnie utrzymanie czystości tradycji apostolskiej i wierność Panu Jezusowi. Trzeba być dobrym chrześcijaninem, czyli po prostu świętym, niekoniecznie wyniesionym na ołtarze. 

Przez cały listopad, począwszy od uroczystości Wszystkich Świętych zastanawiamy się, jak to jest ze świętością i pewnie też przyglądamy się naszej własnej drodze do świętości. Bo każdy ma własną. Jak napisał papież Franciszek, „aby być świętymi, nie trzeba być biskupami, kapłanami, zakonnikami ani zakonnicami. Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych”. 

O ileż mniej mielibyśmy problemów w Kościele, w Ojczyźnie i w społeczeństwie, gdyby w trudnych sytuacjach ludzie pomyśleli, że właśnie w tym momencie mogą wybrać świętość albo ją odrzucić. Świętość, która nie polega na heroizmie, bohaterstwie, ale na małych gestach. Żeby znowu przypomnieć za Franciszkiem, „na przykład pewna kobieta idzie na targ, by zrobić zakupy, spotyka sąsiadkę, zaczyna z nią rozmawiać i dochodzi do krytyki. Wówczas ta kobieta mówi w swoim wnętrzu: „Nie, nie będę o nikim mówić źle”. To jest krok ku świętości. Następnie w domu, jej syn chce z nią porozmawiać o jego fantazjach i chociaż jest zmęczona, siada obok niego i słucha z cierpliwością i miłością. To kolejna ofiara, która uświęca”. Albo chłopak, którego dziewczyna nosi pod sercem ich dziecko, którego w tym momencie się nie spodziewali, a on już od kilku miesięcy czuje, że jej nie kocha. Gdyby jej powiedział, że być może nie jest gotowy na bycie mężem i ojcem, ale ma dwie ręce i będzie ciężko pracował, aby to dziecko mogło godnie przyjść na świat, to byłby to również mały krok ku świętości. Albo ksiądz, który widzi, że jego brat w kapłaństwie ma dziwne zachowania, spotkania, wcale nie musi być bohaterem, aby z nim porozmawiać, albo zaproponować rozmowę z przełożonym. Oczywiście nie może być też strusiem, ale wcale nie musi być bohaterem. Po prostu chrześcijaninem, czyniącym mały krok ku świętości, a jednocześnie, tak, tak, ratującym świat. 

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!