TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 14:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Świątynia wdzięczności

Świątynia wdzięczności

Nie od dzisiaj wiadomo, że aby docenić piękno swojej najbliższej okolicy trzeba najpierw poznać inne zakątki kraju, a jeszcze lepiej odwiedzić odleglejsze zakątki globu. Artykuł o kolejnej świątyni do „Opiekuna” mam przyjemność pisać w jakże pięknej Kudowie Zdroju, będąc pod wrażeniem uprzednio zdobytych Gór Stołowych, zwiedzenia uroczych miasteczek ze zdrojową zabudową, w których leczył się Fryderyk Chopin, czy doznawszy szoku po zobaczeniu słynnej barokowej Kaplicy Czaszek, zwanej sanktuarium zadumy nad życiem i śmiercią.

Jeśli chodzi o Kaplicę Czaszek, to nie trzeba daleko szukać analogii do naszej świątyni pod wezwaniem św. Rocha w Wieruszowie - Podzamczu. Nie znajdziemy tam tysięcy ludzkich kości, jednak również jest ona związana z cienką granicą życia i śmierci. Wzniesiono ją w podzięce za uratowanie mieszkańców od morowej zarazy pustoszącej miasto jak i okoliczne wsie. Strach w dobie baroku, jakże niespokojnej epoce, przybierał różne formy, między innymi właśnie takie fundacje wotywnych kościołów. Podobny obiekt znajduje się także w Mikstacie, zbudowany z dokładnie tych samych pobudek. Do obu miejsc tłumnie przybywają pielgrzymi na odpust św. Rocha, patrona chroniącego od zarazy, kultywując tę bardzo starą tradycję. Kościół w Podzamczu z uwagi na swoją historię czy wiekowe wyposażenie powinien być punktem obowiązkowym dla każdego pielgrzyma.
Przyczyną powstania dzisiejszego Wieruszowa był zapewne stary gród nad Prosną, wzniesiony i otoczony całą grupą wsi zasiedlonych przez drobną szlachtę. Ta część miasta kryjąca w sobie pozostałości dawnego grodu nazywa się właśnie Podzamcze. Tutaj także wzniesiono w połowie XVIII wieku wspomnianą już drewnianą świątynię pw. św. Rocha. Dzisiaj, otoczona  cmentarzem, spełnia funkcję kaplicy pogrzebowej. Na co dzień jest zamknięta. Dopiero w dniu święta swojego patrona, przyjmując w swoich progach osoby idące do św. Rocha z różnymi intencjami, dosłownie “pęka w szwach”.
Warto w tym miejscu poznać chociaż zrębek historii tej niezwykłej osoby. Po stracie rodziców w wieku 19 lat rozdał cały majątek ubogim i wyruszył w drogę do Rzymu. W jednym z włoskich miasteczek zastała go epidemia dżumy. Tam w miejscowym szpitalu opiekował się zarażonymi, dając się poznać jako osoba o wielkim sercu. Dotarłszy do celu swojej podróży spędził na miejscu 3 lata,  dokonując wielu cudownych uzdrowień. W czasie powrotu do rodzinnej Francji pomagając bliźnim zaraził się dżumą. By nie ryzykować życia innych osób ukrył się w pobliskim lesie. Według podania wytropił go tam pies, który przynosił mu pożywienie. Wiernego towarzysza  malowało później setki, jeśli nie tysiące artystów, jest to więc prawdopodobnie najsłynniejszy czworonożny przyjaciel upamiętniony na tylu obrazach. Wracając do legendy, św. Roch uratowany przez zwierzę miał wówczas cudownie wyzdrowieć, po czym udał się dalej na północ. Gdy jednak znalazł się już w miasteczku Angera, pochwycili go żołnierze pograniczni i biorąc za szpiega, uwięzili. Ta właśnie scena uchwycenia znajduje się na sklepieniu kościoła w Podzamczu. Św. Roch znajduje się także w innych miejscach świątyni. Poświęcono mu obraz w manierystycznym ołtarzu głównym z XVII wieku, gdzie występuje razem ze św. Sebastianem i św. Rozalią. Autor tego dzieła zgromadził na jednym płótnie aż trzy osoby, do których lud od wieków zwracał się w przypadku różnych chorób.
Wyposażenie świątyni jest starsze od samego kościoła. W zdecydowanej większości pochodzi z pierwszej poł. XVII wieku. Pewną ciekawostką są zachowane skarbony jałmużnicze w kształcie ręki ze skierowanym palcem ku górze, co jest niebywałą rzadkością. W jakże prosty sposób, bez żadnych słów, rzeźbiarz objaśnił przeznaczenie pieniędzy. Który pątnik mógł z czystym sumieniem przejść obok takiej skarbony obojętnie? Źródła określają te zabytki jako “starożytne”, chociaż zapewne pochodzą z okresu wielkiej zarazy. Pozostając w sferze rzeczy ciekawych, w prezbiterium, po bokach ołtarza głównego, znajdują się dwie figury z przedstawieniem aniołów z drzewa lipowego. Te wysokie na 1.5 metra rzeźby stały pierwotnie w lesie, po czym przeniesiono je w bezpieczniejsze miejsce. Miły akcent dla każdej osoby, która w szczególny sposób ceni najsłynniejsze kaliskie sanktuarium znajduje się w lewym ołtarzu bocznym. Poświęcony jest on Świętej Rodzinie, tak przecież czczonej na terenie naszej Diecezji. Oryginalny obraz został niestety usunięty z uwagi na zniszczenia, obecny jest znaczenie młodszy. Miłośnicy organów powinni być zainteresowani tutejszym instrumentem. Pochodzi on z 1859 roku, a został wykonany przez firmę Spiegel z Rychtala. Piszczałki organowe wykonane są z ołowiu i drzewa. Powietrze było dostarczane do nich poprzez fałdowany miech napędzany za pomocą nóg. Z zachowanych zapisków kronikarskich wynika, że mówiono o tym instrumencie, że wydawał bardzo miły i ciepły dźwięk. Ostatni remont przechodził w 2002 roku. 

Tekst i foto Aleksander Liebert

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!