TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 17 Listopada 2019, 13:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Św. Franciszka Ksawera Cabrini (1850-1917)

Św. Franciszka Ksawera Cabrini (1850-1917)

Na naszych oczach Włochy stały się jednym z głównych krajów, do których docierały przez Morze Śródziemne wielkie rzesze uciekinierów migrujących z Afryki do Europy Zachodniej. Inaczej było półtora wieku temu, kiedy exodus ludności przebiegał w innym kierunku. Wtedy to bowiem wielu mieszkańców Zjednoczonego Królestwa Włoch, z powodu trudnej sytuacji gospodarczej tego nowo powstałego państwa, emigrowało do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Mieli oni jednak tam trudności ze zdobyciem pracy oraz zaadoptowaniem się w nowym środowisku i niejednokrotnie potrzebowali różnorodnej pomocy. Niosło ją im Zgromadzenie Misjonarzy i Misjonarek św. Karola Boromeusza (założone w 1887 roku przez bł. Jana Chrzciciela Scalabriniego) oraz św. Franciszka Ksawera Cabrini, pierwsza kanonizowana obywatelka amerykańska (w 1946 r.), wykorzystująca do pracy wśród emigrantów włoskich Zgromadzenie Misjonarek Najświętszego Serca, założone przez nią kilkanaście lat wcześniej we Włoszech.
Franciszka Ksawera była Włoszką. Urodziła się Lombardii, a wychowana w głęboko religijnej atmosferze już w młodym wieku wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka z Asyżu. Wtedy też, pod wpływem lektury czasopism i książek katolickich, zapragnęła zostać misjonarką planującą podjąć pracę w Chinach.
Po ukończeniu studiów nauczycielskich i dwuletniej pracy w szkole postanowiła wstąpić do zakonu sercanek albo kanonizjanek. Do żadnego z tych zgromadzeń nie została jednak przyjęta z powodu zbyt słabego zdrowia. Swoją furtę otworzyły przed nią Siostry Opatrzności Bożej opiekujące się sierotami. U nich złożyła śluby zakonne i w 1877 roku została ich przełożoną. W zgromadzeniu tym spędziła sześć lat, a następnie – pod wpływem swoich dawnych pragnień – założyła w 1880 roku Zgromadzenie Misjonarek Najświętszego Serca, którego celem była praca wśród ludzi wierzących i niewierzących.
W 1888 roku postanowiła wyjechać ze współsiostrami na Daleki Wschód, ale przekonana przez Biskupa Piacenzy Scalabriniego – wspomnianego już założyciela Zgromadzenia św. Karola Boromeusza – o potrzebie podjęcia pracy wśród emigrantów włoskich w Ameryce i zachęcona do niej przez papieża Leona XIII, wyruszyła do Stanów Zjednoczonych, gdzie okazało się, że jej cechy charakteru, takie jak: brak uprzedzeń w stosunku do ludzi oraz otwarcie na świat i ciekawość rzeczy nowych, pogłębione formacją mającą swe źródło w duchowości Serca Pana Jezusa, stały się drogą, która „czyniła ją zdolną do patrzenia w serce wszystkich, których spotykała i którymi się opiekowała”. Matka Franciszka Ksawera Cabrini z głęboką przenikliwością zdawała sobie sprawę z tego, że nie można poprzestać na zapewnieniu włoskim emigrantom wyłącznie pomocy materialnej, ale trzeba uczyć ich także korzystania z wszelkich otwierających się przed nimi możliwości oraz integrowania się z nową rzeczywistością społeczną, przy jednoczesnym zachowywaniu wartości swej rodzimej kultury. Dlatego – pomimo skromnych środków, ale polecając się Opatrzności Bożej – niestrudzenie zakładała tam kolejne domy Zgromadzenia Misjonarek Najświętszego Serca, które w 1907 r. uzyskało aprobatę Stolicy Apostolskiej.
Wspólnie z siostrami ratowała zagrożone wykolejeniem i głodem włoskie sieroty oraz godziła skłócone ze sobą niejednokrotnie emigracyjne włoskie klany, a także ryzykowała życiem opiekując się ofiarami wybuchających wśród imigrantów licznych epidemii i innych chorób trapiących włoskich przybyszów zza Oceanu.
Do swojej śmierci w 1917 roku pokonała tysiące kilometrów i założyła także domy w Argentynie, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii i Brazylii. Jest patronką imigrantów, a jej wielkoduszność, zaradność i otwarcie na bliźnich pokazuje nam, że w naszych czasach, gdy średnio co sekundę jakiś człowiek z różnych przyczyn musi pozostawić na zawsze swój dom, potrzebuje on: „miłości, przyjaźni, ludzkiej bliskości i tego, by go wysłuchano, dostrzeżono, wsparto”.

ks. Sławomir Kęszka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!