TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 25 Października 2020, 21:23
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Stracić, aby zachować

XII Niedziela zwykła

Łk 9,18 - 24

Stracić, aby zachować

Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.

Dużo łatwiej jest tracić niż zachowywać. Stracić można wszystko i to dosłownie w jednym momencie. Ostatnia powódź nam to kolejny raz boleśnie przypomniała. To jest strata z przyczyn niezależnych od człowieka. Ale bywa i tak, że człowiek traci wszystko, czy bardzo wiele z powodu własnych zaniedbań, słabości, lekkomyślności, nieodpowiedzialności. Z kolei zachowywanie wymaga wiele wysiłku, trudu, codziennej pracy. Ale nawet wówczas nie jesteśmy w stanie wszystkiego zachować, co więcej nie jesteśmy wstanie niczego zachować.
Jezus mówi do nas dzisiaj, że kto chce zachować swoje życie straci je. A jeżeli stracimy życie to jednocześnie stracimy to wszystko co tak usilnie przez wiele lat gromadziliśmy, próbowaliśmy zachować. Sami z siebie możemy tylko tracić, nie jesteśmy wstanie niczego zachować. Ale może to uczynić Chrystus, który obiecuje, zapewnia: „kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.
Tracimy życie z każdym dniem, to jest niezaprzeczalne. Słowa Chrystusa zapraszają do zastanowienia, refleksji na co, dla kogo tracimy nasze życie? Co to znaczy tracić życie z powodu Chrystusa? Może pierwsze myśli prowadzą nas do męczenników, którzy oddali życie za Chrystusa, ale to nie jedyna forma tracenia życia dla Niego. On uczy, że „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). A więc tracić życie dla Chrystusa to tracić je dla drugiego człowieka.
W tej szerszej perspektywie łatwiej zrozumieć trudne słowa o traceniu życia. „Tracić” to dać je innym. „Zachowywać” to żyć jedynie dla siebie, zamykając się na bliźnich. Zasada jest prosta, ale aby ją stosować trzeba przyjąć logikę Chrystusa. A ona jest sprzeczna z naszą logiką. Potrzeba wielkiej wiary, zaufania do Chrystusa, aby postępować według Jego słów. Dlatego chyba najczęściej człowiek jest gdzieś pośrodku między traceniem, a zachowywaniem.
Tak wiele trudu, wysiłku, starań, aby troszczyć się o swoje życie. To jest potrzebne, wręcz konieczne, ale jest pewna granica. Źle się dzieje gdy człowiek o niej zapomina, gdy wydaje mu się, że wszystko w życiu zależy od niego. Przed tym Chrystus również przestrzegał: „Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?” (Mt 6, 27). Czy można polemizować z tymi słowami?
Można zaryzykować twierdzenie, że im mniejsza wiara, tym większy lęk o życie. Im większa wiara, tym większy pokój w sercu, świadomość, że nasze życie jest w dobrych rękach. Wówczas łatwiej iść przez życie służąc, oddając swój czas, swoje siły dla innych. I nie chodzi wcale o wielkie heroiczne czyny, ale wierne i gorliwe pełnienie swoich codziennych obowiązków. Najczęściej ma to miejsce w małżeństwie i rodzinie. A wyraża się przez trud pracy służącej utrzymaniu rodziny, ale także przez wiele codziennych czynności podejmowanych na rzecz wszystkich domowników. Takie było życie Maryi i Józefa w Nazarecie, oni „tracili” swoje życie dla Jezusa. Takie jest powołanie większości z nas, przeżywać swoją codzienność w rodzinie z Chrystusem i dla Chrystusa. A wszystko po to, aby zachować swoje życie.

ks. Michał Pacyna

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!