TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 15 Sierpnia 2020, 03:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Spotkanie z Mądrością

Spotkanie z Mądrością

Salomon nie poprzestał na zbudowaniu świątyni, ale dbał również, by nie zaniedbywano kultu w niej sprawowanego. Sam trzy razy w roku składał ofiary tak całopalne, jak i biesiadne.

Najprawdopodobniej z racji wielkich świąt takich jak: Pascha, Pięćdziesiątnica i Święta Szałasów mógł pełnić urząd kapłana. A może Księga Królewska wskazuje jedynie, iż gorliwie spełniał przepis Prawa nakazujący w tym czasie składać Bogu dary.


Port i okręty
Jakkolwiek by nie było, to słowa te ukazują wzór wierności Bożym przykazaniom i gorliwości religijnej jaki dawał poddanym. Jednocześnie w swych poczynaniach nie ograniczał się jedynie do spraw religijnych i nie zamykał się w obrębie granic Ziemi Obiecanej. Myślał o budowaniu handlowych kontaktów ze znanym mu światem. Wiedział o możliwościach wymiany towarów z odległymi krainami. Była to szansa na wzbogacenie królewskiego skarbca. Dlatego polecił zbudować okręty i port nad Morzem Czerwonym w miejscowości Esjon-Geber nieopodal Elat. Hebrajczycy do tej pory nigdy nie żeglowali. Stąd nie mieli prawie żadnego doświadczenia w tej dziedzinie. Dlatego poproszono o pomoc króla Tyru, Hirama. On na usługi Salomona oddał swych ludzi.
Tak pod okiem marynarzy fenickich Izraelici wyprawiali się swymi statkami na szerokie wody morza, zdobywając nowe umiejętności. Szybko zaowocowały one licznymi skarbami sprowadzonymi z ziemi Ofiru. Miejsce to słynęło z obfitości złota, ale do dziś jego położenie pozostaje tajemnicą. Wielu usiłowało je odnaleźć. Uważano, że owa kraina mogła znajdować się na wybrzeżach Afryki lub w Indiach czy też Australii. Pragnęli odnaleźć ją Marko Polo i Krzysztof Kolumb. Jednak żadne wysiłki nie przyniosły sukcesu. Lokalizacja Ofiru pozostała do dziś zagadką.


Spotkanie z królową Saby
Sława Salomona zaczynała się rozszerzać zarówno w ziemi Izraela, jak i w krajach ościennych. Podziw budziły jego bogactwo i mądrość. Pytano, kim jest ten człowiek i w jaki sposób nabył tak niezwykłe dary. Jedną z osób, która zapragnęła poznać go osobiście i przekonać się czy to, co mówią o królu panującym w Jerozolimie jest prawdą, była królowa Saby. Władała ona krajem położonym na południowo zachodniej części Półwyspu Arabskiego. Jej królestwo było położone w niedalekiej odległości od ziem jakimi władał Salomon. Rozmowa dawała szansę na podjęcie transakcji handlowych i porozumienie w sprawach kontroli karawan. Jako kobieta mogła liczyć na szanse zawarcia sojuszu poprzez związek małżeński. Równie dobrze wszystko mogło być wynikiem zwykłej ciekawości lub zamiaru sprawdzenia, na ile należy traktować nowe królestwo jako zagrożenie czy poważnego konkurenta w strefie dotychczasowych jej wpływów. Jako kobieta i władczyni chciała swoim pojawieniem się na dworze Salomona wywrzeć jak najsilniejsze wrażenie. Dlatego nakazała przygotować karawanę złożoną z wielbłądów obładowanych dużą ilością złota, wonności i drogocennych kamieni. Towarzyszył jej liczny poczet sług. Ów orszak nie mógł zostać niezauważony. Tak zamierzała pokazać potęgę kraju, z którego przybywała, a tym samym zaprezentować siebie jako roztropną władczynię owej ziemi. Po imponującym wejściu do Jerozolimy udała się przed oblicze Salomona.
Długi czas spędzili na rozmowie. Pytała o wiele rzeczy i spraw. Za każdym razem otrzymywała wyczerpującą odpowiedź. Odnalazłszy godnego siebie rozmówcę nie wahała się otworzyć przed nim swego serca. Mówiła o tym, co ją niepokoi, czego szuka, na co sama nie umie znaleźć odpowiedzi. Wiedziała bowiem, że rozmawia z człowiekiem mądrym, któremu może zaufać. Znów żadne z jej pytań nie pozostało bez odpowiedzi. Była tym wszystkim zdumiona. Podziwiała piękno pałacu, doskonałe potrawy, królewską gościnność i dworską etykietę. Miała wrażenie, że spotkała nie tylko potężnego króla, roztropnego człowieka. Spotkała Salomona ale przez niego odczuwała obecność Kogoś znacznie ważniejszego, Kogoś, kto jest Władcą całego świata i źródłem wszelkiej mądrości.

Dary królowej i króla
Poprzez rozmowę z synem Dawida królowa zbliżała się do Boga, w którego wierzył król i cały jego naród. Swoich odczuć nie zatrzymała w głębi serca. Przyznała, że słysząc o sławie Salomona wpierw uznała, że dochodzące wieści są przesadzone. Chciała się z nim zmierzyć, a może nawet przeciwstawić. Jednak na miejscu przekonała się, że to, co mówią o mądrości Salomona jest prawdą. Co więcej, to co usłyszała przewyższa wszelką znaną jej mądrość. Spotkała kogoś, kto nie ma sobie równego. Dlatego uznała za szczęśliwych ludzi, którzy mogą przebywać w bliskości tego króla. Sławiła Boga, który tak łaskawie obdarował Salomona i wybrał go na władcę nad Izraelem. Mówiąc to obdarowała Salomona darami, które zabrała ze sobą. Przekazała mu skarby tak wielkie, że nikt inny nie był potem w stanie ich przewyższyć. Uczyniła tak, gdyż uznała, że słuchając słów Salomona, sama otrzymała znacznie więcej. Oczywiście Salomon nie był jej dłużny i poza wypowiedzianymi słowami również obdarował królową cennymi darami. Ów gest królowej Saby był znamienny. Nie był zwykłą szczodrością, czy wyrazem wdzięczności. Stanowił bowiem znak. Zapowiadał innych pogan, mędrców i władców, którzy wiele wieków potem przybędą do Jerozolimy, by pokłonić się narodzonemu niedawno Królowi Żydowskiemu. A gdy znajdą Go w betlejemskiej grocie złożą przed nim dary złota, kadzidła i mirry, uznając w nim Króla i Władcę wszechświata oraz odwieczną Mądrość Boga Stworzyciela. Ale zanim ta chwila przyjdzie, będzie trzeba czekać jeszcze wiele wieków i będzie musiało przeminąć wiele pokoleń w rodzie Dawida. Teraz czyn królowej Saby był zapowiedzią przyszłości, jak światło jutrzenki zwiastujące blask nadchodzącego słońca.
Spotkania jak te z królową Saby, dalekie podróże i zawierane sojusze owocowały. Dzięki wyprawom żeglarzy przywieziono spore ilości cennych kamieni i drewna sandałowego. Z drewna zbudowano chodnik do pałacu króla i wykonano instrumenty muzyczne. Na dworze pojawili się muzycy i śpiewacy. Zabrzmiały harfy i cytry. Śpiew pieśni napełniał weselem nie tylko pałac króla. Zabrzmiał on również w świątyni ku czci Pana. Tak ceremonie świątynne coraz bardziej ubogacały kolejne instrumenty muzyczne i wykonywane na nich melodie i towarzyszące im śpiewy.

Ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!