TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Sierpnia 2026, 22:54
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Sojusznicy i zdrajcy

Sojusznicy i zdrajcy  

Autor Pierwszej Księgi Machabejskiej, po opisie działań Antiocha związanych z początkiem oblężenia Dory, przerywa swoją opowieść i przedstawia list pochodzący z Rzymu, adresowany najpierw do Ptolemeusza.

Następnie list jest adresowany do królów i rządzonych przez nich krajów wchodzących w skład dawnego oikumene – wspólnoty utworzonej przez Aleksandra Wielkiego. Jego autorem jest konsul rzymski Lucjusz. Tu jednak pojawia się problem chronologiczny, gdyż Lucjusz pełnił urząd konsula w 142 r. przed Chr. Czy zatem mamy do czynienia z pomyłką? Gdyby tak było, to dlaczego ten fragment został umieszczony w miejscu, w którym zdaje się przeszkadzać ciągłości opowieści? A może jest to celowy zabieg, przez który autor księgi chce podkreślić wagę i znaczenie sojuszu z Rzymem, wzrastającym na potęgę państwem, które według niego jest w stanie zagwarantować Żydom nabyte prawa? Co więcej, widzi w nim stałego i lojalnego sojusznika Hebrajczyków?

Odnowienie układów

Wspomniany list wspomina o żydowskiej delegacji, przybyłej do Rzymu. Naród, który ona reprezentowała, określa mianem przyjaciół i sprzymierzeńców. Tekst podkreśla wzajemną życzliwość (popartą ze strony Hebrajczyków znamienitymi darami), która dotyczyła nie tylko kwestii politycznych, ale i zawartego sojuszu wojskowego. Jego słowa przypominają, że złożona wizyta było okazją do odnowienia wcześniej zawartych układów. Za tymi słowami następowało wezwanie skierowane do wszystkich władców i państw obecnych w regionie, by nie kierowały swego oręża przeciw Żydom, ich miastom i krajowi. Konsul rzymski wzywał również, by nikt nie wspierał jakiegokolwiek kraju, który podjąłby wojnę z Hebrajczykami.

Następnie po wzmiance o przyjęciu daru do posłów, jakim były złote tarcze – było to wyraźne zaakcentowanie zacieśnienia wzajemnych relacji między obiema stronami, konsul zlecał, by wszyscy, u których schronili się ci, którzy naruszyli Prawo obowiązujące Żydów, wydali ich Szymonowi, tak by owi ludzie zostali osądzeni według tego Prawa. Słowa te są o tyle ciekawe, iż odnoszą się do przepisów Prawa przypisywanego Mojżeszowi i wskazują na odrębność norm wyznaczających życie w ziemi Izraela. Tym samym wskazują one, że Prawo Mojżesza, czyli Tora stanowi zbiór reguł dotyczących nie tylko spraw religijnych, ale i zasad określających całość ich życia na wzór przepisów prawnych innych narodów. Są one jednak zdecydowanie inne od pogańskich, stąd właściwa ocena postępowania danego Hebrajczyka może zostać dokonana jedynie przez arcykapłana, czyli przez Szymona, który również otrzymał odpis owego listu.

Wzór i uzasadnienie 

Wspomniany list kończy szeroka grupa adresatów, a ściślej władców, którzy otrzymali analogiczny tekst. Oddaje on dokładnie mapę polityczną świata z tamtego czasu. Czy przytaczany tekst jest dokładnym odpisem, czy raczej echem korespondencji między Hebrajczykami a Rzymem? Drugie rozwiązanie wydaje się bardziej prawdopodobne. To, co rozgrywało się na arenie politycznej, na której Szymon starał się ze wszech miar być obecny, autor tekstu księgi wykorzystał do nakreślenia wzoru relacji z Rzymem oraz innymi królestwami. Nadto starał się podkreślać ambicje i aspiracje Hebrajczyków oraz specyfikę ich życia tak religijnego, jak i społecznego.

Chciał również zwrócić uwagę, że Żydzi – podobnie jak inne narody – mają swoje prawo, oparte na nakazach Mojżesza, uzupełniane przez wiekową tradycję i ono stawia ich w równym szeregu ze wszystkimi narodami. Ono też jest podstawą ich aspiracji do niezależności, a jednocześnie w niczym nie burzy porządku istniejącego w świecie ich otaczającym. Poszanowanie tego prawa i gwarancja do życia według własnych zasad daje zaś podstawę do pokojowego współistnienia z innymi. Tekst ten stanowił wzór i uzasadnienie wszelkich układów zawieranych z poganami. Co więcej, wspomniany list stanowił wyraz poparcia Rzymu dla władzy sprawowanej przez Szymona. W jego świetle był on legalnym arcykapłanem, a co za tym idzie przywódcą Judejczyków. To przypomnienie było ważne w obliczu dalej opisywanych wydarzeń, które rozegrały się nieopodal Dory.

Zaskakujące decyzje

Otóż oblężenie Dory zaczęło się na dobre. Zajęte zostało przedmieście. Napływały nowe oddziały wojska. Na miejscu budowano machiny oblężnicze. W tej sytuacji przeciwnik Antiocha Tryfon nie mógł mieć wątpliwości. Znalazł się w pułapce. Ścigający go wódz liczył zaś godziny dzielące od nadchodzącego zwycięstwa. Był pewien jego nadejścia. Szymon w tej sytuacji nie był bierny. Traktując poważnie sojusz zawarty z Antiochem, posłał swych żołnierzy, by wesprzeć jego wojska. I nie były to byle jakie oddziały, ale dwa tysiące najlepszych, doborowych żołnierzy. Na tym nie poprzestał. Wsparł również Antiocha przekazując mu broń, srebro i złoto. Tym samym udzielił mu pomocy na wszelkie możliwe sposoby, choć mógł pozostać jedynie obserwatorem rozgrywających się wydarzeń.

Jednak w odpowiedzi spotkał się z zaskakującą postawą tego, którego uważał za sojusznika i który wobec Szymona wcześniej deklarował swą przyjaźń i życzliwość. Pomoc Szymona została odrzucona. Ale nie był to koniec zaskakujących decyzji Antiocha. On unieważnił następnie wszystkie postanowienia wydane na korzyść Szymona i jego ludu i uznał go za swego wroga. Tak w jednej chwili spadła z jego twarzy maska przyjaźni. Mówiło niej, gdy był w potrzebie. Szukał wtedy wsparcia i pomocy. Teraz ,gdy poczuł się pewnie i był przekonany o swym zwycięstwie, w jednej chwili złamał wszystkie obietnice. Postąpił jak zwykły zdrajca i pospolity kłamstwa. Nie dotrzymał danego słowa, choć Szymon nie dał mu do tego żadnego powodu. W jednej chwili okazała się brutalna prawda: serce Antiocha wypełnia jedynie żądza nieograniczonej władzy i dla niej jest gotów zrobić wszystko, nawet jeśli będzie to czyn człowieka bez honoru, łamiącego bez żadnej racji dane słowo.

A może na jego postawie zaważyło jeszcze jedno. Zobaczył siłę i bogactwo Hebrajczyków. Nie zadowolił się tym, że są gotowi udzielić mu wsparcia. Pewnie uznał, że jeśli będą dalej wzrastać w siłę mogą stanowić dla niego zagrożenie. Jako nieuczciwy i wiarołomny nie potrafił sobie wyobrazić, że w polityce ktoś może być lojalny. Wietrzył więc możliwość zdrady i podstęp. Do tego obdarowany srebrem i złotem uznał, że niepotrzebnie darował wcześniejsze kontrybucje. Jest przecież wiele do zdobycia. I po to postanowił sięgnąć. 

ks. Krzysztof. P. Kowalik
zdjęcie: Nizina Nadbrzeżna stanowiąca wąski pas terenu wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!