TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 03 Marca 2026, 15:18
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słuchać szeptu serca

Słuchać szeptu serca

Czy potrafimy słuchać głosu Boga w naszym sercu? Rachunek sumienia to nie wyliczanie błędów, ale stanięcie w oczyszczającej prawdzie o sobie - pierwszy krok ku wolności.

Rachunek sumienia - pierwszy z warunków dobrej spowiedzi - to nie tylko stanięcie przed sprawiedliwością Boga, ale także odkrycie mapy powrotu do domu, w którym czeka na nas miłość. Nie możemy pozwolić, by dzieci przystępowały do konfesjonału z pominięciem tego etapu, co się niestety często zdarza. Rachunek sumienia to przecież nie tylko analiza czynów, ale przede wszystkim odwaga spojrzenia w oczy Prawdzie, którą tak często boimy się spotkać w drugim człowieku. To nie lekcja szukania win, ale nauka słuchania szeptu serca, który podpowiada nam, czy w naszym życiu, naszych czynach było dość miejsca dla Boga i bliźniego. Nie oszukujmy się, nie jest to proces łatwy, ale dziecko jest w stanie zrozumieć, co to znaczy kogoś zranić, niemniej dobrze jest pomóc mu w tej pierwszej rewizji życia, aby odtąd traktowało rachunek sumienia jako pierwszy krok na drodze uzdrowienia.

Kiedy mój syn przygotowywał się do pierwszej spowiedzi, usiedliśmy razem - on, ja i starszy brat, czyli ten, kto zna go czasem lepiej niż właśnie rodzice. Pomodliliśmy się i krok po kroku, przykazanie po przykazaniu, przyglądaliśmy się temu młodemu życiu. Wcześniej omawialiśmy razem przykazania, więc rozumiał, czego dotyczy każde z nich, a teraz w atmosferze delikatności, życzliwości i oczekiwania na coś wielkiego, spisywaliśmy to, co stało się pęknięciem między nim a Bogiem, między nim a nami. Oczywiście, nie wszystkie tajniki tego młodego serca zostały wypowiedziane na głos, niektóre rzeczy syn dopisał do tej listy sam rozumiejąc, że pewne rzeczy powinny pozostać tylko między nim, Bogiem i spowiednikiem.

Czasem dobrze, nawet będąc dorosłym i doświadczonym w życiu duchowym, zrobić rachunek sumienia z kimś, kto żyje obok nas - małżonkiem, dzieckiem, przyjacielem. Możemy przejrzeć się w nich jak w lustrze, oni często powiedzą nam prawdę o nas, bo my albo nie mamy świadomości, jak bardzo nasze czyny krzywdzą innych, albo, co gorsza, nie chcemy jej mieć. W rachunku sumienia nie chodzi przecież o wyliczanie błędów, lecz o odwagę stanięcia przed prawdą o tym, że kogoś zraniliśmy. 

Samo rozpoznanie błędu to dopiero początek. Prawdziwa przemiana zaczyna się, gdy serce naprawdę zaboli - gdy poczujemy żal nie tylko za tym, co straciliśmy, ale z tego powodu, że kogoś skrzywdziliśmy. Żal za grzechy to coś więcej niż intelektualne przyznanie „tak, to było złe”. To moment, gdy w ciszy przed Bogiem pozwalamy sobie poczuć ciężar naszych wyborów - nie po to, by tonąć w poczuciu winy, ale by się z tego ciężaru podnieść. Uczmy dzieci, że żal to nie lęk przed karą, ale smutek z powodu zranionej miłości - Boga i bliźniego. To łzy, które oczyszczają, bo płyną z serca, które chce się zmienić.

To właśnie w ciszy konfesjonału, pośród pytań o nasze braki, rodzi się szansa na nowy początek. Bo ostatecznie w rachunku sumienia nie chodzi o to, by czuć się gorszym, ale by poczuć się kochanym na tyle, by chcieć być lepszym dla siebie i dla tych, którzy idą obok nas. To pierwszy krok, by zacząć żyć w pełni - w prawdzie, która wyzwala. 

Daria Kędzierska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!