TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 29 Listopada 2020, 21:12
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże na każdy dzień (9 - 15 sierpnia)

XIX Niedziela Zwykła 9 sierpnia
1 Krl 19, 9a.11–13a; Ps 85; Rz 9, 1–5; Mt 14, 22–33
Poniedziałek, 10 sierpnia
2 Kor 9, 6-10; Ps 112; J 12, 24-26
Wtorek, 11 sierpnia
Ez 2, 8-3,4; Ps 119; Mt 18, 1-5.10.12-14
Środa, 12 sierpnia
Ez 9, 1-7; 10, 18-22; Ps 113; Mt 18, 15-20
Czwartek, 13 sierpnia
Ez 12, 1-12; Ps 78; Mt 18, 21-19,1
Piątek, 14 sierpnia
Mdr 3, 1-9; Ps 116 B; J 15, 12-16
Sobota, 15 sierpnia
Ap 11, 19a; 12, 1.3-6a.10ab; Ps 45; 1 Kor 15, 20-26; Łk 1, 39-56

Z Pierwszej Księgi Królewskiej

Gdy Eliasz przyszedł do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Bóg rzekł: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!»
A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem; ale Pana nie było w wichurze. A po wichurze - trzęsienie ziemi: Pana nie było w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pana nie było w ogniu. A po tym ogniu - szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.

Z Księgi Psalmów

Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi:
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom.
Zaprawdę, bliskie jest Jego zbawienie †
dla tych, którzy Mu cześć oddają,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Łaska i wierność spotkają się z sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam szczęściem obdarzy,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim,
a śladami Jego kroków zbawienie.

Z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieustanny ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą, odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, Ten, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.

Z Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus chodzi po jeziorze
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze.
Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Komentarz do Ewangelii

Odwagi - to Ja jestem
To już druga przeprawa przez Genezaret, której św. Mateusz poświęca uwagę - być może z powodu autentycznego niebezpieczeństwa śmierci, której widmo mieli w oczach zaprawieni przecież w rybackim fachu niektórzy z Apostołów. Jednak poprzednio (por. Mt 8, 23-27) Jezus był obecny w łodzi i można było Go obudzić, a teraz wydaje się, że są zdani na siebie i próbują poradzić sobie z nieprzyjaznym żywiołem własnymi siłami (co mimo ogromnego wysiłku nie przynosi oczekiwanych efektów). Tym bardziej nie dziwi przerażenie, które ogarnia uczniów na widok kogoś podobnego do Mistrza, kto spokojnym krokiem pokonuje przestrzeń wzburzonego jeziora, jakby szedł po twardym gruncie. Dopiero zdecydowane „Odwagi! To Ja jestem. Nie bójcie się!” (w. 27) stawia mur dla ich lęku, upewnia, że to Chrystus przyszedł z pomocą i prowokuje nieprzemyślaną chyba do końca odpowiedź Piotra: „Panie, jeśli to Ty jesteś, rozkaż, abym przyszedł do Ciebie po wodzie”.
Znamy ogólne przesłanie tej Ewangelii i potrafimy bez głębszego zastanowienia powiedzieć o tym, że Chrystus również nam chce dzisiaj pomóc i zaprasza do wiary w Jego obecność i troskę o nasze życie. To naturalnie właściwy kierunek myślenia i przyjmowania dzisiejszej perykopy ewangelicznej, jednak moją uwagę już od kilku dni przykuwa w dzisiejszym Słowie zamknięta przestrzeń łodzi, w której Apostołowie walczą o życie. Powodem jest pracujące we mnie pytanie, zadawane w ostatnich miesiącach przez wiele osób, pytanie, które zawarł również w liście do wiernych naszej diecezji abp Grzegorz Ryś: „Kościele Święty, czy to naprawdę Ty?” Kontekst konfrontacji z grzechem, zmaganie z wątpliwościami, dobiegające z różnych stron głosy „za” i „przeciw” trwaniu we wspólnocie Kościoła wydają się odzwierciedlać opisaną przez ewangelistę Mateusza scenę burzy na jeziorze i zmuszają do osobistego zmierzenia się z rozdźwiękiem między oczekiwaniami a stanem faktycznym łodzi Kościoła.
Dlatego doświadczeniem ogromnej nadziei i jednocześnie nieoczekiwanym pocieszeniem, stał się dla mnie komentarz św. Augustyna, który co prawda dotyczy sytuacji Kościoła sprzed 1600 lat, ale nie stracił nic na swej aktualności: „Łódź wioząca uczniów, to znaczy Kościół, jest miotana i wstrząsana wzburzonymi falami, to znaczy doświadczana przeciwnościami: nie ustaje przeciwny wiatr, to jest diabeł (…). Większy jednak jest Ten, który wstawia się za nami (…). Kiedy doświadczamy tych przeciwności, troszczmy się tylko o to, by nie opuścić łodzi i nie wpaść w morze. Bo choć łódź jest miotana falami, jest ciągle łodzią. Tylko ona wiezie uczniów i przyjmuje Chrystusa. Owszem, na morzu jest wystawiona na niebezpieczeństwa, lecz bez niej natychmiast się ginie”. (Kazania 75,4)
Tego doświadcza i równocześnie uczy nas Piotr, pierwszy i chyba najbardziej porywczy z Apostołów, gdy po przejściu kilku metrów zaczyna tonąć i krzyczy do Jezusa o ratunek. Na szczęście dla Piotra (i dla każdego z nas) Chrystus jest „na wyciągnięcie ręki” - i nie ma takiej otchłani grzechu i śmierci, z której Jego Miłość nie mogłaby nas wydobyć.
Zatem po raz kolejny dziękujmy dziś za Kościół i prośmy o odwagę wierności dla wszystkich wierzących.

ks. Grzegorz Mączka

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!