TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Kwietnia 2026, 22:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże na każdy dzień (6 - 11 kwietnia 2026)

Poniedziałek w oktawie Wielkanocy, 6 kwietnia
Dz 2, 14.22b-32 | Ps 16 | Mt 28, 8-15
A Jezus wyszedł im naprzeciw, mówiąc: Witajcie!

Zmartwychwstały nie czeka, aż Go znajdziemy. Sam wychodzi naprzeciw - w środku drogi, pośród kroków, które stawiamy bez pewności, dokąd prowadzą. Kobiety szły z bojaźnią i wielką radością jednocześnie. Takie są często nasze poranki: niepewne, rozbite między lękiem a pragnieniem czegoś więcej. I właśnie wtedy Jezus staje przed nami. Nie pyta, czy jesteśmy gotowi. Nie czeka na nasz idealny moment. Wychodzi naprzeciw, bo inicjatywa należy do Niego. Każdy nowy dzień jest takim gestem - Bóg znowu rusza nam na spotkanie. Wystarczy nie przechodzić obok zbyt szybko, nie zagłuszać tej chwili hałasem kolejnych obowiązków.


Wtorek w oktawie Wielkanocy, 7 kwietnia
Dz 2, 36-41 | Ps 33 | J 20, 11-18
Jezus rzekł do niej: Mario!

Maria stała przy grobie i płakała. Rozmawiała z aniołami, rozmawiała z kimś, kogo wzięła za ogrodnika - a Jezus był tuż obok przez cały czas. Czasem nie rozpoznajemy Go, bo oczy mamy pełne łez, a serce skupione na tym, co straciliśmy. Wystarczyło jednak jedno słowo - jej imię - i wszystko się zmieniło. Zmartwychwstały zna nasze imiona. Nie jesteśmy dla Niego tłumem ani anonimową prośbą - jesteśmy osobą, która jest Mu droga, której szuka nawet wtedy, gdy my przestajemy szukać.

Środa w oktawie Wielkanocy, 8 kwietnia
Dz 3, 1-10 | Ps 105 | Łk 24, 13-35
Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi.

Uczniowie szli do Emaus zawiedzeni i smutni. Rozmawiali z Nieznajomym całą drogę, a nie wiedzieli, kim jest ten, który z nimi idzie. Ich serca pałały, ale oni jeszcze tego nie rozumieli. Dopiero gościnność - zaproszenie na wieczerzę - otworzyła im oczy. Bóg wchodzi tam, gdzie jest proszony. Nie wdziera się, nie narzuca. Czeka na zaproszenie przy stole, w zmęczeniu dnia, w chwili gdy mówimy: zostań, bo już nie mam sił iść dalej sam. Codzienność ma swój wieczór — moment, gdy opadają pozory i zostaje człowiek z tym, czego naprawdę potrzebuje. To właśnie tam Jezus łamie chleb i daje się rozpoznać.

Czwartek w oktawie Wielkanocy, 9 kwietnia
Dz 3, 11-26 | Ps 8 | Łk 24, 35-48
Dlaczego jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się
w waszych sercach?

Jezus nie zraża się naszymi wątpliwościami. Pyta o nie wprost — spokojnie, bez wyrzutu, bez zniecierpliwienia. Uczniowie myśleli, że widzą ducha. On pokazał im ręce i nogi, poprosił o jedzenie, usiadł z nimi przy stole. Zmartwychwstały jest realny — nie jest złudzeniem ani pobożnym marzeniem. Wchodzi w konkret życia: w dotyk, w posiłek, w zwykłą rozmowę przy ogniu. Nasze pytania i niepewności nie odpychają Go — wręcz przeciwnie, stają się miejscem spotkania. Wiara nie wyklucza zmieszania. Rodzi się właśnie tam, gdzie serce jest niespokojne, a On staje pośrodku i mówi spokojnie: pokój wam.

Piątek w oktawie Wielkanocy, 10 kwietnia
Dz 4, 1-12 | Ps 118 | J 21, 1-14
Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie.

Całą noc łowili i nic nie złowili. Zmęczeni, wracali do brzegu z pustymi sieciami i ciężkim sercem. Ktoś stał na plaży i zawołał — ale go nie rozpoznali. Mimo to posłuchali. Zarzucili sieć jeszcze raz, choć nie bardzo wierzyli, że tym razem będzie inaczej. I właśnie wtedy coś się zmieniło. Tak bywa w codzienności: posłuszeństwo powinno iść przed rozpoznaniem. Czynimy krok za słowem, które słyszymy gdzieś w sercu, a dopiero po fakcie widzimy, kto mówił. Zmartwychwstałego Jezusa rozpoznajemy nie od razu, nie po twarzy, lecz po owocach, które przynosi nasze zawierzenie. Warto zarzucać sieci nawet po nocy bez połowu.

Sobota w oktawie Wielkanocy, 11 kwietnia
Dz 4, 13-21 | Ps 118 | Mk 16, 9-15
Ukazał się najpierw Marii Magdalenie.

Nie apostołom zebranym w Wieczerniku, nie uczonym w Piśmie, nie możnym tego świata. Najpierw kobiecie, która stała przy grobie z bólem zbyt wielkim, by go opisać, i z miłością zbyt silną, by odejść. Zmartwychwstały wybiera tych, których świat mógłby pominąć. Objawia się nie w miejscach władzy, lecz tam gdzie są ból, strata i milczenie. Każda codzienność ma swoje groby — miejsca, w których złożyliśmy nadzieje, które się nie spełniły, relacje, które się urwały, marzenia, które umarły po cichu. To właśnie tam Jezus pojawia się pierwszy. Nie z wyjaśnieniem, lecz z obecnością.

ks. Jarosław Powąska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!